Król wszelkiego stworzenia

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu
GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA
25 listopada 1990

KRÓL WSZELKIEGO STWORZENIA

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Uroczystość Chrystusa Króla, którą Kościół umieszcza na końcu roku kościelnego, przypomina mi wydarzenie sprzed przeszło stu laty. Król pruski Fryderyk Wilhelm IV (zm. 1861) przyszedł do szkoły podstawowej, aby zobaczyć, jak uczą się dzieci. Podczas lekcji wzial do ręki złota monetę i zapytał:
— Do jakiego królestwa należy la moneta?
— Do królestwa minerałów, to jest do przyrody martwej! — padła odpowiedź.
Polem wskazał na zieloną gałąź za oknem i zapytał:
— A to drzewo do jakiego królestwa należy?
— Do królestwa roślin — bez trudu odpowiedziały dzieci.
— A wy wszyscy tu w klasie i ja, do jakiego królestwa należymy?
Usłyszawszy to pytanie, dzieci zaczęły się oglądać na siebie i nie wiedziały,
jak odpowiedzieć. Jeden z uczniów miał ochotę odpowiedzieć, że do królestwa zwierząt. To wydawało się mu jednak czymś obraźliwym, zwłaszcza w stosunku do króla. "Jak to? — myślał. — Zaliczyć króla do tego samego królestwa co i psa, szczekającego za oknem na ulicy?".
Po chwili mała dziewczynka powiedziała trochę bojaźliwie:
— Do królestwa Bożego,
Królowi bardzo spodobała się ta odpowiedź, pochwalił za to dziewczynkę i dodał:
— Oby Bóg dał, abym zawsze należał do Jego królestwa.
W dzisiejszej pogadance będę mówił o Jezusie Chrystusie, o prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku, Królu i Jego królestwie. Pogadankę tytułuje:

KRÓL WSZELKIEGO STWORZENIA

Mesjasz znaczy: król
Święto Chrystusa Króla jest świętem świeżej daty, lecz jego treść jest taka stara, jak sama wiara chrześcijańska, albowiem słowo "Chrystus" nie jest niczym innym, jak greckim tłumaczeniem słowa "Mesjasz": boski pomazaniec, czyli król. Nadejście królestwa Bożego i Mesjasza-Króla zapowiedział prorok Zachariasz przed pięcioma wiekami przed narodzeniem Chrystusa: "Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny — jedzie na oślątku, źrebięciu oślicy" (Za 9, 9).
Heroda przeszywa trwoga na wieść, że Mędrcy ze Wschodu poszukują w jego królestwie "nowonarodzonego króla żydowskiego". Arcykapłani i uczeni w Piśmie potwierdzają słuszność tych poszukiwań, bo według proroctwa Micheasza Mesjasz-Król narodzi się w Betlejem, niedaleko Jerozolimy (Mt 2, 2; Mi 5, 1). Lud izraelski instynktownie czuje, że Jezus Chrystus jest zapowiedzianym Mesjaszem. Po cudow¬
nym rozmnożeniu chleba lud pragnie obwołać Go królem (J 6, 15). Święty Mateusz Ewangelista interpretuje uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy jako spełnienie się proroctwa Zachariaszowego (Mt 21, 5).
Przywódcy narodu żydowskiego oskarżają Jezusa przed rzymskim namiestnikiem Piłatem, że uważa się za króla. Piłat pyta Jezusa: "Czy Ty jesteś Królem żydowskim?". Jezus odpowiada mu: "Tak, Ja Nim jestem". Ale "królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd" (Łk 23, 3; J 18, 36). Na krzyżu Piłat kazał umieścić tytuł winy Jezusa: "Jezus Nazarejczyk, Król żydowski" (J 19, 19).
Jezus z Nazaretu, "syn cieśli", jest tak bardzo królem, że tytułem królewskim stało się Jego imię. Nazywając się chrześcijanami, określamy się jako ludzie Jezusa Chrystusa, jako ludzie, którzy uznają w Nim Króla. Chcąc w pełni zrozumieć królestwo Jezusa, należy sięgnąć do Starego Testamentu.

