W OBRONIE BÓSTWA JEZUSA CHRYSTUSA

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

19 maj 1991

W OBRONIE BÓSTWA JEZUSA CHRYSTUSA

(Sobór Nicejski)

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Z nastaniem IV wieku naszej ery, cesarstwo rzymskie leżało w gruzach. Chrześcijanie po straszliwych prześladowaniach wyszli z katakumb i organizowali życie kościelne. Na arenie politycznej pojawił się cesarz Konstantyn Wielki, który sprzyjał chrześcijaństwu i nosił się z zamiarem przyjęcia chrztu. W religii chrześcijańskiej upatrywał on czynnik jednoczący dla rozbitego imperium, toteż postanowił uczynić z niej religię państwową.
W tym czasie jednak, kiedy cesarz zawiesił krzyż nad światem, Kościołem wstrząsały wewnętrzne kryzysy. Dwanaście co najmniej herezji rozwijało się na przestrzeni tego wieku, z których najgroźniejszą był arianizm. Arianizm zachwiał całym chrześcijaństwem, rozbił Kościół na dwie części i napełnił niepokojem niezliczoną ilość sumień.
O tej herezji, jak i o soborze, na którym została ona potępiona, powiem w dzisiejszej pogadance zatytułowanej:

W OBRONIE BÓSTWA JEZUSA CHRYSTUSA

(Sobór Nicejski)

Ariusz nie uznaje Chrystusa

Ową największą tragedię w Kościele wywołał kapłan aleksandryjski Ariusz. Od niego herezja otrzymała nazwę. Ariusz miał skomplikowany charakter, na który składało się wiele zalet i wad stopionych z pychą, występującą zawsze u wielkich heretyków. Wszystko u niego było niezwykłe: inteligencja, erudycja, charakter, gwałtowność, ambicja. Był porywającym mówcą i posiadał wrodzony talent do reklamy. Uchodził za człowieka cnotliwego, twardego dla samego siebie, oddanego pokucie i ascezie. Nigdy żaden z przeciwników nie postawił mu zarzutu natury moralnej, toteż otaczał go nimb dostojeństwa i prawie aureoli świętości.
Na czym polegał błąd Ariusza? Jego naukę można tak przedstawić: Syn Boży, Jezus Chrystus jest tylko stworzeniem. Bóg Ojciec stworzył Go z nicości. Był więc czas, gdy Go nie było. Nie jest wiec On synem właściwym, a jego natura nie pochodzi od Ojca. Podlega zatem zmianom i mógł nawet zgrzeszyć, choć nie zgrzeszył.
Arianizm wstrząsnął posadami wiary objawionej, godził w posłannictwo Chrystusa i Jego dzieło odkupienia. Jeżeli Chrystus nie jest Bogiem, cały chrystianizm załamuje się, traci swój sens. Nie ma już Wcielenia, nie ma Odkupienia. Nauka Ariusza świeciła triumfy zwłaszcza wśród pogan. Podobała się im idea człowieka, który stał się niemal bogiem przez swoje zasługi i był podobny do greckich lub rzymskich herosów, co to niemal do nieba sięgali po laury.
Błędy Ariusza spostrzegł biskup Aleksandrii Atanazy i na synodzie w Aleksandrii zostały one potępione przez stu biskupów z Egiptu i Libii. Były to czasy, kiedy wiara była żywa i gorąca, toteż broniono ją z gwałtownością, heroizmem, ryzykując nawet życie.

