TAJEMNICA TRÓJCY ŚWIĘTEJ

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

26 maja 1991 TAJEMNICA TRÓJCY ŚWIĘTEJ

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W XVIII i XIX wieku, gdy komunikacja kolejowa nie była jeszcze rozwinięta, podróżowano dyliżansem czyli krytym pojazdem konnym (stagecoach). Pewnego razu dwunastoletni chłopiec imieniem Antoine odbywał podróż dyliżansem we Francji z Nancy do Luneville. W przedziale było kilku pasażerów, wśród nich pewien adwokat zajmujący wszystkich rozmową. W przejeździe przez jakąś wioskę, chłopiec na widok kościoła katolickiego zdjął nabożnie czapkę i przeżegnał się.
— Widzę, że chodzisz na katechizm — zagadnął go adwokat. Zobaczymy czego dobrego się tam nauczyłeś.
— Dowiedziałem się o istnieniu głównych tajemnic Bożych — odpowiedział
prosto młodzieniec.
— A możesz wymienić jakie to są?
— Tak, panie. Są nimi Trójca Święta, Wcielenie i Odkupienie.
— A czy możesz mi powiedzieć co to jest Trójca Święta?
— To tajemnica o jednym Bogu w trzech osobach — Ojcu, Synu i Duchu
Świętym.
I ty wierzysz w taki nonsens? Jeśli w to wierzysz, uwierzysz w byle co, co ci twój ksiądz powie. Mądrzy ludzie wierzą tylko w to, co potrafią zrozumieć — mówił adwokat.
— A wiec pan odrzuca wszystko, czego nie może zrozumieć? — zapytał chłopiec.
— Oczywiście! Każdy inteligentny człowiek tak czyni.
— To proszę mi wyjaśnić dlaczego pan porusza palcami, nogami, głową?
— Bo tego chce. Taka jest moja wola — odpowiedział adwokat.
— A niech pan zechce poruszyć uszami jak zając, każde ucho osobno lub oba
razem, w różne strony. Czy rozumie pan dlaczego zając może to zrobić a pan nie,
choćby chciał?
Jesteś za smarkaty, żeby mnie pouczać — zakończył szybko rozmowę zdenerwowany adwokat, bo pasażerowie zaczęli się z niego śmiać, podśmiewać.
W dzisiejszej pogadance będzie tematem największa z tajemnic Bożych. Tytuł pogadanki brzmi:

TAJEMNICA TRÓJCY ŚWIĘTEJ

Kamień obrazy

Tajemnica Trójcy Świętej była, jest i będzie dla wielu kamieniem obrazy, a to dlatego, że naiwnie do niej podchodzą. Myślą, że w jednym Bogu jest trzech bogów. Izraelici, wyznawcy surowego monoteizmu dostawali wprost białej gorączki, popadali w furię, gdy słyszeli z ust Pana Jezusa, że wraz z Ojcem stanowi jedno (por. J 17, 21); że istniał od wieczności, mówił bowiem: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: zanim Abraham stał się, Ja jestem" (J 8, 58). Uważali to za bluźnierstwo i chcieli Jezusa ukamienować. Gdy Kajfasz pod przysięgą zobowiązał Jezusa, by zeznał, czy jest Mesjaszem, Synem Bożym, Jezus mu odpowiedział: "Tak, Ja nim jestem". Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: "Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci i odesłali Go do Piłata, by Go ukrzyżował" (Mt 26, 63-66).
Jeszcze dziś Żydzi, innowiercy i niewierzący są przekonani, że chrześcijanie uprawiają bałwochwalstwo czcząc trzech bogów. Wiara jest darem Bożym, więc samymi rozumowymi argumentami nie można nikogo przekonać o istnieniu Trójcy Świętej. Nam chrześcijanom, prawda ta nie sprawia trudności. Wierzymy na słowo Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który z nieba zstąpił na ziemię, aby nas o wewnętrznym życiu Boga pouczyć, odkryć rąbek tej największej tajemnicy.

