W hołdzie Kardynałowi Newmanowi

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu
GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA
16 grudnia 1990

W HOŁDZIE KARDYNAŁOWI NEWMANOWI

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Przed końcem bieżącego roku pragnę ukazać świetlaną postać i chlubę Kościoła katolickiego w Anglii, kardynała Jana Henryka Newmana. W tym roku mija setna rocznica jego śmierci. Polski teolog ks. Wojciech Życiński nazwał go "człowiekiem wszystkich epok". Tym samym tytułem określono kanclerza Anglii, świętego Tomasza More'a, w filmie pt. "The Man For All Seasons", męczennika za wiarę, ściętego toporem z rozkazu swego dawnego przyjaciela, króla Henryka VIII.
Z pewnym zadowoleniem mówi się w Anglii, że Kościół anglikański znajduje się pośrodku miedzy wiara katolicką a wiarą protestancką. Odszczepieństwo jednak pozostaje odszczepieństwem i boleśnie rani serce Jezusa, który w przededniu śmierci na krzyżu modlił się o jedność Kościoła.
Prawdziwy tytuł do chwały dla Anglii stanowią dwaj wspomniani luminarze - święty Tomasz More i kardynał Jan Henryk Newman. More przypomina, że Anglia przez dziesięć wieków była katolicka, o czym świadczą wspaniałe katedry gotyckie. Kardynał Newman po czterech wiekach herezji toruje narodowi angielskiemu drogę do jednej owczarni i jednego pasterza. Dzisiejszą pogadankę tytułuję:

W HOŁDZIE KARDYNAŁOWI NEWMANOWI

Burzliwy wiek
John Henry Newman obejmuje klamrą swego życia cały niemal dziewiętnasty wiek. Urodził się w Londynie w roku 1801. Jego ojciec, bankier londyński, pochodził z rodziny żydowskiej z Holandii, a matka, z rodziny hugenockiej. wyemigrowała z Francji, Jan Henryk, wychowany religijnie po kalwińsku przez matkę, był nad wiek rozwinięty. Już w siódmym roku życia rozczytywał się w Biblii. Mając czternaście lat przeżył, pod wpływem anty religijnej lektury, chwilowy kryzys, W wyniku którego postanowił być człowiekiem cnotliwym, ale niereligijnym. Jednakże rok później — jak pisze w swym dzienniczku — Bóg "zawrócił go z tej drogi, na której stał się podobny raczej do diabła niż do psotnego i złośliwego chłopca". Poduchowej przemianie Newman postanowi) żyć w celibacie i poświecić sje głoszeniu Ukończywszy studia w Oksfordzie (1824), przyjął anglikańskie świecenia kapłańskie i z ogromnym zaangażowaniem oddał się pracy parafialnej odnosząc duże sukcesy w głoszeniu słowa Bożego. Jednocześnie z wielkim zamiłowaniem poświęcał się pracy naukowej. Będąc z natury samotnikiem, bardzo wrażliwym i subtelnym, pasjonował się muzykg.
Wiek XIX był bardzo burzliwy. Uczeni współcześni Newmanowi tacy, jak: Charles Robert Darwin, Karol Marks i Zygmunt Freud, kierowali świat na drogę ateizmu, który osiągnął swój szczyt w komunizmie za naszych czasów.
Newman ze zgroza patrzył, jak liberalizm, 10 dziecko racjonalizmu, niby huragan w wtargnął w dziedziny życia religijnego zarówno katolików i protestantów, jak żydów, buddystów i mahometan. Idąc naturalnym głosem wolności liberalizm zmiął wyzwolenia się spod nadprzyrodzonych prawd i nakazów Bożych. Sytuację, jaka wówczas panowała, zobrazowuje liberalizm, który w Kościele katolickim przyjął nazwę modernizmu. Jego zwolennikami byli najczęściej wykładowcy na uniwersytetach i w seminariach. Chcieli oni przystosować doktrynę katolicka i organizację Kościoła do współczesnego świata, opierając się na zasadzie, że istotę przeżycia religijnego stanowi uczucie. Według modernistów wszystkie religie są prawdziwe, stąd należy znieść niezmienność dogmatów, dokonać zmian w oparciu o opinie publiczny, odrzucić przestarzałe obrzędy i praktyki religijne, znieść zakony kontemplacyjne i celibat księży oraz wprowadzić demokratyczne formy zarządzania Kościołem. Te błędy, potępione przez papieża Piusa X, odżyły w naszym stuleciu po Soborze Watykańskim II, stajać się zmorą dla całego Kościoła.