Władza w Izraelu
Okazuje się, że królestwo nie było od Boga przewidziane dla Izraela. Od wejścia Izraelitów do Ziemi Obiecanej przez niemal dwa wieki (+1200 do 1050 przed Chr.) rządy nad Izraelem sprawowali sędziowie. Nazwa ta pochodzi od słowa "sądzić", ale w tym wypadku znaczyło, że oni mieli wymierzać sprawiedliwość, ratować od niebezpieczeństwa. Sędziowie byli więc okolicznościowymi przywódcami, którym lepiej pasowałaby nazwa "oswobodziciele". Występowali bądź z własnej inicjatywy, bądź obwoływał ich lud, rzadko kiedy sam Bóg, jak na przykład w przypadku Gedeona i Samsona.
Izraelici uważali, że królem ich może być tylko Bóg, nigdy człowiek. Bóg określił siebie mianem: "Jestem, który jestem" (Wj 3, 15), co oznaczało, że "On jest" Panem absolutnym, Panem, który od nikogo nie zależy. Tylko On zatem ma coś do powiedzenia o losach człowieka, świata, całych narodów. Jego prawo miało być królem Izraela, a przez prawo jego królem miał być sam Bóg. Obrać sobie człowieka za króla byłoby sprzeniewierzeniem się woli Boga, brakiem ufności w Opatrzność Tego, który dał Izraelowi ziemię Kanaan (Palestynę) w wieczne dziedzictwo. Izrael miał obowiązek bronić tego dziedzictwa od wrogów zewnętrznych, od pogan. Wprowadzenie przez nich kultu cudzych bogów do Ziemi Świętej byłoby zbezczeszczeniem jej. Miał też bronić jej od największego wroga — wroga wewnętrznego, którym jest bałwochwalstwo.

Władcy ziemscy uczestniczą w suwerenności Boga
Lecz Izrael zazdrościł sąsiadującym narodom ich potężnych władców i chciał być jak one (l Sm 8, 19). W obliczu niebezpieczeństwa filistyńskiego odszedł od pierwotnej woli Boga, a więc sprzeniewierzył się, zaczął wybierać królów, z których najsłynniejszymi byli Dawid i Salomon. Bóg nie miał Izraelowi tego za złe, bo żaden król żydowski nie uzurpował sobie władzy absolutnej i nie wzorował się na królach pogańskich, nie był despotyczny i nie liczył się tylko z własną wolą. Był on zawsze reprezentantem Boga, Jahwe, który nadal pozostawał jedynym władcą Izraela, Jego Panem. Toteż Bóg przystał na upór Izraela i stworzył nową możliwość dla swojej łaski. Wprowadził obiecanego Mesjasza-Króla z rodu króla Dawida. Przez Niego włączył się w dzieje ludzkości i zawarł przymierze.
Monarchistyczny system rządów, to znaczy, że władza nad narodem spoczywała w ręku jednego, rozpowszechnił się po całej ziemi. Władców nazywano cesarzami lub królami. Ci monarchowie zawsze uważali, że władzę otrzymują od Boga, że Go reprezentują na ziemi. Monarchów chrześcijańskich namaszczano świętymi olejami i koronowano.
Jednakże od czasów rewolucji amerykańskiej i francuskiej ustrój polityczny radykalnie się zmienił. Królów strącono z tronów. Ich miejsce zajęli prezydenci. Królestwa stały się republikami. Władza przeszła w ręce ludu, którego reprezentował parlament z prezydentem na czele. Ten rodzaj rządów nazwano demokratycznym. Bóg i w tym przypadku przystałby na wolę ludzi i zapewnił im łaskę zbawienia, gdyby lud uszanował suwerenność Boga, najwyższego Sędziego i Prawodawcy, który rozstrzyga w sprawie dobra i zła. Rządy demokratyczne jednak niosą zawsze niebezpieczeństwo, jak to widzimy dzisiaj. Lud praktycznie spoganiał i odwrócił ład Boży. W miejscu Boga stanął człowiek, który uważa się za suwerena, to znaczy władcę samowystarczalnego i niezależnego od nikogo, nawet od Boga; siebie uznaje za najwyższy autorytet i sam ustala prawa, nierzadko wbrew prawom natury. Pogwałceniem naturalnego prawa Bożego jest na przykład zalegalizowanie aborcji i sztucznych środków kontroli urodzeń. Wprowadzono ideał państwa laickiego — "civita mundi", jak to nazwał św. Augustyn, a więc państwo bez Boga i bez religii objawionej z pretensją rozciągnięcia tej idei na cały świat. Czci się więc bożka demokracji, a to jest postawa szatańska, postawa buntu przeciw Stwórcy, wyraz nieskończonej pychy.