Bóg jeden, jedyny w trzech Osobach znaczy, że Bóg nie jest samotny, lecz jest wspólnotą. Dlatego Bóg, który jest miłością, nie jest egoistą, bo kocha Syna. Syn zaś jest Słowem i odbiciem Ojca. Ojciec poznaje i kocha siebie w Synu. Przepływ fal miłości między Ojcem i Synem jest Bożą miłością — Duchem Świętym. Za pomocą takich słów i różnych wyobrażeń chrześcijanie wszystkich czasów z czcią i miłością usiłowali wniknąć w tajemnicę Trójcy Świętej, choć jej w pełni nigdy nie poznamy. Wiemy jednak, że w Trójcy Świętej nie ma sprzeczności.
Kiedy święty Augustyn, genialny teolog, pisał traktat o Trójcy Świętej, miał mu się ukazać chłopczyk na plaży przelewający wodę z morza do dołka w piasku. Gdy mu mędrzec powiedział, że jest to fizycznie niemożliwe, dziecko, którym miał być podobno sam Pan Jezus, odpowiedziało: "Prędzej przeleję morze do tego dołka, niż ty zgłębisz tajemnice Trójcy Świętej, Augustynie!"

Namiętne spory w łonie Kościoła

Gdy na zewnątrz Kościoła Żydzi z furią odrzucali naukę chrześcijan o Trójcy Świętej jako bluźnierstwo, poganie uznawali ją za czczy nonsens lub proste wielobóstwo, w samym łonie Kościoła też odbywały się spory o to, jak tę tejemnicę rozumieć. Tajemnica ta niepokoiła umysły. Szukano więc sposobu wyjaśnienia jak to jest możliwe, jaki jest stosunek Syna Bożego, Jezusa Chrystusa do Ojca. Sprawę Ducha Świętego odkładano na później. Wiele do myślenia dawały im słowa samego Chrystusa: "Ojciec jest większy ode Mnie".
Dziś słowa te nie przysparzają nam wielkich trudności. Bóstwo w zestawieniu z człowieczeństwem Jezusa Chrystusa w nieskończony sposób przewyższa to drugie.
Niskość człowieczeństwa wyraźnie odbija się w słowach jakie święty Paweł odniósł do Jezusa:
"On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej. Dlatego Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezus zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziem¬nych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem — ku chwale Boga Ojca" (Flp 2, 6-11).

Na błędnych drogach

Poznawanie tajemnicy Trójcy Świętej na siłę, za pomocą kruchego i ograniczo¬nego rozumu, może prowadzić tylko na manowce. I na nie niektórzy zeszli, kapłani i teologowie, nieraz bardzo gorliwi i pobożni.
Jedni wyjaśniali, że Jezus Chrystus jest zwykłym człowiekiem, a tylko pozornie Bogiem, gdyż bardzo przewyższał swymi walorami i cnotami wszystkich śmiertelników. Dzięki właśnie tym niezwykłym przymiotom — mówili — został On przebóstwiony i wyniesiony do godności boskiej podobnie jak greccy bohaterowie zaliczani w poczet bóstw, albo jak niedawno zmarły cesarz Hirohito, którego lud japoński uważał za boga.
Według tych teologów został przez Boga zaadoptowany, przybrany na Syna, stąd ten kierunek, tak wyraźnie sprzeczny z Ewangelią, nazwano adopcjonizmem. Kościół go jednogłośnie odrzucił.

Inni teologowie usiłowali ocalić j edyność Boga. Głosili oni: Bóg jest jeden, ale naszemu słabemu ludzkiemu rozumowi wydaje się, że jest trzech. Bóg stworzył świat, odkupił ludzi i uświęca ich, a więc mówimy o Bogu Stwórcy, Bogu Zbawcy i Bogu Uświecicielu — o trzech jakby Osobach. Naprawdę jednak są to tylko trzy sposoby widzenia Boga przez człowieka. Ten znów kierunek nazwano modalizmem od łacińskiego słowa "modi" czyli sposoby widzenia Boga.

