PIOTR OPOKĄ KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dande, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

13-ty październik, 1991

PIOTR OPOKĄ KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim — Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jacques Loew, z pochodzenia Żyd, przez długie lata był niewierzącym, ale tak się zachwycił Ewangelią i osobą Jezusa Chrystusa, że przyjął Go za oczekiwanego Mesjasza i uwierzył w Niego. Ale chrztu jeszcze nie przyjął. Poprzestał na umiłowaniu Chrystusa. Zdawało mu się, że to wystarcza. Wszędzie jednak napotykał Kościół katolicki, w którym mówiono, że jest to Kościół Chrystusowy. Jego istnienie i działalność nie dawała mu spokoju. Nie mógł być wobec niego obojętnym. Zaczął więc badać czym jest, czemu służy, jaki ma związek z Chrystusem?

Do Kościoła doprowadziła go Ewangelia. Począł ją na nowo studiować. A gdy się ochrzcił, po jakimś czasie został kapłanem. Wtedy to jego największym pragnieniem było zbliżyć masy spoganiałych robotników francuskich do Boga. Jako metodę wybrał zbliżenie ich do Kościoła. Z Ewangelii bowiem poznał, że Kościół jest przedłużeniem Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa. W Kościele spotykamy Chrystusa i przez Kościół otrzymujemy życie Boże dla dusz naszych.

Ksiądz Jacques Loew zaciągnął się do tak zwanych księży-robotników, których po drugiej wojnie światowej było sporo we Francji i przez jakiś czas pracował wśród dokerów, czyli robotników portowych w Marsylii. W roku 1970 Ojciec Święty Paweł VI wyróżnił go tym, że zaprosił do głoszenia rekolekcji w Watykanie, w obecności Papieża.
W dzisiejszej pogadance opowiem jak Jezus Chrystus założył fundament pod swój Kościół. Tytuł pogadanki brzmi:

PIOTR OPOKĄ KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO

Scena obietnicy prymatu

Otwórzmy Ewangelię według świętego Mateusza. W rozdziale szesnastym (13-20) czytamy o obietnicy, jaką Chrystus dał świętemu Piotrowi, że uczyni go Skałą, Opoką, Fundamentem swojego Kościoła. Wydarzenie to miało miejsce w północnej części Palestyny, na wyżynie Golan (Golan Heights), znanej nam z błyskawicznej wojny między Izraelem a Syrią w 1967 roku, w rezultacie której Syria utraciła tę krainę. Na tej wyżynie, około 30 mil na północ od Jeziora Galilejskiego, niemalże u podnóża ośnieżonej góry Hermon, leżała osada grecka Paneas, w brzmieniu ludowym Banias, znana jako ośrodek kultu bożka pasterzy imieniem Pan. Czczono go w grocie, w której wytryskało źródło.
Około 20 roku przed Chrystusem cesarz August podarował tę krainę Herodowi Wielkiemu, który przez wdzięczność zbudował niedaleko groty świątynie ku czci imperatora. Syn Heroda, Filip, rozbudował Banias i zmienił jego nazwę na Cezarea, również w tym celu, by się pochlebić cesarzowi. Za czasów Pana Jezusa oficjalna nazwa tego miasta brzmiała: Cezarea Filipowa, lud zaś po swojemu nadal nazywał miejscowość Banias.
Dlaczego Pan Jezus zapuścił się tak daleko w obce i pogańskie strony? Chciał być ze swoimi uczniami sam na sam. Tam bowiem, w tej uroczej krainie, pełnej urwisk skalnych wyniosłego Hermonu, gdzie stała przepiękna świątynia pogańska białością marmurów, dumnie odbijająca od głębokiej cichej zieleni lasów, Chrystus postanowił zrobić doniosłą zapowiedź.

