U progu Jubileuszu Narodowego U.S.A.

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu
GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

U progu Jubileuszu Narodowego U.S.A.
(J. Em. Ks. Kard. Stefan Wyszyński)

Ojciec Korneliom: (Słowo wstępne)
Witam Was, Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Cieszę się w Bogu, że znów jesteśmy razem - dzieci, młodzież, starsi, zdrowi i chorzy, samotni i członkowie rodzin - wszyscy złączeni słowem Bożym płynącym po falach eteru. Duchowo łączymy się również z drogimi Radiosłuchaczami, którzy nas poprzedzili do wieczności, lecz nie przestali być częścią naszej wielkiej Rodziny Radiowej dzięki świętych obcowaniu.
Otwieram 45-ty sezon radiowy Godziny Różańcowej i polecam go opiece Przemożnej Bożej Rodzicielki Najświętszej Maryi Panny oraz Patronowi naszych programów, świętemu Antoniemu Padewskiemu i błogosławionemu Maksymilianowi Kolbe.
Pierwszym programem wchodzimy w obchody Dwustulecia Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Treść wszystkich programów będzie skierowana ku odrodzeniu naszego ducha przez utwierdzenie wiary, rozwinięcie miłości do Boga i ludzi oraz uświęcenie naszego życia. To będzie najpiękniejszy, najcenniejszy i najtrwalszy dar od nas dla Ameryki, czego nikt zaprzeczyć nie może stojący w obliczu zagrożenia tego pięknego narodu przez siły zła.
A teraz pragnę w paru słowach przygotować Was do wysłuchania przemówienia Księdza Prymasa Polski, Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Na pewno Polonię, a bezpośrednio wszystkich moich Słuchaczy Godziny Różańcowej zainteresuje obraz Polonii, jaki ma w swym umyśle i sercu Ksiądz Prymas. Patrzy na Polonię z pozycji stolicy prymasowskiej, jako duchowy Pasterz wszystkich Polaków w Kraju i na szerokim świecie. Utworzył sobie obraz Polonii w oparciu o wiele lat studiów, obserwacji, przemyśleń, ciągłego kontaktu z Amerykanami polskiego pochodzenia odwiedzającymi Kraj Przod¬ków.
Ksiądz Prymas zechciał się podzielić swoimi myślami i uczuciami z Polonią. Ten temat jest mu bliski i drogi. W krótkim swym przemówieniu skierowanym do Słuchaczy Godziny Różańcowej Ksiądz Prymas powie nam to, co w Jego mniemaniu jest najbardziej istotne, najbardziej charakterystyczne
dla Polonii.
Wsłuchajmy się w słowa Prymasa Polski, Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w których wyczujemy głęboką, życiową mądrość chrześcijańską i Jego ojcowską miłość. Oto prezentuję Warn na rozpoczęcie nowego sezonu radiowego pasterskie słowa Księdza Prymasa Polski i Polonii.
J. Em. Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski:

Drogi Ojcze Kornelianie!
Życzysz sobie, abym powiedział kilka słów na temat religijnego i kultural¬nego wkładu Polonii do kultury amerykańskiej z racji 200-lecia Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Łatwo jest podyktować takie zamówienie. Jednak niesłychanie trudno jest w ciągu kilkunastu minut coś bardziej rzeczowego na ten temat powiedzieć.
Pragnę, abyś uważał ten mój wywód zaledwie jako ramowy wstęp, który nie może być wyczerpujący. Może to być zaledwie pozdrowienie na progu rozpoczętych obchodów dwustulecia, w które tak mocno jest wpisana Polonia Amerykańska. Tym więcej, że idzie o tak delikatną sprawę, jak wkład religijny i kulturalny Polonii do kultury amerykańskiej.

