MARYJNA DUCHOWOŚĆ ŚWIĘTEGO MAKSYMILIANA KOLBEGO

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliaiu Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

18-ty sierpień 1991

MARYJNA DUCHOWOŚĆ ŚWIĘTEGO MAKSYMILIANA KOLBEGO

Witam Was Zacni Rodacy i Mile Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Ojciec Maksymilian Kolbe przemawiając raz do braci zakonnych w Niepokalanowie o nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny powiedział: "Nie chodzi tu o to, by długo klęczeć i modlić się, ale o ten stosunek dziecka do matki. Spojrzenie miłosne na figurkę Niepokalanej, częste powtarzanie "Maryja", chociażby tylko sercem . . . Różne modlitwy i formułki z książeczki są dobre i piękne, ale istotą jest ten prosty stosunek dziecka do matki, to odczuwanie potrzeby tej matki, to zdawanie sobie sprawy, że bez Niej nic nie możemy. Czasem przychodzi to trudno, ale jak trudno, to (wtedy trzeba) prosić o łaskę".
Ojciec Maksymilian mówił to z własnego doświadczenia. Figurka Niepokalanej w jego pokoju stała zawsze na eksponowanym miejscu. Z figurką odbywał swoje podróże tak krajowe jak i zagraniczne. Ku niej zwracał swe oczy w trudnych problemach, a gdy nie widział rozwiązania klękał razem z odwiedzającą go osobą i odmawiał "Zdrowaśkę" - Gdy w Oświęcimiu zabrano mu cudowny medalik, wyprosił u współwięźnia, artysty grafika Mieczysława Kościelniaka wykonanie dwóch obrazków Chrystusa i Maryi Niepokalanej, wielkości znaczka pocztowego, które wszył do pasiaka od wewnętrznej strony i nie rozstawał się z nimi aż do śmierci męczeńskiej.
Temat jego dziecięcego stosunku do Niepokalanej rozwinę, w dzisiejszej pogadance zatytułowanej:

MARYJNA DUCHOWOŚĆ ŚWIĘTEGO MAKSYMILIANA KOLBEGO

Ksztaltowala go maryjna pobożność polska

Pisarz wioski ksiądz Moretti powiedział: "Aby zrozumieć Ojca Maksymiliana trzeba koniecznie zrozumieć Polskę. Ojciec Maksymilian nie jest chwalebnym epizodem, ale jest symbolem Polski tysiącletniej. W męczeństwie Ojca Kolbego za wiarę, za Ojczyznę jest cała dusza polska głęboko, głęboko katolicka i nad wyraz
patriotyczna . . .
W rodzinie Kolbów był ołtarzyk Matki Boskiej Częstochowskiej, przed którym klękali co dzień rodzice z dziećmi, odmawiali różaniec i śpiewali pieśni ku czci Matki Najświętszej. Rajmund Kolbe, późniejszy Ojciec Maksymilian, wstąpił do zakonu franciszkańskiego, którego jedną z podstawowych cech duchowości jest wielka cześć i gorąca miłość dla Niepokalanej. Pisarz i działacz katolicki Fryderyk Ozanam (+1853) określił tę cechę jako "pasję Zakonu".
Z wszystkich przymiotów Najświętszej Maryi Panny Ojciec Kolbe najbardziej zachwycał się Jej miłością do Boga i człowieka, moralną doskonałością, dobrocią i mocą. Łączył je w jedno określenie: "Niepokalana" i uważał, że właśnie dzięki temu przede wszystkim Najświętsza Maryja Panna pomaga człowiekowi w przełamywaniu skutków grzechu pierworodnego i realizowaniu ideału doskonałości, jaki nakreślił Jezus Chrystus.
Słowo "Niepokalana" stało się dlań imieniem własnym Maryi. Cokolwiek czynił pragnął w wyraźny sposób łączyć z Niepokalaną. Stąd organizację, którą założył, nazwał "Rycerstwem Niepokalanej", wszystkie pisma, jakie wydawał, miały w swoich tytułach słowo "Niepokalana" — "Rycerz Niepokalanej", "Kalendarzyk Niepokalanej", "Rycerzyk Niepokalanej", "Informator Rycerstwa Niepokalanej". Obydwa klasztory-wydawnictwa, jakie założył, nazwał "Niepokalanowem", a bracia w nich pracujący pozdrawiali się słowem "Maryja", w miejsce tradycyjnego "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus".