Ty jesteś Piotra - Skała

Tu, na tej naturalnej scenie, stwarzającej wrażenie czegoś wielkiego i trwałego, mocniejszego niż czas, wobec ogromu góry wobec której człowiek staje się mały, Chrystus zapytał swoich apostołów: "Za kogo uważają mnie ludzie"? A oni zaczęli się zastanawiać i odpowiadali, że jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza, albo za innego jeszcze proroka. A wtedy padło pytanie zasadnicze: "A wy za kogo Mnie uważacie"? Wtedy Piotr w imieniu wszystkich wyznał: "Ty jesteś Chrystus (Mesjasz), Syn Boga żywego". A On, który po raz pierwszy został uznany za Tego, kim był naprawdę, powiedział tak: "Błogosławiony jesteś Szymonie . . . Otóż i Ja tobie powiadam: ty jesteś Piotr (to znaczy Skała, Opoka), a na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego, cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie'' (Mt 16, 15-19).
Tak wśród skał Szymon został nazwany Piotrem, czyli Skałą, a wobec pogańskiej świątyni na skale, Chrystus rzucił myśl o Kościele wspierającym się na Piotrze, którego w spełnianiu tej roli Skały, czyli fundamentu Kościoła, nigdy nie przemoże nikt i nic.

Wykonanie obietnicy

To była zapowiedź. Wykonanie przyszło jakiś rok później. Po zmartwychwstaniu, kiedy Chrystus mógł niejako czerpać z dokonanego już zbawienia świata, a więc kiedy nabył nowych praw do każdego człowieka, wtedy spełnił to, co kiedyś zapowiedział w Cezarei Filipowej. Nad ranem apostołowie łowili ryby w Jeziorze Genezaret. Świt właśnie zapowiadał nowy dzień, kiedy zobaczyli, że na brzegu ktoś stoi. Pytał, czy mają coś do jedzenia, ale nie mieli, bo nic nie złowili. Kazał zarzucić sieci po prawej stronie łodzi. Usłuchali i zagarnęli takie mnóstwo ryb, że sieci nie mogli wyciągnąć. Wtedy Jan powiedział: "To jest Pan"! Piotr, gdy to usłyszał, od razu, bez namysłu rzucił się w wodę, by prędzej być przy Chrystusie. Wkrótce dopłynęli i inni i zobaczyli, że Pan przygotował im już śniadanie. A gdy już zjedli, stało się to najważniejsze. Chrystus spojrzał na Piotra i zapytał go: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej, aniżeli ci"? A Piotr, zawsze pamiętający ową straszną noc Wielkiego Czwartku, odpowiedział nieśmiało: "Tak, Panie. Ty wiesz, że Cię kocham". I znowu potem to samo pytanie, po którym nastąpiła taka sama odpowiedź. Wtedy Chrystus powiedział: "Paś owce moje''. I po raz trzeci to samo pytanie i ta sama odpowiedź. I znowu polecenie: "Paś owce moje!'' (J 21, 1-17).
Tyle razy Chrystus nazywał się Pasterzem i wszystkich ludzi nazywał owcami. Swoimi owcami. A teraz powierza je Piotrowi. Powierzył mu prymat, po uprzednim upewnieniu się, że miłuje Chrystusa więcej niż inni. Otrzymał odpowiedzialne zadanie miłowania wszystkich ludzi. Taka miłość wypływa z miłości do Chrystusa.

Wyróżnienie Piotra w sposób wyjątkowy

Chrystus przez cały czas swej działalności publicznej wyróżniał Piotra w sposób wyjątkowy. Jemu jednemu zmienił imię, kiedy go powoływał, z Szymona — na Piotra. W tej zmianie imion zawierała się już zapowiedź zadań, jakie Chrystus miał powierzyć temu prostemu rybakowi. Właśnie wtedy, w czasie Ostatniej Wieczerzy, kiedy przepowiada mu zaparcie się wtedy też stwierdzał, że modli się za niego do Ojca, żeby nie ustała jego wiara, on zaś ze swej strony ma utwierdzać w niej swych braci (por. Łk 22, 31). O wiarę niezachwianą, niezłomną prosił Chrystus swego Ojca dla ucznia, który miał Go zastępować na ziemi i być Skałą, Fundamentem jedności wszystkich wiernych.
Fundament ten trwa i trwać będzie jak długo Kościół będzie istniał na ziemi i pozostanie po wsze czasy zwycięski. Moce piekielne nie przemogą go. Stad to oczyma wiary widzimy w każdym następcy Piętrowym Namiestnika Chrystusowego działającego i nauczającego w zastępstwie i w imieniu Chrystusa.
Istnieje w religii katolickiej dogmatyczny "kult Papieża", czyli miłość do Papieża. Po tej miłości łatwo możemy rozpoznać każdego katolika. Papież jest dla nas sakramentem, znakiem świętym rzeczywistości niewidzialnej, nadprzyrodzonej. Pokolenia chrześcijan widziały Chrystusa pod postacią Piotra, Grzegorza, Benedykta, a w naszym wieku widzimy Chrystusa w Piusie XI, w Janie XXIII, w Pawle VI, Janie Pawle I, a teraz w osobie Jana Pawła II. Zarówno Kościół jak i Papież jest tejemnicą, a więc czymś niepojętym dla "czystego" rozumu, nieuskrzydlonego wiarą. Podobnie rozum nie jest zdolny ogarnąć obecności realnej Chrystusa w konsekrowanej kruszynie chleba. Toteż najuczeńsze księgi i najzawilsze studia nie zdołają nas nauczyć "zmysłu Kościoła", który jest sprawdzianem naszej katolickości.

