NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT W NASZYM ŻYCIU

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

27 październik, 1991

NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT W NASZYM ŻYCIU

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim — Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Według przepisów nowej liturgii Najświętszy Sakrament przechowywany w tabernakulum powinien być umieszczony w specjalnej kaplicy lub w bocznym ołtarzu, w miejscu najbardziej sprzyjającym modlitewnemu skupieniu. Tabernakulum nie powinno wiec stać na głównym ołtarzu, nawet nie w centrum sanktuarium, chyba z bardzo ważnej przyczyny. Racja zaś tego postanowienia jest ta, że Msza święta jest Ofiara sprawująca zbawienie nasze; w adoracji zaś Najświętszego Sakramentu nasz umysł, serce i wola pogrążają się w sakramentalnej, rzeczywistej obecności i miłości Bożej.
Stawianie Mszy świętej na pierwszym miejscu jest zrozumiałe, gdy uprzytomnimy sobie, że Przenajświętsza Hostia przechowywana w tabernakulum, wystawiana w monstrancji, niesiona w procesji została zakonsekrowana podczas Mszy świętej. Pan Jezus jest obecny zarówno w Najświętszej Ofierze Mszy świętej, jak i w Hostii złożonej w tabernakulum, jednak Jego obecność we Mszy świętej jest wcześniejsza i bardziej wymowna, bo Chrystus pozostaje nie tylko w postaciach chleba i wina, lecz również w osobie kapłana, występującego w imieniu Chrystusa, następnie w słowie Bożym, odczytywanym z Pisma Świętego, w samym zgromadzeniu wiernych zebranych w imię Chrystusa i w czynności ofiarniczej Mszy świętej. W niej sam Chrystus składa Ofiarę za zbawienie świata. Stad Msza świętą jest w centrum naszego życia religijnego i duchowego.

Po tym przypomnieniu przystępuje do pogadanki o Najświętszym Sakramencie, aby się upewnić, że Kościół nie ujął nic ze czci, jaka. dotychczas otaczał Pana Jezusa w tabernakulum, i że kult Jego w Kościele nadal jest żywy i potrzebuje pogłębienia. Tytuł pogadanki brzmi:

NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT W NASZYM ŻYCIU

Zanik poczucia świętości

Winę za osłabienie czci do Najświętszego Sakramentu ponosi nie Sobór Watykański II. jak niektórzy sadzą, lecz samo współczesne społeczeństwo, w którym zanikło
poczucie tego, co święte. Stało się to na skutek zeswiecczenia życia, zmaterializowania, pogańskiego stylu życia i postępowania, nadmiernego umiłowania dóbr doczesnych i zbytniej troski o ciało, i jego sprawy, obracające się wokół tego, żeby dobrze zjeść, wypić, pięknie się ubrać, luksusowo mieszkać i długo żyć (por. Łk 12, 22 nn.). Nowym określeniem takiej postawy jest konsumpcyjność, od słowa łacińskiego "consumare" — spożywać, używać. Druga przyczyną zeświecczenia życia jest permisywność, rozwydrzenie moralne, czyli pozwalanie sobie na wszystko, co schlebia ślepym i egoistycznym zachciankom naszych zmysłów, mimo że naturalne prawo i pozytywne prawo Boże wskazuje nam na to, co jest szkodliwe dla naszej duszy. Spoganienie życia wywołało głęboki kryzys życia duchowego, wewnętrznego. Najbardziej poszkodowana jest młodzież, która powinna rosnąć i dojrzewać w klimacie ideałów i cnót chrześcijańskich. Tymczasem telewizja, główna winowajczyni deprawacji, oferuje programy nasycone seksem, gwałtami, przemocą, bluźnierstwami, boi się zaś najmniejszych nawet przejawów religijności jak diabeł święconej wody. Spoganieniu ulega też pewna część katolików, którzy obojętnieją na sprawy święte i Boże, lekceważą je. Widzi się to po ich zachowaniu się w kościele, gdy rozmawiają i nie starają się wniknąć w treść świętych obrzędów. Swej komunii świętej nie łączą z przystępowaniem regularnym do spowiedzi. Nie jest wykorzystany dotąd w rodzinie mszalik jako przygotowanie do Mszy świętej. Wierni nie zatrzymują się w kościele na chwilę dziękczynienia. A już zupełnie zaniedbany jest zwyczaj wstępowania do kościoła na adoracje. W Wyrazem zdziczenia społeczeństwa jest potrzeba zamykania świątyń, by chronić je przed złoczyńcami. Parafie nie przeżywają dość głęboko czterdziestogodzinnego nabożeństwa. Również starodawny zwyczaj procesji Bożego Ciała został zaniedbany i nie budzi jak dawniej żywiołowej manifestacji wiary w prawdziwą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Potrzeba życia wewnętrznego

