MSZA ŚWIĘTA NASZEGO ZBAWICIELA

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Konteliana Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

25-ty sierpień 1991

MSZA ŚWIĘTA NASZEGO ZBAWICIELA

Witam Was Zacni Rodacy i Mile Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Święty Jan od Krzyża, Hiszpan, reformator zakonu kamelitańskiego, zasłynął najbardziej przez swoje pisma uznane za perłę w światowej literaturze mistyki. Dzieła te, przełożone na różne jeżyki świata, zyskały świętemu tytuł doktora Kościoła. Święty Jan pisze w nich, że celem doskonałości człowieka jest zjednoczenie z Bogiem. Sam do tego zjednoczenia dążył, a innym dal następującą rade:
Bądź rozmiłowany w skupieniu i powściągliwy w mowie. Swe myśli i uczucia kieruj ku Bogu, a duszę twa szybko ogarnie ogień miłości Bożej, który rozpali ją w niepojęty sposób.
Podczas Ostatniej Wieczerzy we Wieczerniku, Jezus Chrystus ustanowił Najświętszą Ofiarę Eucharystyczna w tym właśnie celu, żeby dusze nasze rozpalić ogniem swojej miłości i zjednoczyć ze Sobą doprowadzając do stanu, o którym mówi święty Paweł Apostoł: "Teraz zaś już nie ja żyje, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga2,20). Okoliczności w jakich Chrystus ustanowił Najświętszą Ofiarę będą przedmiotem dzisiejszego rozważania w pogadance pod tytułem:

MSZA ŚWIĘTA NASZEGO ZBAWICIELA

Pascha inna niż poprzednie

Jezus ustanawiając Eucharystię nie dał jej nazwy jaką jej my dajemy. Jedyny termin jaki Ewangelie dają pierwszej Ofierze Eucharystycznej jest "To" — "To czyńcie na moją pamiątkę" (Łk 22, 19). Określenie "Msza święta" pojawiło się dopiero w czwartym wieku naszej ery i nie rozpowszechniło się jak dopiero w V i VI wieku. Znany kaznodzieja i pisarz niemiecki Józef Jung mann, S. J. nazwał Ostatnią Wieczerzę "pierwszą Mszą święta".
Jezus prowadził życie ubogie i proste. Gdy noc zapadała, bywało, że nie miał nawet gdzie głowy złożyć. Często spędzał noce na modlitwie. Lecz Noc Paschalna, ostatnią na ziemi, pragnąl przeżyć w sposób wyjątkowy w gronie swych ukochanych uczniów. To miała być inna Pascha, inna niż tradycyjna Pascha żydowska, która
upamiętniała wyzwolenie narodu żydowskiego z niewoli egipskiej. Jezus przyszedł
na ziemię nie po to, by żyć, ale po to, by umrzeć. Był dorosłym człowiekiem. Miał
33 lata. Świadom, że zbliża się godzina Jego najwyższej ofiary na krzyżu za zbawienie świata, pragnął Wieczerzy Ostatniej nadać pamiętny charakter. W tym celu
polecił dwom uczniom przygotować specjalne miejsce. Rzekł do nich: "Idźcie do
miasta, a spotka się z wami człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam,
gdzie wejdzie, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie
izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? — On wskaże wam na
górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujcie dla nas" (Mk 14, 13-15).
W ten sposób Jezus wyraził doniosłość tego, co miał uczynić.
Nastał wieczór. Jezus przybył z uczniami do oznaczonego domu. Wszystko było jgotowe. Mistrz był poważny, ale szczęśliwy i pełen wylewnej miłości, czemu dał wyraz, mówiąc: "Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał" (Łk22, 15).

Lekcja pokory i miłości

Apostołowie z miejsca wyczuli, że ta Pascha jest inna niż poprzednie, że jest jakimś kluczowym momentem w historii ludzkości. Lecz mając fałszywe wyobrażenie o Mesjaszu, jak niemal wszyscy współcześni Żydzi, z tej świadomości wyprowadzili fałszywy, samolubny wniosek. Uznali tę chwilę za najbardziej stosowną, aby upomnieć się o lepsze miejsce przy stole, jak najbliżej Mistrza, a tym samym zapewnić sobie większą rangę, wyższe stanowisko w Królestwie Jezusa. Uważali bowiem, że zbliża się czas, kiedy Jezus je odbuduje na wzór królestwa Dawidowego.
Ewangelie nie wspominają, że na tym tle powstała sprzeczka między uczniami
0 miejsce przy stole. Możemy jednak przypuszczać, że do niej doszło z tej właśnie
przyczyny, zresztą nie pierwszy raz. Musiało to Pana Jezusa bardzo zaboleć, na
co wskazuje Jego reakcja. Wstał od stołu, w milczeniu zdjął wierzchnią szatę,
przepasał się prześcieradłem, nalał wody do miednicy i zaczął umywać uczniom
nogi. Zaskoczeni czynnością, jaką zwykle spełniał niewolnik wobec swojego pana,
przyglądali się jej głęboko zawstydzeni. Po umyciu nóg Jezus przerwał milczenie i spytał: "Czy rozumiecie, co wam uczyniłem"?
Nie wiedzieli co odpowiedzieć. Nie mieli wątpliwości, że zachowanie Jezusa miało jakieś wielkie znaczenie. Wynikało to ze słów skierowanych do Piotra, gdy ten bronił się przed obmyciem mu nóg przez Mistrza: "Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną". Lecz Jezus chciał utrwalić w ich pamięci jeszcze drugą lekcję i rzekł: "Jeżeli Ja, (wasz) Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi" (J 13). Przypomniał im to, o czym już kiedyś mówił, że przełożeństwo w Jego Kościele będzie służbą miłości.