Ruch oksfordzki
Newman po ukończeniu studiów, chcąc przeciwdziałać szerzącemu się w jego ojczyźnie liberalizmowi, postanowił przyczynić się do odrodzenia wiary anglikańskiej. Jego wpływu na życie ludzkie nie można porównać z rewolucyjnymi hasłami Darwina i Freuda. Jest on raczej podobny do ewangelicznego zaczynu, do drożdży spulchniających ciasto i przyspieszających proces rośnięcia.
Newmana ogarnęła świadomość, że jest powołany do wykonania szczególnej misji. "I must do it" — mówił. Nie wiedział jednak, na czym ma polegać ta misja. Doszedł w końcu do przekonania, że odrodzenie religijne i uświęcenie człowieka należy rozpocząć od siebie samego. Włączył się wówczas w lak zwany ruch oksfordzki, który jako nurt intelektualno-rekolekcyjny stawiał sobie za cel odkrywanie woli Bożej, gdyż ona nadaje kierunek życiu każdego człowieka. Członkowie ruchu przyjęli cztery niezbędne warunki ("absoluty"): czystość, uczciwość, zamiłowanie do prawdy, praktykowanie pokory oraz dawanie publicznego świadectwa wyznawanej wierze.
Ruch oksfordzki zapoczątkował masowe przejścia z Kościoła anglikańskiego na katolicyzm, a to głównie dzięki temu, że Newman, który wybił się na czoło ruchu, szukając mocnego poparcia dla wiary, skierował swój wzrok na Kościół Chrystusa z pierwszych wieków. On i jego koledzy z pasją oddali się studiowaniu dziel Ojców Kościoła, a swoje wyniki ogłaszali w "Traktatach na czasie". Pogłębione studia nad Ojcami Kościoła doprowadziły Newmana do przekonania, że Kościół katolicki najlepiej przechowuje skarb wiary i że protestanci, uważający Biblie za jedyne źródło wiary, są w błędzie. W pismach Ojców znajdywał jeszcze drugie źródło wiary — tradycje, czyli ustne podanie, nie notowane w Ewangeliach ze względu na pow¬szechność i czystość praktyk religijnych, w których prawdy wiary się przejawiały.