Sobór powszechny w Nicei

Ariusz musiał opuścić parafie i diecezję, lecz jego herezja poczęła zataczać już coraz szersze kręgi. Cesarz Konstantyn, oburzony niezgodą w Kościele, kazał zwołać sobór powszechny, światowy i na nim sprawy załatwić. Wydawało mu się, że jedno jego słowo pożar ugasi. Tymczasem jego osobisty doradca, biskup Kordoby, Hozjusz, Hiszpan, natychmiast zdał sobie sprawę, że nie chodzi tu bynajmniej o sprawy błahe, ale o istotę chrześcijaństwa — o dogmat Trójcy Świętej i bóstwo Jezusa Chrystusa.
Jest rzeczą godną podkreślenia, że pierwszy sobór powszechny i ekumeniczny w historii Kościoła zwołany został nie z inicjatywy rządców Kościoła, ale z inicjatywy rządu pogańskiego, w osobie cesarza, jeszcze poganina, używającego nadal tytułu, funkcji i wpływów najwyższego kapłana, jakie przysługiwały dawnym cesarzom rzymskim.
Wobec powagi sytuacji nie było czasu na porozumienie się z papieżem Sylwestrem, jak to miało miejsce w synodach lokalnych. Na 25 maja 325 roku zwołano biskupów do Nicei w Azji Mniejszej. Cesarz pokrywał wszystkie koszty podróży i zapewnił państwowy transport. Na Sobór stawiło sią około 300 biskupów, przeważnie ze Wschodu. Zachód reprezentowało pięciu biskupów. Biskup Hozjusz i dwaj inni dostojnicy rzymscy występowali w imieniu papieża Sylwestra.
Wspaniałe było to zgromadzenie, pełne radosnego podniecenia. Spotykali się bowiem-biskupi, którzy się nigdy przedtem nie widzieli, a byli wśród nich tacy, którzy wrócili z wygnania, inni zaś nosili na sobie ślady srogich prześladowań — ucięte ręce, wypalone piętno, wypalone oko . . . Niedawno, jako skazańcy "gnili w więzieniach", teraz byli triumfatorami. Otaczał ich przepych pałaców, majestat ceremonii i straż honorowa prezentująca broń przed nimi. Pokazywano też sobie dwóch cudotwórców — Spiridona i Jakuba z Nizibis, którzy — jak mówiono, wskrzeszali zmarłych. Konstantyn mógł z dumą przyglądać się temu, jedynemu w swoim rodzaju zgromadzeniu świętych, zebranemu dzięki jego staraniom.

Dogmat Trójcy Świętej

Biskupi zgromadzili się w wielkiej auli pałacu cesarskiego. Wszedł cesarz, poprzedzany przez dworzan - chrześcijan, zasiadł na tronie i po przywitaniu go wygłosił mowę — zachętę do pokoju, gdyż nie ma nic gorszego, jak walki wewnętrzne w Kościele. W czasie obrad, którym przewodniczył biskup Hozjusz, z miejsca zajęto się sprawa Ariusza i jego zwolenników. Ariusz nie brał udziału w soborze, ale odczytano fragmenty jego dzieła "Thalii". W pomieszczeniu jednak jego teorie podtrzymywało około 15 biskupów.

Błędną interpretacje Ariusza, że Syn Boży jest niższy od Ojca uczestnicy soboru odrzucili z oburzeniem. Najgłębsze poczucie chrześcijańskie było przeciwko niemu. Podstawowym założeniem, kamieniem węgielnym był niezaprzeczalny fakt odkupienia. Otóż odkupienie ma tylko wtedy sens, gdy sam Bóg staje się człowiekiem, gdy Chrystus jest równocześnie prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. "Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas" (J l, 14). Stwierdzenie świętego Jana zakłada, że Słowo jest w pełni Bogiem, a nie człowiekiem ubóstwionym w sensie wierzeń pogańskich. Syn nie jest stworzeniem, istniał zawsze; był zawsze u boku Ojca, zjednoczony z Nim, odrębny, ale nierozdzielny; był zawsze nieskalany i doskonały.
Syn jest współistotny, konsubstancjalny Ojcu.

