BÓG ZWRÓCIŁ KU NAM SWOJE OBLICZE (II) (Odrodzenie religijne w Rosji)

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

21 lipiec 1991

BÓG ZWRÓCIŁ KU NAM SWOJE OBLICZE (II) (Odrodzenie religijne w Rosji)

Witam Was Zacni Rodacy i Mile Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pewien mnich prawosławny komentując odrodzenie w Związku Sowieckim powiedział: "Jesteśmy świadkami wielkiego religijnego przebudzenia. Wiara się odradza w narodzie. Otwiera się klasztory i kościoły, które do tej pory były zamknięte lub przeznaczone na inne cele. Mamy coraz więcej powołań na księży i mnichów. Jest w narodzie dużo duchowej siły. Naród ma zdrową dusze. Będziemy świadkami wielkich rzeczy".
Po tej optymistycznej wypowiedzi przytoczę Warn drugą cześć sprawozdania polskiego kleryka, Mariana Lisowskiego, z jego dwukrotnego pobytu wakacyjnego w Związku Sowieckim. Ujawnia ono odrodzenie życia religijnego w polskiej miejscowości Sławuta, na Ukrainie, tylko dwadzieścia mil na wschód od przedwojennej granicy polsko-rosyjskiej, czyli za Zbruczem. Autor wspomnień wiosną tego roku otrzymał już świecenia kapłańskie i zamierza poświecić się pracy duszpasterskiej w Rosji. Wypowiedź jednego z wiernych na terenie Związku Sowieckiego stanowi tytuł pogadanki, który brzmi:

BÓG ZWRÓCIŁ KU NAM SWOJE OBLICZE (Część II) (Odrodzenie religijne w Rosji)

Opłakane żniwo ateizacji

Wielkie rozmodlenie wiernych, ich wielkie przywiązanie do kościoła parafialnego i wiary stanowi moralne wsparcie dla kapłana w jego trudnej pracy. Ponadto wielkim bodźcem, zachętą do gorliwości i wytrwałej pracy jest także pamięć o niepomiernie liczniejszych rzeszach ludzi żyjących z daleka od Boga i od Kościoła. 70 lat ateizacji, prześladowań krwawych chrześcijan, zwłaszcza duchownych, zamykanie i niszczenie kościołów wydało swoje złowrogie plony. Dziesiątki, setki tysięcy ludzi pozbawionych jakiegokolwiek kontaktu z kapłanem, pozbawionych miejsc knltu i wydawnictw religijnych, poddanych od wczesnego dzieciństwa propagandzie ateistycznej żyje w przekonaniu, że Boga nie ma, że jest On tylko wymysłem księży oraz głupich staruszek. Ludzie Ci nie znają najprostszych nawet prawd wiary, nie mówiąc już o chrześcijańskich normach moralnych. Upadek w ostatnich latach wiary w ideologie marksistowską spowodował, że ludzie ci nie wierzą już nieraz w nic i nikomu, nie stosując się do żadnych w zasadzie stałych norm moralnych. Wszystko to sprawia im oczywiście wiele życiowych problemów, bo przecież istnieje sumienie i dusza, która dopomina się o swoje prawa. Niemniej ludzie ci są często całkowicie zagubieni, nie widząc i nie szukając już nieraz innego sensu życia niż kilkadziesiąt lat egzystencji na tej ziemi, najczęściej każdemu dojrzałemu chrześcijaninowi przychodzi wtedy do głowy myśl, którą wypowiedział przed wiekami Chrystus Pan: "Żal mi tego ludu, są bowiem jak owce nie mające pasterza". Świadomość owej wielkiej, nieprzeliczonej wprost rzeszy ludzi bez własnej winy nie znających Chrystusa, a tak bardzo Go potrzebujących, z pewnością dopinguje każdego kapłana do wytężonej apostolskiej pracy. Choć i ukazuje jak bardzo jego praca jest kroplą w morzu potrzeb.

