JAK REFORMOWAĆ KOŚCIÓŁ?

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliami Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

4-ty sierpień 1991

JAK REFORMOWAĆ KOŚCIÓŁ?

Witani Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Nieżyjący już dziś słynny mówca radiowy i telewizyjny arcybiskup Fulton Sheen dzieli historię Kościoła katolickiego na cykle trwające 500 lat. Ostatni cykl, w którym nam przypadło żyć, zaczął się w 1500 roku, a skończy się w roku 2000. Zarówno początek jak i koniec tego cyklu zaznaczył się głębokim kryzysem religijno-moralnym. Oba kryzysy wystąpiły nie dlatego, żeby ludzie w tych okresach byli gorsi niż w innych, lecz na skutek wielu czynników i głębokich przemian polityczno-społeczno-gospodarczych. Kryzysy zresztą nie są dla Kościoła znakiem zagłady, lecz podnietą do odnowy i wzrostu, bo jego głową jest Wcielony Bóg, Jezus Chrystus, który zapewnia mu źródła odnowienia, rozwoju i niezniszczalności.
Kryzysy nie dotykają Boskiej nauki, skarbu naszej wiary, lecz samych ludzi, grzeszników będących w drodze do świętości. To właśnie ludzie potrzebują reformy. "Ecclesia semper est reformanda — Kościół ustawicznie musi się odnawiać, reformować" — mówi stare przysłowie łacińskie. Na potrzebę reformy zwrócił uwagę święty Paweł apostoł, pisząc do nawróconych Greków: "Zwlekliście z siebie starego człowieka z jego uczynkami, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, według obrazu Tego, który go stworzył" (Koi 3, 9-10).
W czasach przełomowych zjawiają się na arenie świata reformatorzy, lecz nie wszyscy są autentyczni, prawdziwi. Jak ich rozpoznać? Rozpoznajemy ich po ich owocach — jak pouczył nas Chrystus (Mt 7, 16). W oparciu o lekcje historii odpowiemy sobie na pytanie, które stanowi zarazem tytuł dzisiejszej pogadanki:

JAK REFORMOWAĆ KOŚCIÓŁ?

Kryzys na przełomie XV i XVI wieku
Kryzys religijno-moralny naszego wieku został wywołany światowymi wojnami, bolszewicką rewolucją, niesprawiedliwym podziałem bogactw ziemi, wykorzystywaniem szalonego rozwoju techniki i gospodarki na kosztowne zbrojenia, na spektakularne lądowanie na księżycu, sprzysiężeniem przeciwko życiu ludzkiemu. Wielorakie były również przyczyny kryzysu 500 lat temu: rozdarcie chrześcijaństwa przez herezje, osłabienie wiary przez humanizm renesansu, pogoń za bogactwami po odkryciu Ameryki, odrodzenie pogaństwa, wolnomyślność, bałwochwalczy kult człowieka "wyzwolonego spod jarzma Ewangelii i autorytetu Kościoła", wprowadzenia nowego systemu gospodarczego — bankowości i udzielanie pożyczek na wysoki, lichwiarski procent. Były to początki kapitalizmu.
Wielkie osiągnięcia zawsze oszałamiają człowieka i stanowią dla niego pokusę starą jak świat dorównania Bogu i uniezależnienia się od Niego i Jego przykazań.