Maryjna tradycja franciszkańska

Ojciec Maksymilian spotkał się w Zakonie franciszkańskim z bardzo silną tradycją Maryjną. Średniowieczny teolog Jan Duns Szkot (+1308) zasłynął nie tylko z tezy, że Syn Boży przyszedłby na świat nawet wtedy, gdyby ludzkość nie popadła w grzech pierworodny. Przyszedłby z miłości do ludzi, aby z nimi być i nauczyć ich żyć. Duns Szkot zasłynął również jako obrońca przywileju Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Wzniosłość Chrystusa Pana domaga się wzniosłości Maryi. Jako wybranka Boża, pełna łaski, musiała być wyjęta spod prawa grzechu pierworodnego, żeby stała się najgodniejsza i najświętsza ze wszystkich kobiet i żeby mogła kochać Boga tak jak nikt inny nigdy nie kochał i nigdy kochać nie będzie.
Ojciec Maksymilian rozważał przywilej Maryi z zachwytem i miłością. Stwierdził: "Niepokalana jest ostateczną granicą między Bogiem a stworzeniem. Ona jest wiernym odbiciem Bożej doskonałości, Jego świętości". Poznał licznych świętych i uczonych kaznodziejów franciszkańskich, którzy rozpowszechniali prawdę o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Wdzięczny był tercjarzowi franciszkańskiemu, który został papieżem Piusem IX i w roku 1854 ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia Maryi. Widział, że objawienie Matki Bożej Niepokalanej z Lourdes, zaledwie w cztery lata po ogłoszeniu dogmatu, jeszcze lepiej określiło jego duchowe orędzie. Sam przyczynił się do głębszego wyjaśnienia różnicy między słowami: "Niepokalanie Poczęta", a imieniem, jakie Matka Boża sobie dała w Lourdes: "Ja jestem Niepokalane Poczęcie".

Stać się żywym obrazem Niepokalanej

Kiedy Bernadeta Soubirous porwana jasnym światłem niebiańskiej wizji, wyglądała cała jak przemieniona i przeobrażona w Maryję, to symbolizowała nowy typ człowieka, ukształtowanego na obraz Dziewicy Niepokalanej. Dla Ojca Maksymiliana żyć po franciszkańsku znaczyło świadczyć o Maryi i stać się żywym obrazem Niepokalanej.
Nigdy w historii duchowości tajemnice Maryi nie były tak głęboko rozważane, z takim zapałem kochane, tak wewnętrznie przeżywane, tak żarliwie głoszone jak w życiu Ojca Maksymiliana. Maryja porwała jego serce, a on oddał się Jej całkowicie, absolutnie, bez zastrzeżeń, by zostać przez Nią przemienionym w Jezusa. W czasie jednej konferencji do braci niepokalanowskich mówił: "Wiemy z doświadczenia, że dusze całkowicie i bezgranicznie poświęcone Niepokalanej lepiej poznają Jezusa i boskie tajemnice. Rzeczywiście Matka Boża nie może prowadzić gdzie indziej aniżeli do Jezusa (20.06.1937).
W akcie poświęcenia się Niepokalanej, który dziś odmawiają tysiące członków Rycerstwa Niepokalanej, mówił: "O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, Ucieczko grzesznych i Matko nasza naj miłości wszą, Ty, której Bóg cały porządek miłosierdzia powierzyć raczył, jak niegodny grzesznik, rzucam się do stóp Twoich kornie błagając, abyś mnie całego i zupełnie za rzecz i własność swoją przyjąć raczyła i uczyniła ze mną wraz ze wszystkimi władzami mej duszy i ciała i całym mym życiem, śmiercią i wiecznością, cokolwiek Ci się podoba".
Jakże silnych słów użył Ojciec Kolbe: "rzecz i własność". Zobowiązują one mocniej niż wyrazy użyte przez świętego Ludwika M. Grigniona de Monfort, czy błogosławionego Honorata Koźmińskiego, innych czcicieli Matki Bożej: "sługa, syn i niewolnik". Ale nawet te słowa wydają mu się niedostateczne, aby wyrazić całkowite poświęcenie samego siebie. Powiedział: "Chcę być starty na proch dla Niepokalanej".