Tradycyjny baranek paschalny

Podczas gdy Jezus z uczniami zasiadał do spożycia swej osobliwej Wieczerzy Paschalnej, mieszkańcy Jerozolimy i tysiące pielgrzymów żydowskich przybyłych z całego imperium rzymskiego, urządzali tradycyjną ucztę paschalna, na która składały się gorzkie zioła, chleb i jagnię. Baranka przyrządzano ściśle według przepisów. Nawlekano go na rożen, przy czym jeden kij przewleczony był wzdłuż ciała, drugi poprzez barki. Nawleczony był więc na skrzyżowane drewno. Kiedy go pieczono nad otwartym ogniem wisiał niejako na krzyżu. Nie wolno było też łamać jego kości, a co pozostało po spożyciu, nie wyrzucano na śmiecie, lecz spalano, bo baranek był pokarmem świętym.
Bóg sam ustalił te tajemnicze znaki w sposobie przyrządzania baranka, by Żydzi mogli później odczytać, że Mesjasz jest owym Mężem boleści z proroctwa Izajasza; że został ukrzyżowany; że nie łamano Mu goleni jak innym skazańcom; że jest Barankiem, który gładzi grzechy świata, "dźwiga nasze boleści", "przebity jest za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy; że chłosta jaka spadła na Niego jest dla nas zbawienna; że w Jego ranach jest nasze zdrowie" (Iz 53).
Osobliwością każdej wieczerzy paschalnej było to, że odkąd prorocy poczęli mówić o Mesjaszu, Żydzi czekali na Niego z utęsknieniem. Czekali na Niego właśnie w Noc Paschalną, nie w inną. Tego roku Mesjasz zjawił się, stanął pośród nich w osobie Jezusa z Nazaretu, wielki w mowie i czynie. Wskazał na Niego największy z proroków, święty Jan Chrzciciel, wołając do ludu: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata" (J l, 29). Pięć dni przed Paschą lud zgotował Mu entuzjastyczny wjazd do Jerozolimy. Powiewając gałązkami palmowymi witał Go mesjańskim pozdrowieniem: "Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie"! Oraz: "Król izraelski"!

Ofiara eucharystyczna

Lecz wkrótce wszystko się odmieniło. Przywódcy narodu knuli potajemnie spisek przeciw Jezusowi, żeby Go porwać i zgładzić. Oskarżali Go o bluźnierstwo, że czyni się Bogiem i głosi obcą naukę. Nazajutrz, przed Piłatem, oskarżą Go o to, że się mieni Królem żydowskim, podburzą lud, by wołał: "Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj! Poza Cezarem nie mamy króla" (J 19, 15)!
Według teologa francuskiego Xavier Leon-Dufour, Chrystus we Wieczerniku nie podjął żydowskiego rytuału paschalnego. Nie było po temu racji. Tradycyjny baranek paschalny był tylko figurą Jezusa Chrystusa. Dlatego w ewangelicznym opisie Ostatniej Wieczerzy Jezusa nie ma mowy ani o jagnięciu, ani o gorzkich ziołach. (X. Leon-Dufour, Kongres Eucharystyczny w Lourdes 1981 r.).
Pascha świętowana we Wieczerniku przyjęła inny obrót. Była już inna, nowa. Nawiązywała do tamtej, tradycyjnej, starotestamentarnej, ale wybiegała naprzód i wiązała się ściśle z niedaleką Ofiarą Jezusa na krzyżu, Ofiarą nowego Przymierza. Ewangelie mówią, że gdy apostołowie "jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: 'Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje'. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: 'Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę'" (Mt 26, 26-28; Lk 22, 19).

W cudowniejszy sposób odkupieni

W cudowny sposób Bóg nas stworzył, a w jeszcze cudowniejszy odkupił — mówi modlitwa Kościoła. Słysząc po raz pierwszy słowa przeistoczenia chleba w Ciało i wina w Krew Pana Jezusa, apostołowie ze zdumieniem musieli przypomnieć sobie scenę cudownego rozmnożenia chleba i mowę eucharystyczną swego Mistrza:
"Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata". A gdy Żydzi sprzeczali się między sobą mówiąc: "Jak On może nam dać (swoje) ciało do spożycia"? — Jezus dopowiedział: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moja krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim" (J 6, 51-56).
Kiedy Zbawiciel nasz, Jezus Chrystus, składał Najświętszą Ofiarę we Wieczerniku, miał przed sobą wizje krzyża i ściśle łączył swą Ofiar? z krzyżem. Tak samo kiedy składa Najświętszą Ofiarę przez ręce kapłana, łączy ja z Ofiarą krzyżową. Czas i przestrzeń, szerokość geograficzna nie odgrywają tu żadnej roli. Jest to ta sama, jedyna Ofiara, w której Jezus Chrystus czyni ze swojej własnej osoby i ze swego życia dar, aby w pełni zostało umocnione przymierze Boga z ludźmi.