Trudności w pracy duszpasterskiej

Nie sama jednak wielka liczba potencjalnych wiernych, nie tylko brak kościołów, szat, sprzętu liturgicznego czy książek religijnych stanowią utrudnienia w pracy kapłana w ZSRR. Nadal jeszcze, choć na nieco mniejszą skalę niż dawniej, ich działalność spotyka się z niechęcią, jeśli nie wrogością władz państwowych, zwłaszcza lokalnych. Tysiące członków partii komunistycznej zajmujących przecież wszystkie prawie kluczowe stanowiska w administracji czy gospodarce niechętnie tolerują pracę kapłana na swoim terenie. Ich szykany nie oznaczają już, tak jak dawniej zsyłek czy wiezienia dla księży, ale nadal wyrażają się w trudnościach czynionych choćby przy odzyskiwaniu przez wiernych zniszczonych kościołów, budowie nowych, uzyskiwaniu materiałów budowlanych itd. Wszystkie te i wiele innych, w naszym rozumieniu oczywistych, spraw wymaga nadal od księży wielkiej wytrwałości i starań nim biurokratyczne przeszkody zostaną pokonane.
Inną trudnością, z którą musi się liczyć w pracy duszpasterskiej w ZSRR każdy kapłan jest wielkie wymieszanie narodowościowe. Na jednym obszarze mieszkają razem Ukraińcy , Rosjanie i Polacy. Oznacza to dla kapłana nie tylko konieczność przyswojenia sobie języka rosyjskiego oraz języka ludzi tej narodowości, która stanowi na danym obszarze większość na przykład: na Ukrainie — ukraińskiego, na Litwie — litewskiego itp. Oznacza to także za przykładem świętego Pawła, który "stał się Żydem dla Żydów, Grekiem dla Greków, wszystkim dla wszystkich, aby pozyskać przynajmniej niektórych", konieczność zadania sobie trudu jak najgłębszego wniknięcia w kulturę, w historię i obyczaje poszczególnych narodów, wśród których przyjdzie kapłanowi pracować. Nie jest to bynajmniej sprawa błaha czy należąca tylko do "dobrego tonu". Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że sytuacja narodowościowa w ZSRR jest dosyć napięta i stanowi ciągle źródło potencjalnych konfliktów. Niektóre narody boleśnie podzielone przez historię, a również przez świadome działanie władz w ostatnich dziesięcioleciach, żywią do siebie odruchową niechęć, którą stopniowo tylko i powoli można usuwać w imię chrześcijańskiej solidarności. Zawsze trzeba jednak zachować ostrożność, by ewangelizując nie ranić czyichś uczuć narodowych, które ostatnio mocno odżywają, poprzez faworyzowanie jakiejś narodowości. Już dziś faktem jest nieraz, że ktoś powstrzymuje się od wstąpienia do Kościoła katolickiego, o którym ciągle krąży opinia, że jest to polski kościół. Przyczyna żywiołowego w ostatnich miesiącach rozwoju kościoła grekokatolickiego jest fakt, że przystąpiło doń wielu dotychczasowych członków kościoła prawosławnego i rzymskokatolickiego, zachęconych do tego wyłącznie liturgią w języku ukraińskim a nie w rosyjskim czy polskim. Ta sprawa nabierze z pewnością jeszcze większego znaczenia w razie uzyskania przez poszczególne republiki niepodległości czy choćby większego zakresu suwerenności w ramach konfederacji Związku Sowieckiego i odpowiedzialny kapłan nie może przejść wobec niej obojętnie.

Wymagania stawiane księżom

Innym aspektem życia i pracy kapłana w ZSRR, w odróżnieniu od kapłana pracu jącego w Polsce jest z pewnością inny tryb życia oraz pewne wymagania osobiste odnośnii osoby kapłana, których wierni w Polsce w ten sposób nie stawiają. I tak, nawał pracj kapłańskiej, ogromny głód Boga wśród ludzi powoduje, że kapłan, który poważnie podchodzi do swej misji nie tylko nie ma czasu dla siebie, ale wręcz prawie nie ma "prywatnego życia". Oczywiście i u nas wielu kapłanów jest przepracowanych, niemniej w ZSRF sprawa wygląda jeszcze jaskrawiej. Tam, gdzie jeden kapłan działa w promieniu dziesiąte! a nieraz setek kilometrów czymś nieznanym w zasadzie są istniejące u nas "dni wolne" od pracy, urlopy, wakacje itp. Owszem nieraz kapłani gdzieś wyjeżdżają z parafii przeważnie jednak ma to związek z tą czy inną inicjatywą duszpasterską. Równie; codzienne warunki życia kapłana wyglądają inaczej niż w Polsce. Otoczony ludźm przeważnie biednymi, budujący i remontujący kościoły kapłan nie może żyć nawet nz takim poziomie jaki mają, mimo wszystko, zapewniony kapłani w Polsce. Ksiądz z którym najczęściej spotykaliśmy się na Ukrainie, nie znał w ogóle rozróżnienia na "pieniądze parafialne" i "pieniądze własne". Po prostu wydawał tyle co konieczne na własne potrzeby, a resztę dochodów przeznaczał na sprawy kościelne. Nie były zresztą wyjątkiem opłaty na przykład za pogrzeby w postaci płodów ziemi ziemniaków, kapusty czy marchwi.