Odnowić wszystko w Chrystusie przez Niepokalaną

Już od lat szkoły średniej wzrastało w nim pragnienie, by "odnowić wszystko w Chrystusie przez Niepokalana". Urzeczywistniał to przez zorganizowanie zbiorowego apostolstwa. Wydał miesięcznik "Rycerz Niepokalanej", a rozpoczął wydawanie w okresie gwałtownej dewaluacji i bankrutowania wielu firm przemysłowych, spółek handlowych i wydawnictw. Bez żadnego zaplecza finansowego i bez doświadczeń w pracy dziennikarskiej czy wydawniczej. A mimo to, pismo jego osiągnęło największy nakład spośród wszystkich miesięczników wydawanych w Polsce międzywojennej. Trafiło pod strzechy wieśniacze, do mieszczan i robotników i części inteligencji. Z punktu widzenia zdrowego rozsądku niezrozumiały był także wyjazd Ojca Maksymiliana na Daleki Wschód z czterema braćmi zakonnymi, bez znajomości języka, bez zapewnionego punktu oparcia, nie wiedząc nawet gdzie założy swą misję. W Japonii chciano się go pozbyć, a jednak w miesiąc po przybyciu do Nagasaki wydał pierwszy numer "Rycerza Niepokalanej" po japońsku. Zawsze zaczynał niemal od zera. Wszędzie kładziono mu kłody pod nogi. Nic i nikt nie mógł jednak przygasić ognia jego miłości do Niepokalanej i dziecięcego zaufania, że Ona, niebieska Hetmanka prowadzi go pewnie.
Nie liczył się z realnymi możliwościami, które przerastały jego możliwości i zdawały się dowodzić braku roztropności czy nawet szaleństwa. Chodził w połatanym habicie, do Warszawy jeździł w pożyczonych butach, ale dla chwały Bożej i Niepokalanej i uświęcenia jak największej ilości dusz, używał najnowocześniejszych środków. Pracował dla innych do późna w nocy i to często w nieopalonej celi zakonnej, w której stały nieheblowane meble. W miejsce kołdry przykrywał się płaszczem. Bywało, że sam nosił paczki z "Rycerzem Niepokalanej" na pocztę, a swoje pisma
dnikowat z początku na najgorszym sprzęcie drukarskim. Żyt życiem maluczkich. Był głęboko przekonany, że ukryte apostolstwo modlitwy, cierpienia i ofiary, ubóstwa i szarej, codziennej pracy więcej przynosi chwały Bogu, a ludziom pożytku niż działalność zewnętrzna, prowadzona z wielkim rozmachem i o dużym zasięgu.

Miłość do Niepokalanej przypieczętowana śmiercią męczeńską

Swa miłość do Niepokalanej pragnął przypieczętować śmiercią męczeńska "dla przyśpieszenia zdobycia całego świata dla Niej". W Wigilie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 14 sierpnia 1941 roku kat hitlerowski wszedł do bunkra głodowego, żeby wykończyć tych, co jeszcze żyli. Ojciec Maksymilian siedział wsparty o ścianę. Oczy miał otwarte, twarz jasną. Był czysty i wydało się, że z umęczonego ciała promieniuje światło. Nazajutrz, w samo święto, przewieziono ciało Ojca Maksymiliana do krematorium i wkrótce jego prochy wiatr rozniósł na cztery strony świata, by, jak ziarno pszeniczne rzucone w ziemie, wydały plon obfity.
Brat Iwo Achtelik z Niepokalanowa miał słuszność, gdy pisał, że "nie ta wielka i szeroka działalność Ojca Maksymiliana jest najbardziej godna podziwu, ani nawet jego śmierć bohaterska, lecz to jego głębokie życie wewnętrzne i doskonała zgodność jego woli z wola Niepokalanej".
Święty Maksymilian Kolbe, Rycerz Niepokalanej, pozostanie w dziejach Kościoła w Polsce jako jedna z najpiękniejszych jego postaci, jako człowiek, który bezgranicznie zaufał Niepokalanej.