Oznaki kryzysu w XVI wieku

Kryzys szesnastowieczny przejawiał się pogłębianiem przepaści między wyższą a niższą warstwą społeczną. Wysoka kultura odrodzenia stała się dosłownie monopolem arystokracji i szlachty, do której należeli po większej części kardynałowie, biskupi i opaci. Warstwa niepomiernie się bogaciła i panoszyła w przepychu i zbytku. Rody arystokratyczne trzymały w swych rękach bogate biskupstwa i tłuste beneficje klasztorne. Przy rozdawaniu godności i wysokich stanowisk faworyzowano krewnych i ulubieńców. Rody bardziej dbały o swoje ambicje, interesy i politykę rodową niż o dobro Kościoła. Pod opieką Namiestników Chrystusowych w życie Kościoła
wdzierał się pogański duch renesansowego humanizmu. Bogactwo dostojników kościelnych sprzyjało upadkowi ducha ewangelicznego i daleko idącemu zeświecczaniu.
Warstwa niższa społeczeństwa pozostawiona byia swej nędzy moralnej i materialnej. Ignoracja religijna dochodziła do ostatnich granic. Nie znano nawet takich modlitw jak "Ojcze nasz" i "Zdrowaś", a nieraz katolicy nie umieli uczynić znaku Krzyża. Zanikła praktyka spowiedzi i komunii wielkanocnej. W najbardziej zaniedbanych zakątkach panoszyło się pogaństwo pełne zabobonów i czarów.
Moralność ogółu od góry do dołu była w opłakanym stanie. U góry w złocie i jedwabiach, przy ucztach i w pięknie brzmiącej mowie, u dołu pospolicie i wulgarnie: tam dwornie, tu ulicznie, ale wszędzie rozpustnie. W samym Rzymie liczba
zarejestrowanych prostytutek przewyższała liczbę uczciwych kobiet. W roku 1549
Rzym liczył 60.000 mieszkańców, a w tym około 5.000 kurtyzan — prostytutek
wyższej rangi, wykształconych i wytwornych, którymi otaczali się ludzie z arystokracji, traktując prostytucję z daleko idącą pobłażliwością prawie jako "uczciwy" zawód. Bardziej jednak niż sama rozpusta uderzała obojętność władz duchowych i świeckich wobec tego stanu rzeczy.

Wołanie o reformę

Na szczęście nie zabrakło całkiem ludzi o wrażliwym chrześcijańskim sumieniu i ci wołali o reformę, żeby przez odnowę Kościoła uratować świat. Nie wszyscy jednak reformatorzy obrali właściwą drogę. Jedni, zbuntowani i rozgoryczeni, uważający się za lepszych od drugich, rzucali pełnymi garściami snopy iskier na nagromadzone prochy, powodując eksplozje. Do tych należeli: Luter, Kalwin, Melanchton i wielu innych protestantów. Porwani marzeniem o nowej epoce "czystej Ewangelii", odrzucali Tradycję Apostołów i Ojców Kościoła oraz Magisterium, czyli Najwyższy Urząd Nauczycielski Kościoła. Nie umieli oddzielić zła od osoby. Z góry potępiali dobrego Hadriana VI, pierwszego papieża reformatora, który wysłał do Niemiec na sejm w Norymberdze legata z instrukcją, która okazała się najwspanialszym wyznaniem winy jakie zna historia. Przytoczę Warn z niej kilka zdań: "My wiemy, że także w samej Stolicy Apostolskiej już od wielu lat występuje wiele obrzydliwych zjawisk: nadużycia w sprawach duchownych, naruszanie przykazań, tak że wszystko zmienia się na gorsze. Dlatego nie należy się dziwić, że choroba przeszczepia się z głowy na członki, z papieży na prałatów. My wszyscy, prałaci i kapłani, zboczyliśmy z drogi prawa i od dłuższego czasu nie było nikogo, kto by czynił dobro ..."
Papież w najwyższej pokorze ducha wziął na siebie winy powierzonego mu Kościoła i wyznał je przed Bogiem i ludźmi, a przyrzekał pokutę i zadośćuczynienie: "Chcemy Kościołowi Świętemu przywrócić jego wcześniejsze piękno, pospieszyć z pomocą prześladowanym, wywyższać uczonych i cnotliwych mężów, w ogóle czynić wszystko, co przystoi czynić dobremu pasterzowi i prawdziwemu następcy świętego Piotra. Nikt nie powinien się dziwić, że za jednym razem nie usuniemy wszystkich nadużyć: choroba bowiem jest głęboko zakorzeniona i ma złożony charakter".