Arianizm

Zdarza się nieraz, że kto walczy z błędną orientacją teologiczną sam wpada w inną. To przydarzyło się niektórym teologom zwalczającym modalizm. Ci wystąpili z następującym wyjaśnieniem Trójcy Świętej: jest Bóg Ojciec — On jest Bogiem w pełni tego słowa — Bóg z samego siebie, nie zrodzony ani nie stworzony. Obok niego jest Logos, Jezus, pośrednik miedzy Bogiem a światem. Chrystus jest zatem podporządkowany Ojcu, to znaczy, że stoi na niższym poziomie, jest Ojcu nierówny, ten właśnie kierunek rozwinął i wyprowadził z niego wnioski kapłan z Aleksandrii, w Egipcie, imieniem Ariusz.
Czy będziemy się gorszyć tym, że tak różne opinie o Trójcy Świętej wyrastały w łonie pierwotnego chrześcijaństwa? Absolutnie nie! Kapłani i teologowie ci mieli zazwyczaj dobrą wolę, jak na przykład wielki teolog i obrońca wiary żyjący w III wieku Orygenes. Chcieli oni pomóc wiernym, przybliżyć im nieco tajemnicę Trójcy Świętej, chcieli rzucić choć trochę światła na tę prawdę naszej wiary. Musimy pamiętać, że Kościół dopiero rozwijał się. Najwyższy Urząd Nauczycielski Kościoła, tak zwane Magisterium działało stopniowo i wolno. Kościół głosił prawdy wiary
oparte na Piśmie świętym i Tradycji Apostołów, ale jeszcze ich ściśle nie określił. Mię wiedziano jeszcze jak daleko może się rozum posunąć, gdzie leży granica, za która grozi już herezja. Prosty lud, nie rozumiejący zawiłych nieraz dyskusji teologów, stał twardo przy wyznawanej wierze, choć błądzili nieraz pasterze. I ta wiara była ostoją wiary w trudnych chwilach prześladowań, schizm i herezji.

Opatrznościowa decyzja soboru powszechnego

Gdy różne interpretacje o tajemnicy Trójcy Świętej powodowały zamieszanie i to zamieszanie zataczało coraz to większe kręgi, rozumiano, że trzeba zwołać już nie lokalny synod, ale sobór powszechny, światowy. I tak w roku 325 doszło do zwołania pierwszego soboru powszechnego w dziejach Kościoła w Nicei, w Bitynii, krainie leżącej na południowym brzegu Morza Czarnego, w dzisiejszej Turcji. Omawiano na nim wiele spraw tyczących życia Kościoła, ale na czoło wybijał się problem poprawnego rozumienia tajemnicy Trójcy Świętej. Sobór zdefiniował tę prawdę i orzekł jak ją trzeba pojmować. Heretyckie pojęcia Ariusza i inne zostały potępione.
Cieszymy się pamiątką Soboru nicejskiego czyli wyznaniem wiary, które odmawiamy wspólnie we wszystkie niedziele i większe święta roku kościelnego. W czasie udzielania sakramentu chrztu świętego kapłan stawia potrójne pytanie dotyczące Trójcy Świętej: Wierzysz w Boga Ojca? Wierzysz w Syna Bożego? Wierzysz w Ducha Świątego? Wierni ze spokojem i radością wyznają swą żywą wiarę, gdy odpowiadają trzykrotnie: wierzę! Pamiętajmy, że to pierwszy sobór powszechny uspokoił umysły i podał nam wyznanie wiary, w którym uwielbiamy tajemnicę Trójcy Świętej. Stąd całe chrześcijaństwo, zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie ma dla tego soboru ogromny szacunek.

W ostatnią niedzielę maja, w piękną uroczystość Trójcy Najświętszej rozważamy spokojnie tę tajemnicę i sławnym wyznaniem wiary wielbimy Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego.
Słusznie chłopiec uczący się katechizmu w rozmowie z adwokatem w dyliżansie przypomniał, że Trójca Święta, Wcielenie i Odkupienie to najważniejsze i najradośniejsze tajemnice wiary katolickiej. Wyznawajmy je ze spokojem i radością.