Radość wolności
Mogę naprzód wyrazić swą radość z wolności ludzi, którzy mogą urządzać się swobodnie u siebie. To jest radość, której opisać się nie da. Tym więcej, że Polska odczuwa gorąco, na mocy swego doświadczenia historycznego, wartość każdej wolności, a cóż dopiero wolności tak wszechstronnej, jaką cieszy się Ameryka, i jaką gwarantuje wszystkim narodom wchodzącym w skład Stanów Zjednoczonych.
Pytasz jednakże, co, naszym zdaniem, można uwydatnić i ustawić na pierwszym polu widzenia tej ogromnej sprawy? Co Polska ludność tu wnosi? Myślę, że można to ująć krótko. Polska przynosi swoich synów, ich pracę i ich wiarę; swoich synów, którzy chcieli walczyć "za wolność Naszą i Waszą"; swoich synów, którzy poniesieni szczytnym idealizmem, gdy już nie mogli walczyć o wolność Polski, szli tam, gdzie o tę wolność można było jeszcze walczyć. Może walcząc o wolność Stanów Zjednoczonych przez to chcieli zaznaczyć swoją potrzebę serca, swoją żywą wiarę w to, że walcząc za oceanami, wywalczą coś i dla Ojczyzny nad Wisłą.
Ten szczytny idealizm poparli synowie ziemi polskiej wędrujący znad Wisły i Bugu i spod Karpat i Tatr do Ameryki, poparli swoją żywą wiarą. Nieśli bowiem optymizm, że jednak tam na tej Nowej Ziemi będzie można żyć zgodnie z nakazami wiary świętej, i że wyznanie tej żywej wiary nie spotka się z przeszkodą.

Wkład pracy
Polska ludność żyjąca nakazami wiary, która kształtowała ich sumienia, wniosła również i swoją pracę, i to pracę rzetelną. Bo cóż to znaczy polska praca w Ameryce? Mówi się, że Polacy lepiej pracują za granicą niż u siebie. Może jest w tym coś z racji, zwłaszcza wtedy, gdy jest pełna możność wyboru rodzaju pracy, gdy się wie, że się pracuje dla siebie, że z owoców tej pracy będzie korzystać rodzina, że nikt tu nie przeszkodzi, aby ta praca była możliwie wydajna.
Ale Polacy przynieśli do Stanów Zjednoczonych głębokie umiłowanie ziemi, co ma niezwykle doniosłe znaczenie, by umacniać się w terenie. Miłość do ziemi ojczystej, do zagonu rodzinnego, miała i dla narodu polskiego doniosłe znaczenie, bo ten naród pomimo, że był wysiedlany, wydziedziczany, jednakże tak głęboko wrósł korzeniami w miłości ku ziemi ojczystej, że wszystko wytrzymaj wszystko przecierpiał za przykładem Drzymały, ale z ziemi ojczystej, z rodzinnego zagonu wykorzenić się nie dal. A gdy przyszły chwile najtrudniejsze, to wtedy nasi Rodacy z ojczyzny wynosili takie gorące umiłowanie ziemi, umiłowanie ziemi, umiłowanie, którego nie mogli okazywać w kraju, wynieśli je za morze, i gdy tam zetknęli się z ziemią, miłość swoją do ziemi ojczystej, do zagonu rodzimego, wszczepili w ziemie tam, gdzie ją znaleźli i gdzie mogli na niej spokojnie pracować. I oto wyjątkowy wysiłek, ten zapal karczowników, którym przezwyciężali dziewicze puszcze, ażeby wydrzeć im ten zagon, na którym mogliby się poczuć swobodnie, spokojnie, i bezpiecznie.

Wola przezwyciężania trudności
Z tym się łączyła wola pracowania, wola energii pracy, wola przezwyciężania każdej trudności. Wyczuwało się w tym entuzjazmie, w tym zapale, podświadomość, że pracuje się na zagonie własnym, jak gdyby żywcem przeniesionym z Polski na teren Stanów Zjednoczonych . . . Naród Polski biedny, ale zdrowy, i fizycznie i moralnie, i duchowo, te właściwości swoje przyniósł również i na teren Stanów Zjednoczonych. Ta polska praca jest olbrzymim wkładem nawet we współczesną rzeczywistość państwa, które święci swoje dwustulecie. I chociaż można mówić o tym. że i Ameryka wiele dała Polsce, jednakże trzeba chyba przyjąć, że tak, jak dziecku najwięcej daje się wtedy, gdy się je karmi piersią matczyną, bo to start życiowy, lak praca polska w tym okresie była najcenniejszym wkładem, bo wkładem niemalże dziewiczym, macierzyńskim, w organizacjo nowego życia, w nowej społeczności politycznej, niezależnej.