Praktyczny materializm łatwo spłyca życie. Człowiek ponad miarę utrudzony w staraniu ziemskim o to, ażeby zjeść, wypić, dobrze się ubrać, mieć wiele zmysłowych przyjemności, zaniedbuje swe umysłowe i duchowe potrzeby. Z czasem wszystkie sprawy religijne i Boże zaczynają go nudzić i męczyć, a w duszy wytwarza się potworna pustka, głód rzeczy duchowych, Boga; budzi się pragnienie sensu życia, ideałów, wewnętrznej harmonii, spokoju, zadowolenia i radości. Sprawdza się słuszność słów Pana Jezusa: "Nie samym chlebem żyje człowiek". Nie jest przecież samym ciałem, ale ma duszę nieśmiertelną, ma potrzeby duchowe. Potrzebuje życia wewnętrznego, religijnego. Od dzieciństwa znajduje w sobie skłonność do łączności z Bogiem, do refleksji, do zastanawiania się nad sobą, nad celem życia; pragnie prawdy, sprawiedliwości, miłosci. Nade wszystko pragnie Boga, który jest źródłem wszelkiego dobra. Każdy z nas czuje zależność od Boga. Swą zależność od Boga pragniemy wyrazić na zewnątrz, publicznie, w zgromadzeniu świętym, w kościele, gdy klękamy, składamy ręce do modlitwy, pochylamy głowę, składamy głęboki pokłon przed Najświętszym Sakramentem. Ogarnia nas radość gdy publicznie składamy majestatowi Bożemu hołd miłości, uwielbienia i wdzięczności. Stąd A też winniśmy wrócić do praktyki adoracji Najświętszego Sakramentu, która w pełni zaspakaja głód naszego życia duchowego.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Najsposobniejszym miejscem na adorację jest kościół lub kaplica pięknie urządzona. Są to miejsca uświęcone stałą obecnością Chrystusa w Najświętszym Sakra mencie. Słusznie nazywamy je domami Bożymi. Panuje tu większa cisza niż gdzi indziej. Blask wiecznej lampki kieruje nasz umysł i nasze serce na tabernakulum Wiara nam mówi, że w tabernakulum mieszka Bóg pod postaciami chleba. Adoracj Najświętszego Sakramentu rozwija życie wewnętrzne. W chwilach spędzonych prza Najświętszym Sakramentem możemy posłużyć się dobrą książeczką do nabożeństw; i rozważaniami o tej tajemnicy naszej wiary. Proste teksty adoracji płynące z pogłę bionej nauki Eucharystii Soboru Watykańskiego II pobudzają nas do żywej wiar i uwielbienia dla Chrystusa uobecniającego się w Eucharystii nieustannie Misteriun Paschy, naszego odkupienia. Z wielkim pożytkiem dla swego życia wewnętrznegc możemy wykorzystać rozważania o Eucharystii papieża Jana Pawła II wygłoszoro w czasie II Krajowego Kongresu Eucharystycznego (8-14 czerwca 1987 r.) w Polsce Lepiej pojmiemy, że "Eucharystia to sakrament miłości Boga do człowieka i czło wieka do Boga", i jak bardzo serca nasze potrzebują Eucharystii.

W obecności Pana Jezusa nie musimy wygłaszać mów i silić się na specjalni zwroty i słowa. Eucharystia wpisuje się w dzieje naszej duszy. Gdy przed utajonyn Zbawicielem otworzymy swe serce, będziemy mieli wiele do powiedzenia. On przenika nasze myśli i uczucia. Wie, kim jesteśmy, jak żyjemy, i postępujemy i cz? zabiegamy o swe życie duchowe. On sam nas wzywa: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię i znajdziecie ukojenie dli dusz waszych" (Mt 11, 30).
Możemy też jakiś czas zachować święte milczenie. "Ja patrzę na Niego, Oi patrzy na mnie" — mówił wieśniak do świętego Jana Vianey'a o swej adoracji Naj świętszego Sakramentu. Tak zwana "Godzina Święta", czyli publiczna adoracji Najświętszego Sakramentu, upływa szybko, jeśli jest dobrze urządzona. I my możerm poświęcić raz w miesiącu pół godziny na prywatną adorację Najświętszego Sakra mentu, jeśli miłujemy Boga. Zakochani chętnie i długo przestają ze sobą. I m} ożywmy swą modlitwę pozostając z Bogiem sam na sam. Może przez znaczną część życia unikaliśmy Pana? Może istnieje wiele sfer, które nie są pod Jego wpływem?

