W POSZUKIWANIU NOWEGO ŚWIĘTEGO FRANCISZKA

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

8-my wrzesień 1991

W POSZUKIWANIU NOWEGO ŚW. FRANCISZKA (Młodzież w Taize)

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Parę lat temu mówiłem o niezwykłym zjawisku we Francji, w ubogiej wiosce Taize, nie opodal słynnego ongiś opactwa benedyktyńskiego Cluny, z którego wyszedł ruch odrodzenia religijnego na całą Europę. Nikt by na świecie nie słyszał o Taize, gdyby nie student uniwersytetu szwajcarskiego Robert Schutz, który na tym odludziu założył wspólnotę ekumeniczną mająca na celu zbratanie zwaśnionych chrześcijan.
Od roku 1962 aż po dziś dzień do Taize płyną fale tysięcy młodzieży z całego świata, głównie z Europy. Jest to ruch spontaniczny, niezorganizowany i niesłabnący. Gdy kilka tysięcy młodych odjeżdża stąd w świat, na ich miejsce przybywa nowych kilka tysięcy. Zjawisko to jest wielką sensacją, a mimo to środki spo¬łecznego przekazu, tak chciwe sensacji, o nim nas nie informują,
Kim jest młodzież? Dlaczego wybrała sobie na spotkania Taize i koczuje pod murami klasztoru? Czego tam szuka? Na te pytania pragnę odpowiedzieć w dzisiejszej pogadance pod tytułem:

W POSZUKIWANIU NOWEGO ŚWIĘTEGO FRANCISZKA (Młodzież w Taize)

Nie do laureatów Nobla

Dlaczego młodzi nie udają się po mądrość życiową do laureatów Nobla, albo do słynnych profesorów uniwersytetów, względnie do przywódców politycznych? Co ich pcha do Taize, gdzie poza klasztorem nie ma tam nic jak tylko czyste pole? Odpowiedź jest prosta. Młodzież jest życiowo zagubiona. Do mądrych i wielkich tego świata nie pójdzie, bo u nich nie znajdzie odpowiedzi na najważniejsze pytania: kim jest Bóg? Dlaczego nas stworzył? Jaki jest sens naszego życia? Dlaczego człowiek cierpi? Uczeni XIX i XX wieku ulegli szatańskiej pokusie negacji Boga. W naszym wieku ośmielili się bluźnierczo proklamować "śmierć Boga"! Oczywiście Bóg umarł w ich zagubionych sercach i umysłach i podcięli sami gałąź na której siedzą. Stawiają tylko na rozum. Czego rozum przy pomocy zmysłów nie pozna, to dła nich nie istnieje. Niejeden bezbożny chirurg chełpliwie powie, że krajać człowieka nie napotyka w nim duszy.

Dla młodych, którzy odziedziczyli świat rozdarty dwoma okropnymi wojnami, wniosek jest prosty: współczesny człowiek w swojej zarozumiałości uległ starej pokusie szatańskiej i postawił siebie na miejsce Boga i sam chce decydować co jest dobre a co złe; sam chce ustalić normy moralne i określić gdzie leży źródło szczęścia. Tacy uczeni zamiast służyć dobru ludzkości, poświęcają swój czas i talenty do udoskalania środków niszczących ludzi i życie. Do nich młodzi nie mają już zaufania. Nazywają siebie niesłusznie humanistami, ale stworzyli środowisko zlaicyzowane, zmaterializowane nie mające nic do czynienia z prawdziwym dobrem człowieka.

Wzajemne wotum zaufania

Młodzi natomiast darzą ogromnym zaufaniem Brata Rogera Schutz'a, przeora wspólnoty ekumenicznej w Taize, głównie dlatego, że on sam im zaufał. Dotarło do ich serc takie jego wezwanie: "Moim powołaniem jest zrozumieć każdego człowieka, niezależnie od jego rasy, pochodzenia i światopoglądu. Zrozumieć go w jego idelogicznych i moralnych powikłaniach, poznać jego frustracje, leki i tęsknoty, dopatrzyć się w nim dobra, jakie Bóg, Stwórca i Ojciec w nim włożył, a które nieraz są przysypane jakoby popiołem.
"Moją szczególną zaś misją jest zaufać młodym, darzyć ich wotum zaufania. Wsłuchuję się zatem w to, co oni pragną ludziom starszym powiedzieć. Próbuję odkryć w nich najlepszą cząstkę ich twórczej intuicji. Młodzi w przeróżny sposób dają nam do zrozumienia, że ich najbardziej palącym pragnieniem jest pojednanie i zbratanie ludzi w rodzinach, w narodach, w całym chrześcijaństwie, przez usunięcie uprzedzeń, nienawiści, niesprawiedliwości, które ścigają na ludzkość tyle okrutnych cierpień i wojen. Darzę młodych zaufaniem i jestem gotów o tym wszystkim mówić, choćby mi przyszło udać się do wszystkich zakątków ziemi, aż po krańce świata".