Wkład polskiej religijności
Obok tej polskiej pracy, która i dzisiaj ma olbrzymie znaczniej bo i dziś praca jest potrzebna w każdym państwie, a więc i u Was, wielki wkład, to polska wiara; ta żywa religijność narodu, który opuszczając swoje rodziny parafialne w kraju, wynosił z sobą gorące pragnienie, aby mieć własne świątynie, tam właśnie, żeby świątynie, tak jak w Polsce, ażeby wszystko niemal oddać, chociaż sami byli biedni, tym świątyniom tak, żeby były pociągającym skupiskiem Polaków.
To budowanie świątyń polskich w Ameryce było niemal symbolem, bo było potrzebą religijnego serca. Wnosiło religijność do tego wielkiego skupienia ludzi z różnych narodów i części świata.
A potrzeba było tego zapału wiary, bo wiara religijna jest początkiem wszelkiego optymizmu, nadziei, że wszystko się przezwycięży. Świątynie, które budowali Polacy w Ameryce były dla nich symbolem zespolenia, skupienia, zjednoczenia, zwartości życia i współżycia.
Wszędzie, gdzie była polska świątynia, polskie dzwony, wszędzie skupiała się polska ludność napływająca w różnych dziesiątkach lal z kraju do Ameryki. Przed wynarodowieniem bronią się z pomocą Kościoła, bo przenoszą z Polski pieśń religijną polską, zwyczaje religijne polskie, obrazy i sztandary, a szczególnie jednoczący wszystkich obraz Matki Bożej Częstochowskiej.
Te symbole, te znaki, te pieśni, te mowy, te modlitwy w mowie ojczystej, wszystko to było bronią przed wynarodowieniem z pomocą Kościoła.

Wzorowa wspólnota
I tak powstawała wzorowa wspólnota i religijna i narodowa. A miała ona znaczenie nie tylko dla wychodźców polskich, ale i dla tego terenu, na który przyszli.
Przewodzili im kapłani, którzy okazywali wielkie zdolności organizacyjne. Życie religijne miało olbrzymie - znaczenie dla budowy stałych form organizacyjnych, bo życie religijne daje podstawę pod cnoty społeczne, zwłaszcza sumienność, pracowitość, trzeźwość, oszczędność, gospodarność, a więc te właściwości, którymi tak wybitnie odznacza się i Ameryka i ludy w granicach Stanów Zjednoczonych żyjące.

Cześć i miłość do Najświętszej Maryi Panny
To, co szczególniej uderza jako element wysokiej wartości religijnej i kulturalnej, to wielka cześć dla Matki Najświętszej, Matki Boga-Człowieka, która przyniósł naród polski do życia Ameryki.
To była nie tylko wiara w Bogurodzicę, nic tylko wiara w Królowę Polski, w Matkę Bożą Częstochowską, ale to była wielka cześć dla macierzyństwa Maryi, co rzutowało bardzo dodatnio na życie domowe, na życie rodzinne. Kult macierzyństwa wzięty z przykładu Matki Najświętszej był tak wielki, że rodziny polskie w Ameryce były rodzinami liczebnymi, zwartymi, zespolonymi l prawdziwymi szkołami ducha narodowego, prawdziwej kultury życia i współżycia.
Można by na ten temat mówić bardzo dużo. Nic chcę wchodzić w szczegóły. To swoje przemówienie uważam sobie zaledwie za wstęp do tych rozważań, które przyjdą później. Pragnę jednakże skoncentrować swoją uwagę jeszcze koło jednej myśli.