Gdzie Piotr, tam Kościół

"Gdzie Piotr, tam Kościół" — mówimy od wieków. Gdyby w Chrystusowym Kościele zabrakło Piotra i jego Najwyższego Urzędu Pasterskiego z władzą skuteczną i rozstrzygającą, to znikłaby jedność. Wtedy sprawdziłyby się słowa świętego Hieronima: "tyle byłoby w Kościele sekt, ilu kapłanów". Powiedział mi kiedyś pastor protestancki, że w protestanckich Kościołach każdy wierny stanowi osobną sektę, bo każdy może wierzyć jak mu jego sumienie własne dyktuje.
Ktoś krytyczny powie: "przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli". Czy Kościół katolicki się nie kruszy? Czy liberalni teologowie nie robią w nim wyłomów? Czy porzucenie kapłaństwa i stanu zakonnego przez setki a nawet tysiące synów i córek
Kościoła nie jest dowodem, że się rozpada? A ileż młodzieży katolickiej odpada od wiary i wybiera drogę samowoli i użycia dóbr tego świata?
Niewątpliwie, Kościół przeżywał w ciągu wieków i teraz przeżywa ciężkie próby. Moce piekielne przypuszczają wściekłe ataki na głoszoną przez niego naukę wiary i moralności. Przeżyliśmy nawet akt ślepej nienawiści, zamach na życie bezbronnego Papieża. Lecz oto pośród tych spiętrzonych i z furią uderzających fal zła, Skała Piotrowa stoi niewzruszona i jak latarnia morska wskazuje nam rozbitkom drogę do portu zbawienia. Wszyscy wierni wspierają swymi modlitwami Piotra naszych czasów. Walą się z trzaskami pomniki Lenina na samym Kremlu i przywódców krwawej rewolucji, którzy swymi kłamstwami i nieludzkimi zbrodniami sterroryzowali cały ogromny kraj, urągali Bogu i zagrażali całemu światu. A oto Namiestnik Chrystusa, Jan Paweł II niestrudzenie z wielką mocą i miłością pielgrzymuje po całym świecie i planuje apostolską podróż do Moskwy. Owszem i sam Kościół ponosi bolesne straty pod naporem wrogów, lecz Fundament, Skała trwa niewzruszona i na tym fundamencie można nadal budować. Na miejsce tych, którzy dopuścili się apostazji, odstępstwa od wiary, przychodzą nowi konwertyci, pośród których napewno wyłoni się drugi Chesterton, drugi Maritain, drugi kardynał Newman, drugi Malcom Muggeridge, druga Dorothy Day i druga błogosławiona Edyta Stein . . . Wierni, ojcowie i matki, przyniosą nowe dzieci na Chrzest do Kościoła katolickiego.

Zachowajmy miłość dla Ojca Świętego, Namiestnika Jezusa Chrystusa na ziemi pośród zamętu poglądów świata i pośród złudnych jego obietnic. Samowola w łamaniu Przykazań Bożych i zachłanne używanie dóbr tego świata nie zapewnią nam szczęścia prawdziwego. Gdzie Piotr, tam Kościół; tam jest nasz ziemski dom, w którym wzrastamy w miłości do Chrystusa i Jego Matki Maryi. Z tego domu Chrystus przeprowadzi nas do domu Swego Ojca w niebie.