Jeśli chodzi o wymagania moralne stawiane księżom przez ludzi świeckich to trzeba stwierdzić że są one bardzo duże. Nie chodzi tylko o właściwe prowadzenie się kapłanów, czy o sposób traktowania przez nich wiernych, na co ostatnio coraz częściej zwraca się uwagę w Polsce. Pod tym ostatnim akurat względem sytuacja księży w ZSRR jest nawę w cudzysłowie "korzystniejsza" niż księży w Polsce. Ludzie latami pozbawieni dostępi do kapłana, lgnący do niego całym sercem, nie zwracają zbyt wielkiej uwagi na to. w jaki sposób ksiądz się do nich odnosi. I tak każde słowo kapłana uważane jest przes jego parafian za nieodwołalne niemal za'' święte''. Kapłan nie musi więc brać pod uwagę, czy słowa użyte przez niego podczas np. kazania nie zrażą ludzi jak to ma nieraz miejsce u nas, gdzie ludzie są coraz bardziej na tę sprawę uczuleni. Niemniej istnieją ze strony ludzi wobec księdza wymagania innego rodzaju. Dotyczy to między innymi trybi życia na codzień, czy takich spraw, do których w Polsce nie przykłada się takiej wielkie wagi jak np. palenie przez księdza papierosów czy picie przezeń alkoholu. W ZSRF zachowania tego rodzaju mogą stanowić wielkie zgorszenie i znacznie ograniczyć oddziaływanie księdza na wiernych. Jest to zresztą tylko jeden z wielu przykładów.

Potrzeba ascezy i osobistej świętości ze strony kapłanów

Jak widać z tego, dość chaotycznego zresztą, a opartego nie na studium literatury fachowej, lecz jedynie na własnych obserwacjach i przemyśleniach rozważania — praca kapłanów w Związku Sowieckim, choć oczywiście w swej istocie taka sama jak w Polsce czy gdzie indziej, różni się od niej jednak dwoma przynajmniej cechami. Z jednej stron} łatwiej tam kapłanowi widzącemu często ludzi nawracających się pod jego wpływeir do Boga nadprzyrodzoną radość, a patrzącemu na wielkie potrzeby duchowe ludzi, łatwiej o bodziec i chęć do pracy. Z drugiej jednak strony specyficzne warunki panujące w tym kraju wymagają od kapłana w znacznie większym stopniu poświęcenia się na służbą Bogu oraz większego stopnia ascezy i osobistej świętości. I znowu może ktoś zapytać: no dobrze, ale co z tego? Przecież to wszystko nas nie dotyczy. Przecież my "duchowni" pracujemy i będziemy pracować na terenie naszych diecezji czy zakonnych prowincji w Polsce, a nie w ZSRR. Przecież to nie nasza, (świeckich), sprawa jak wygląda sprawa księdza w ZSRR, czy jaka panuje tam sytuacja religijna.
I tu znowu powtórzę słowa Pisma Świętego: "Duch tchnie kędy chce", a my nie znamy wszystkich Bożych planów odnośnie nas samych. Zresztą myślę, że nawet, jeśli mówiąc tak, mielibyśmy racje, to przecież warto bliżej poznać, uświadomić sobie problemy tak bliskiego nam terytorialnie i historycznie. Kościoła w Związku Sowieckim. Pozwoli nam to głębiej przeżywać tajemnice powszechności Kościoła, a nie patrzeć nań tylko z perspektywy naszego najbliższego otoczenia. Jeśli to rozważanie, choć w najmniejszym stopniu, choć u niektórych z nas, przyczyni się do wzrostu poczucia jedności Kościoła, braterskiej solidarności z chrześcijanami w Rosji oraz wzbudzi pragnienie naśladowania bogatej duchowości tychże chrześcijan — duchownych i świeckich, to jego zadanie uważam za spełnione z nawiązka.
Bóg wysłuchał modlitw milionów katolików, którzy od czasu objawień w Fatimie modlili się o nawrócenie Rosji. Wiara zwycięża smutną spuściznę ateizacji.
Wileński kościół Ojców Jezuitów komuniści zamienili na Muzeum Ateizmu. W wydanym folderze komuniści pisali o tym kościele: "Muzeum Ateizmu zapoznaje zwiedzających z reakcyjna istota religii i ludzi, którzy jej służą". Eksponaty, plansze, wykresy, sprzęt i szaty liturgiczne w gablotach miały ukazać triumf oświeconego umysłu i wyzwo¬lenie jakie niesie światło nauki oraz postęp techniki. Zaś kolorowe fotografie szeroko uśmiechniętej młodzieży, dzieci i ludu pracującego miały potwierdzić uczucie szczęścia po wyzwoleniu od ciemnych zabobonów, groźnej magii i piekielnych strachów.
Przy opuszczaniu muzeum zwiedzający mieli sposobność wpisać do złotej księgi swe uwagi. A oto kilka wybranych zdań:
— "Na pewno wam się nie uda"!
— "Boże, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią"!
— "Fałsz, zakłamanie, komunistyczna propaganda"!
— "Wyszliśmy bogatsi o wiarę. Dziękujemy"!
— "Nie zwyciężycie Boga. Jego tylko można pokochać"!
— "To jest kościół, a nie rynek zła"!
— "Nie znacie dobrze religii i wypisujecie głupoty".
— "Z nadzieja, że będzie tu odprawiana Msza święta także w intencji barbarzyńców".
To ostatnie zdanie spełniło się. Od maja 1989 roku, kościół świętego Kazimierza w Wilnie ponownie służy sprawowaniu kultu religijnego. Bóg zwrócił swoje oblicze ku umęczonym narodom za Żelazną Kurtyną.