Żywotna wymiana kultury z Macierzą
Ameryka dała Polakom przybywającym na te ziemie bardzo wiele, bo dała pole do pracy, możność życia i bytowania, możność wysiłku organizacji swobodnej, ale też i Polacy dawali i dają bardzo wiele Ameryce i dziś. I o tym nie można zapominać.
To nie tylko od Was płynie pomoc do Polski. Ale i z Polski nieustannie płynie pomoc, chociażby dlatego, że Polacy żyjący w Ameryce - jak się nieraz mówi - "Amerykanie polskiego pochodzenia" - utrzymują kontakt z Macierzą, i z Polski przywożą i dziś jeszcze wiele wartości, które są nic do pogardzenia, i w umacnianiu kultury moralnej, religijnej i obywatelskiej Stanów Zjednoczonych.
Jest to więc wzajemne świadczenie. To nie tylko Ameryka daje Polsce, ale i Polska daje Ameryce, jeszcze dzisiaj, gdy się wzmaga fala nowej emigracji z Polski do Sianów Zjednoczonych, to też jest świadczenie na Wasze dobro, i niezwykle serdeczne, bo to jest żywa krew narodu.
Co więcej! To jest energia życiowa. To jest energia pracy, to jest energia wiary, to jest energia potrzeby duchowej niezależności i wolności . . . Te wszystkie wartości, które tworzą kulturę.
Polacy walczyli o wolność Stanów Zjednoczonych. Znaleźli teren, gdzie mogli być wolnymi, i chcą z niej korzystać. Oczekują leż, że ich pragnienia będą szanowane, zwłaszcza gdy idzie o obronę mowy ojczystej, o pole do rozwoju kultury polskiej, bo ten wkład kultury różnych narodów ma olbrzymie znaczenie dla pogłębienia stylu życiowego Stanów Zjednoczonych.

Szczera polska dusza
I dziś dorobek kultury narodów wniesiony do wspólnego dziedzictwa Stanów Zjednoczonych tworzy kościec kulturalny dla ogromnego i potężnego państwa, które zbliża się do uczczenia swego dwusetlecia niepodległości. Może Polacy przyszli na teren Ameryki z pustymi rękoma i z pustą kieszenią, ale przyszli z pełną duszą i z żywym sercem, i ta dusza szczerze chrześcijańska i to serce ożywione najlepszymi uczuciami jest najpotężniejszym wkładem Polonii do kultury amerykańskiej.
To, co powiedziałem, świadom jestem, jest spostrzeżeniem nie pogłębionym, tak jak gdybym chodził w obłokach, ale jest szczerze prawdziwym.
Niech inni, którzy są bliżej związani z Waszym życiem, dopowiedzą to, czego nie jestem w stanie w tej chwili w tym wstępie powiedzieć.
Ale ten głos Prymasa Polski niech będzie, imieniem Polski Katolickiej, pozdrowieniem dla Stanów Zjednoczonych, które wchodzą w okres jubileuszowy swego dwustulecia.
I niech będą pozdrowieni również wszyscy, którzy będąc ludźmi dobrej i serdecznej woli, serdecznego serca, niech wszyscy się koło tych myśli skoncen¬trują i docenią ich prostotę i ich otwartość.
Wszystkim Słuchaczom Godziny Różańcowej, do których te słowa dotrą, błogosławię, i Matce Najświętszej, Królowej Polski i Matce Kościoła, oddaję.
Ojciec Kornelian:
Kieruję serdeczne podziękowanie do Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego!
Jego słowa, które słyszeliśmy przed chwilą są piękne jak polskie bursztyny i drogocenne jak złoto. Wyszły za serca ojcowskiego, kochającego każdego Polaka za granicą. Nie byłyby takie, gdyby nie zrodziła ich miłość. Jesteśmy za nie wdzięczni. Mówię to w imieniu Polonii, Radiosłuchaczy, naszego Zespołu Radiowego i w imieniu własnym. Uważam je za słowa historyczne. Dziękuję Księdzu Prymasowi z głębi serca za słowa mądrości chrześcijańskiej, za cierpliwość, za poświęcony czas, za błogosławieństwo prymasowskie, za polecenie Polonii Matce Najświętszej, Królowej Polski i Matce Kościoła, za życzenia i pozdrowienia dla Stanów Zjednoczonych na progu Jubileuszu dwustulecia. Obiecuję, że będziemy się wszyscy modlić za Księdza Prymasa, by Bóg błogosławił Mu we wszystkich poczynaniach, w pokonywaniu trudności, by darzył zdrowiem i siłami, by posłużył się osobą Księdza Prymasa do jak największego umocnienia wiary w Narodzie Polskim i w Polonii Świata.