Wpatrujmy się w Jego wielkość i doskonałość. Czcijmy Go jako swego Stwórcy podtrzymującego wszystko w istnieniu i działaniu. Dziękujmy Mu za dobrodziejstwa, Odwzajemniajmy się miłością za Jego bezgraniczną miłość. Przepraszajmy za niewdzięczność i oziębłość. Przeżywajmy zjednoczenie z Panem w miłości. Gdy jesteśmy zmęczeni, podenerwowani z powodu zajęć i roztargnieni, chwile przeć Najświętszym Sakramentem przywrócą nam upragniony pokój. Nie poddawajmy się pokusie, żeby opuścić kościół, gdy nie czujemy nastroju i uważamy, że modlitwa nic nam nie daje. W Polsce jest zwyczaj, że ludzie przez cały dzień, do późnegc wieczora, wchodzą i wychodzą z kościoła. Wstępują tam w drodze do szkoły, miejsca pracy, na zakupy, podczas spaceru. Nasi rodacy ponad miarę utrudzeni okrucieństwami wojny, a potem długim okresem zniewolenia po nadzieję i siłę do przetrwania zwracali się do Boga. Przed Najświętszym Sakramentem odradzali się duchowo, doznawali pociechy i wychodzili ze świątyń z nową nadzieją na lepszg przyszłość. Życie religijne i Boże było też podstawą "Solidarności" i jej opatrznościowych osiągnięć. Odrodzenie religijne zadecyduje też o przyszłości Polski, która organizuje swe życie w warunkach wywalczonej z takim trudem wolności.

Przyciągnę wszystkich do siebie

Chrześcijanin jest optymistą. Wierzy w dobroć ludzi i w miłosierdzie Boże. Ostatnio pragnienia ludzkie skierowały się w stronę ostatecznych granic konsumpcjonizmu i permisywności. Samo staranie o dobra materialne i lekceważenie przykazań Bożych sprowadziło wielu na manowce. Wielu marnotrawnych synów i córek znalazło się na dnie upadku duchowego i moralnego. Zawsze jednak cieszą oznaki duchowej przemiany człowieka i jego powrót do Boga i Jego przykazań. Jak długo nie utracą skarbu wiary, mogą powrócić na dobrą drogę. Wystarczy, że spojrzą z miłością na krzyż i na Tego, którego ukrzyżowali swymi grzechami, a On miłościwie pociągnie ich do siebie (por. J 12, 32).

Kościół ciągle nawołuje do powrotu do Boga. W roku 1981 papież Jan Paweł II zaprowadził w Rzymie, w kaplicy Najświętszego Sakramentu, wieczystą adoracje. Od tej pory Najświętszy Sakrament jest wystawiony do adoracji we wszystkie dni powszednie od wczesnego ranka do późnego wieczora. Pielgrzymi z całego świata znajdują praktyczną zachętę do adoracji. Papież modlił się do Jezusa eucharystycznego: "Panie, pozostań z nami! Zostań z nami dzisiaj i zostawaj odtąd codziennie zgodnie z pragnieniem mojego serca, które idzie za wołaniem tylu serc, z odległych nieraz stron. . . Zostań, abyśmy mogli spotkać się z Tobą na modlitwie uwielbienia i dziękczynienia, na modlitwie zadośćuczynienia i prośby. . . Zostań, aby wszyscy w Twoim eucharystycznym sercu znajdowali źródło 'życia i świętości'. . .".
Za przykładem Ojca Świętego idą kapłani. Tam, gdzie przedtem nie było zwyczaju wystawiania Najświętszego Sakramentu, teraz wprowadzają wieczystą adorację.
Laureat nagrody Nobla, poeta szwedzki Werner von Heidenstam, protestant, a raczej ateista, wyzna! przy spotkaniu z błogosławioną Urszulą Ledóchowską, z jaką rozkoszą ze swego pałacyku w zimie obserwował palącą się latarnię przed starym, opuszczonym klasztorem i katolickim kościołem. Miał wrażenie, jakby paliła się przed nim wieczna lampka. Jej światło przypominało mu, że tam dawniej w Najświętszym Sakramancie był Pan Jezus.
W naszych katolickich świętyniach jest Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie, wiec skorzystajmy z zaproszenia poety:
"Brama otwarta, wstąpię na chwilę, Wieczna tu lampa, więc się nie mylę. Jezus, co mieszka z rana, z wieczora, Prosi do środka, wszystkich nas woła". (Józef Kapica).