Sobór opracował nową 'regułę wiary'. W zasadzie nie różniła się ona od tej, którą przekazali Kościołowi apostołowie, była jednak wyraźniejsza i tak zredagowana, że błąd nie mógł do niej przeniknąć. To wyznanie wiary, które do dziś dnia w niedziele stojąc odmawiamy, głosi prawdy zawarte w Ewangelii.
Kluczowym słowem tego wyznania był termin "współistotny". Termin filozoficzny, ale genialny a zarazem historyczny, bo po raz pierwszy wprowadzono do teologii oficjalnie termin filozoficzny. Odtąd rozpoczyna się współżycie teologii z filozofią. Teologia będzie mistrzynią, a filozofia jej służką. Ta współpraca doprowadziła do wspaniałego rozwoju teologii.
Sobór zakończył się wielkim bankietem wydanym na cześć biskupów. Konstantyn obdarzył ich sutymi podarunkami i wezwał do zgody i wzajemnej miłości.

Ostateczny triumf wiary mimo odżywania blędu

Niestety, herezja odżyła, gdy Ariusz i jego zwolennicy po kilku latach wrócili z wygnania a na zesłanie poszli z kolei obrońcy bóstwa Chrystusa, zwolennicy Nicei. Jak to się stało? Do zmiany namówiła cesarza jego rodzona siostra, uwikłana w błędy arian. W końcu Konstantyn oddał Bogu swą genialną i umęczoną dusze, ale otoczony już przez arian i z ich rąk przyjął chrzest na łożu śmierci. Jest w rękach miłosierdzia Bożego.
Po śmierci cesarza Konstantyna arianizm rozszerzył się jak ogień po całym imperium. Popierali go cesarze: Konstancjusz, syn Konstantyna, Julian Apostata, który za wszelką cenę chce zniszczyć katolicyzm, i Walens wyznający również wiarę ariańską. Cały świat zadrżał na widok, że stał się ariański — zanotował święty Hieronim.
Trzeba było pół wieku intensywnej pracy genialnych i świętych teologów takich jak: Atanazy, Grzegorz z Nazjanzu, Grzegorz z Nyssy, Bazyli Wielki, a na Zachodzie Hilary oraz arian dobrej woli, by ocalić Kościół od całkowitego zalewu herezji. Zwycięstwo przychodzi na soborze konstantynopolitańskim w 381 roku, na którym sprawa ariańska została raz na zawsze zamknięta, a arianom odebrano stolice biskupie.
Bolesne to doświadczenie dało wtedy Kościołowi do zrozumienia, że nie wystarczy tylko biskup gorliwy i pobożny, i dobry administrator, choćby nawet cudotwórca, jak biskup Spirydion. Do biskupa należy funkcja nauczania, toteż musi on być dobrym pasterzem i teologiem.
Czwarty wiek był nie tylko wiekiem wielkiego zamieszania, lecz jednym z najbardziej twórczych momentów w dziejach teologii, okresem głębokich zmagań o czystość tajemnic Bożych. Z tych dyskusji zrodziła się formuła, której uczy się dziś każde dziecko w katechizmie: Bóg jest jeden, ale w trzech osobach. Pamiętajmy o tym ile razy będziemy kreślić na czole znak krzyża świętego lub powtarzać doksologie uwielbienia: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, teraz i zawszei na wieki wieków, Amen.

Po wysłuchaniu tej pogadanki o bóstwie Chrystusa może pomyślicie sobie, dlaczego zająłem się herezja arian z IV wieku dzisiaj w dobie Soboru Watykańskiego Drugiego i ekumenizmu? Otóż w uroczystość Zesłania Ducha Świętego i ostatecznego triumfu Chrystusa zasiadającego po prawicy Ojca i obecnego w Kościele, zdajemy sobie sprawę, że dzisiaj szerzą się coraz to nowe odłamy chrześcijan. Bądźmy przekonani, że głównym powodem tego bolesnego rozbicia jest brak wiary w bóstwo Jezusa Chrystusa. Tymczasem wiara ta jest fundamentem chrześcijaństwa i jedności chrześcijan.