"Wszystko odnowić w Chrystusie"
Zadaniem chrześcijan jest budowanie "civitas Dei" — państwa Bożego opartego na suwerenności Bożej, w której uczestniczą wszyscy władcy ziemscy. Suwerenność jest ściśle związana z Opatrznością Bożą, to znaczy, że Bóg błogosławi ludzkim poczynaniom, jeśli są one zgodne z prawem Bożym.
Zadaniem Kościoła jest przywrócenie ładu Bożego w świecie naruszonego przez rządy laickie, przyprowadzenie władców do opamiętania i ocalenie ludzkości od katastrofy, do której bezbożne rządy prowadzą. Kościół obrał sobie hasło oparte na słowach świętego Pawła Apostoła: "Wszystko odnowić w Chrystusie!" (por. Ef l, 10).
Pierwotna formuła wyznania wiary chrześcijańskiej głosi: "Jeżeli wiec ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie" (Rz 10, 9). "Jezus jest Panem", to znaczy Tym, który posiada władze, który jest ponad wszystkim: ponad światem, ponad stworzeniem, ponad moim życiem. "Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie — pisze święty Paweł. — Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana" (Rz 14, 8). Chrystusowi podlega wszystko. Chrystus jest królem wszelkiego stworzenia.
"Królować" w pojęciu ludzkim to "sprawować władze", "panować". Jednak Chrystus nie chce rządzić na sposób ludzki, nie chce zniewalać, podporządkowywać sobie wszystkiego na sposób rządców tego świata. Chrystus przynosi nowe spojrzenie na panowanie. On jest na świecie, wśród ludzi jako sługa, jako ten, który pochyla się z miłością nad każdym, aby go podnieść, otrzeć mu łzę, zbawić, uszczęśliwić na wieki. Mówi do nas: "Ja jestem, istnieje, o tyle, o ile jestem dla drugich, służę drugim". Chrystus nie chce, by człowiek był jego poddanym, lecz pragnie, by był on jego partnerem, przyjacielem: "Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi" — mówił do swoich uczniów, i powtarza to dzisiaj (J 15, 15).
W roku 1927 w obronie takiego królestwa, królestwa miłości, umierał śmiercią męczeńska młody jezuita meksykański, O. Juarez Pro. W jego ojczyźnie masoneria zaprowadziła rządy laickie, bezbożne. Egzekucji przypatrywał się prześladowca ładu Bożego w świecie — prezydent Meksyku, Calles. W czasie rozstrzeliwania O. Pro wykrzykną]: "Niech żyje Chrystus Król!".
Przykład Chrystusa, Jego logika, o której przed chwilą mówiłem, musi mieć odzwierciedlenie w naszym życiu. Musimy na wzór Chrystusa zmienić nasza, grama¬tykę: Jestem, o ile jestem dla drugich; ty jesteś, o ile jesteś dla drugich; on, ona, ono jest, o ile jest dla drugich; my wszyscy jesteśmy, o ile jesteśmy dla drugich. Jest to przyznanie, że nie jestem w centrum, nie jestem najważniejszy — najważniejszy jest Chrystus obecny w drugim człowieku, Chrystus, który jest moim Panem, władcą mojego życia, władcą całego stworzenia.