Reforma Lutra i Kalwina

Jak zareagował Luter na inicjatywę Hadriana VI? Nazwał go "papieżem-osłem". Inni obrzucili papieża jeszcze bardziej upokarzającymi epitetami jak: "głupi, nieoświecony, obłudny tyran, antychryst". Zresztą reformatorzy protestanccy odnieśli się podobnie do wszystkich, którzy stali wiernie przy Stolicy Apostolskiej. Tak na przykład święty Piotr Kanizy, młody jezuita, napisał katechizm pod tytułem "Sumariusz Nauki Chrześcijańskiej", aby przeciwstawić się heretyckim poglądom Lutra. O wartości katechizmu świadczy fakt, że ukazał się bez mała w czterystu wydaniach w ciągu 130 lat i został przetłumaczony na piętnaście języków świata. Protestanci całą swą złość wymierzyli w autora katechizmu. Melanchton nazwał świętego Piotra Kanizego "bezwstydnym i ohydnym autorem". Jan Wigand z Magdeburga, luteranin, nie przebierał w słowach i zjadliwie go znieważał epitetami:' 'sobaczy mnich, okropny bluźnierca Boga, gruboskórny tępak, bałwochwalca, wilk, papieski osioł, szachrajski oszust, bezwstydny i nędzny diabeł".
Reformatorzy protestanccy nie przebierali w metodach i dopuszczali się bluźnierczych zniewag: rozbijali statuły Madonny z Dzieciątkiem, profanowali Hostie Przenajświętsze. Kalwini tak już opanowali Szkocję, że królowa Maria Stuart mogła uczestniczyć we Mszy świętej tylko w ukryciu, bo jej kapelanowi groziła za to śmierć. Podróżowanie, zwłaszcza dla księży, przez kraje protestanckie było dla katolików niebezpieczne. Reformatorzy protestanccy przerażeni nieraz owocami swej agitacji przerzucali się w drugą skrajność i doradzali bez skrupułów dławić rozruchy i bunty chłopów, choć z początku sprzyjali rewolcie przeciwko Rzymowi w imię wolności. Luter lżył chłopów, nazywając ich wściekłymi psami i dzikimi bestiami i radził ich niemiłosiernie tępić dla ratowania zagrożonego ładu.

Sw. Ignacy Loyola rozpoczął reformę, od siebie

Święty Ignacy Loyola rozpoczął reformę od siebie. Nie wytykał Kościołowi niezliczonych wprost nadużyć, pod którymi się uginał, i które były zasadniczo znane. Przygotował się rzetelnie do spowiedzi z całego życia, o czym mówiłem i przez trzy dni ją wyznawał. Nie zadowolił się jednak jednorazowym aktem zerwania z grzechem. Chciał lepiej poznać siebie, odsłonić mechanizmy, które zbliżają lub oddalają człowieka od Boga. W grocie Manresy przez cały niemal rok toczył walkę
z miłością własna, która rodzi nieuporządkowane uczucia i namiętności. Z tych przemyśleń i zmagań duchowych powstała książeczka pod tytułem: "Ćwiczenia duchowne", która służy po dziś dzień do przeprowadzenia przemiany duchowej. Papież Pius XI ogłosił świętego Ignacego Loyolę Patronem wszystkich ćwiczeń duchownych i rekolekcji (1922).
Święty Ignacy przypomina króla z przypowieści Jezusa, który zanim przystąpił do wojny, obliczył czyjego siły są dostatecznie wielkie, żeby mógł stawić czoło nieprzyjacielowi (Łk 17, 31-32). Za ideał i wzór reformy święty Ignacy obrał postać i działalność Jezusa Chrystusa, który przyszedł na świat nie po to, by Mu służono, lecz żeby służyć i udzielać się w pokorze i ubóstwie, pełniąc wolę Ojca niebieskiego, wolę powszechnego zbawienia.
Święty Ignacy skupił koło siebie grupę kapłanów czystych obyczajów, ubogich i pokornych, na owe czasy naprawdę uczonych, pełnych miłości i gorliwości apostolskiej. Przez kazanie, katechizatjg, rekolekcje i osobisty wpływ na papieża, kler wyższy i niższy, zakony i lud, ściągał wszystkich pod sztandar Jezusa Chrystusa, rozszerzał Jego królestwo. Była to akcja spokojna, zdrowa i owocna. Ludzie zmieniali obyczaje, garnęli się do sakramentów, naprawiali zgorszenia i krzywdy, jednali się z wrogami.
Osobista przemiana duchowa jest jedyną skuteczną metodą naprawy zła, zreformowania Kościoła w dzisiejszych przełomowych czasach. Odnowę trzeba rozpocząć od poznania katechizmu, prawd wiary świętej, od praktyki częstej Spowiedzi, od osobistej duchowej przemiany, od ożywienia życia religijnego w rodzinie. Wtedy wyjdziemy do ludzi i świata z uprzejmą życzliwością, z gorącym pragnieniem pomnażania dobra, bez cienia goryczy czy urazy do kogokolwiek. Chrystus zostawił nam wszystkim w Kościele swoim środki duchowego odrodzenia. Korzystajmy z nich z wdzięcznością i wiarą.