Epokowe dzieło
Newmanowi pozostało jeszcze jedno zadanie do wykonania, a mianowicie rozwiązanie problemu "rzymskich innowacji", jak protestanci nazywają dogmaty katolickie, czyli prawdy wiary określone na soborach lub przez papieży, podane do wierzenia pod sankcją utraty zbawienia. Newman, chcąc zyskać czas na zbadanie tego problemu, zrzekł się obowiązków proboszcza anglikańskiego (1842) i z kilkoma przyjaciółmi udał się do Littlemore, gdzie dokończył pisania epokowego dzieła "O rozwoju doktryny chrześcijańskiej".
Od Ojców Kościoła Newman dowiedział się, że prawdy wiary należy coraz doskonalej wyrażać, formułować, a nawet drogą rozumowania wydobyć z nich to, co jest w nich ukryte, gdyż jedna rzeczywistość wyprowadzona z drugiej jest jej konsekwencją, jak na przykład to, że Jezus jako prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek miał dwie wole — ludzką i Boską; albo, że prawda o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Panny Maryi zawiera się w planach Bożych o Jej Boskim macierzyństwie i w pełności otrzymanej przez Nią łaski.
Badania ułatwiły Newmanowi zrozumienie rozwoju i wzrostu Kościoła. Kościół jest jak ziarno gorczyczne, które, chociaż "najmniejsze ze wszystkich nasion, gdy wzrośnie, staje się drzewem, tak że ptaki przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach" (Ml 13, 31). Przypowieść Jezusa wyraźnie wskazuje, że Jego Kościół będzie rósł, rozwijał się, że w istocie swojej pozostanie zawsze ten sam, choć przechodzi przez różne fazy rozwojowe, tak jak ziarno albo człowiek, który jest zawsze ten sam — w łonie matki, a potem w okresie dzieciństwa, młodości, dojrzałości i starości. Chrystus miał na myśli nie tyle rozwój liczebny Kościoła, ile przede wszystkim coraz to głębsze "zrozumienie wiary, przez które cały Kościół rośnie i rozwija się na przestrzeni wieków, wciąż po tej samej linii i w tym samym znaczeniu" (Congar).
Pan Bóg poddał wszystkie stworzenia prawom rozwoju. I dlatego w przypowieściach lubił brać przykłady z przyrody, gdzie wszystko żyje i rośnie. Ziarno pszenicy, gdy padnie na ziemie żyzną, kiełkuje, rośnie i wydaje plon stokrotny (Mt 13, 1nn). J. Newman zrozumiał więc, że na historię chrześcijaństwa nie trzeba patrzeć płasko, statycznie. Kościół nie stoi w miejscu, bez ruchu, nie jest pozbawiony dynamiki, życia. Jest on organizmem żywym. Ciałem Mistycznym, jego członkami są ludzie, a Głowa — Chrystus, Bóg, wchodząc w historie ludzką, uszanował prawa ludzkiego rozwoju i tym prawom poddał również Kościół. Wzrost Kościoła jest wspaniały, bo kieruje nim Duch Święty przez łaskę.
Warto dodać, że genialny umysł Newmana wpadł na myśl o rozwoju doktryny katolickiej piętnaście lat wcześniej niż Darwin wypracował teorie o rozwoju gatunków w przyrodzie.

Nawrócenie
Te wszystkie badania doprowadziły Newmana do Kościoła katolickiego w roku 1845. Zarówno jego przejście na katolicyzm jak i jego poglądy, wywołały zaniepokojenie i istną burze wśród protestantów i anglikanów. Cały szereg podejrzeń, zarzutów, wątpliwości, wyrazy potępienia popłynęły z wielu ust. Usunięto go z Kościoła anglikańskiego, usunięto z zajmowanych stanowisk, odebrano subsydia odwrócono się od mego jak od człowieka trędowatego. Strona katolicka była podzielona Oskarżano go o modernizm, nie wierzono w szczerość jego nawrócenia. Kres tym powątpiewaniem położył dopiero papież Leon XIII, który mianował go kardynałem Kościoła.
Zasada życia kardynała Newmana brzmiała: "Holiness first" — "Najpierw świętość". Niemal do samego końca swego życia oddawał się pracy naukowej i pisarskiej — jako prawie dziewięćdziesięcioletni staruszek pozostawił ogromną spuściznę — jakże cenną dla kultury chrześcijańskiej.
"To Ojcowie Kościoła uczynili mnie katolikiem — pisał do swego przyjaciela księdza Edwarda B. Pusey'a — i nie zamierzam odtrącać drabiny, poprzez którą wstąpiłem do Kościoła. Jest do drabina stosowna do tego celu, zarówno obecnie jak i dwadzieścia lat temu. Jakkolwiek twierdzę, że proces rozwoju prawdy apostolskiej potrzebuje czasu i w nim się dokonuje, to jednak nie zastępuje on nauczania Ojców, ale je wyjaśnia i uzupełnia".
Papież Jan Paweł II niebawem ogłosi Newmana sługą Bożym, torując mu tym samym drogę na ołtarze, a z czasem — być może — doktorem Kościoła. Kardynał Newman poruszył bowiem wiele religijnych problemów i rozbudził duchową energię, kierując się wyłącznie umiłowaniem prawdy i wiernością Chrystusowi. Nic dziwnego, że Ojciec Światy poda go za wzór współczesnym teologom, którzy tak bardzo kuszeni są hasłami liberalizmu i modernizmu.