Okaleczona młodzież

Brat Roger Schutz nie potrzebował udawać się na krańce świata w poszukiwaniu młodych dobrej woli. Oni sami do niego przyszli i nie przestają przychodzić. Wspólnota zakonna w Taize była zaskoczona ogromną ich liczbą na początku nie wiedziała jak im pomóc.
Poznała przede wszystkim, że jest to młodzież bardzo często psychicznie i duchowo okaleczona, że ci młodzi nigdy nie byli kochani prawdziwą, bezinteresowną i ofiarną miłością: wielu pochodzi z rozbitych rodzin i ucieka przed przeraźliwą pustką życiową, szarpie ich bezsens własnego istnienia, poczucie bezcelowości i beztreściwości życia. Oto jeden z obrazów nieszczęśliwego życia, naszkicowany słowami studenta prawa, katolika z Belgii:

"Moi rodzice są bardzo bogaci, ale ja nie chcę prowadzić takiego trybu życia jak oni. Świat ich zacieśnił się, jest mały i sztuczny. U nich liczy się tylko sukces. Albo nie są zdolni widzieć, albo nie chcą widzieć krzywd i niesprawiedliwości 99% ludzkości. W szesnastym roku życia opuściłem dom rodzinny. Powiedziałem rodzicom dlaczego odchodzę. Postanowiłem, że nie dopuszczę się w życiu świadomego i dobrowolnego krzywdzenia drugich, to znaczy nie będę kradł i nie tknę narkotyków. Siedem miesięcy spędziłem dosłownie na drogach, spałem gdziebądź, doświadczyłem zimna i głodu. Szydzono ze mnie i urągano mi. Niekiedy spotkałem młodych ludzi wędrujących drogą jak ja, których jedynym celem było wydostać się z tego obłąkanego świata i poszukać innego, lepszego. Otwieraliśmy swoje plecaki i dzieliliśmy się tym, co kto miał. Nie wiem, czy jeszcze wierzę w Boga. Przybyłem autostopem z Belgii do Taize w nadziei, że tu odnajdę inny świat, inny niż ten, w którym żyją moi rodzice, inny światopogląd. Oni są tak pewni siebie, tak bardzt przeświadczeni, że są dobrymi katolikami. Tak bardzo są pewni wszystkiego, ja zaś niczego nie jestem pewny. W jednym tylko czuję się pewny: w poszukiwani) wizji i stylu życia zbliżonego do tego, jaki prowadził Jezus Chrystus".

Palec Boży

W tym niezwykłym zjawisku ściągania młodzieży z całego świata pod mur klasztoru, mnisi dostrzegli palec Boży. Opatrzność Boża zsyła im młodych, żeby zaspokoili ich duchowy głód. Młodzi, doznawszy dobrego przyjęcia zabrali się do postawienia kościoła, przeświadczeni, że będzie potrzebny dla wielu innych zagubionych włóczęgów i to na długie lata. Stawiali go głównie młodzi Niemcy w duchi ekspiacji za zbrodnie swych ojców. Gdy świątynia okazała się za mała, przedłużył ją ogromnym cyrkowym namiotem.
Zakonnicy opracowali dla nich całotygodniowy program, który przewidywa wiele czasu na rozmowy, dyskusje w grupach narodowościowo mieszanych po 10 osób, na tematy życiowe, a których nie słyszeli w domu, w szkole, nie czytali w gazetach, magazynach: jaki jest sens życia? Dlaczego człowiek cierpi? Dlaczegc Bóg nas kocha? Po odpowiedź sięgają do Biblii, zwłaszcza do Nowego Testamentu i Tradycji Kościoła. W chwilach wolnych można spotkać pojedynczo chłopców dziewczęta na czytaniu i medytacji Pisma Świętego.
Innym ważnym punktem programu jest wspólna modlitwa i adoracja Krzyża Wielu młodych nigdy nie rozmawiało z Bogiem, tu zaś odkrywają nie tylko po trzebe modlitwy, ale chętnie biorą w niej udział, choć trwa dwie godziny i więcej Rozkoszują się nią, bo polega ona na gregoriańskim śpiewie kanonów, jest prosta i oparta na tekstach Biblii, na przykład: "Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemi, służcie Panu z weselem" (Ps 100), albo: "Bóg jest miłością: kto trwa v miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim" (l J 4, 16). Modlitewny śpiew kanonów jest przeżyciem wyjątkowym. W tym religijnym śpiewie wspólnym przeżywają po czucie jedności i ogromnej radości. Nie jest to tylko przeżycie estetyczne. We wspólnej modlitwie czuje się obecność Boga, który czyni ludzi zdolnymi do takie) religijnych przeżyć.
Przeżycie Bożej obecności pogłębia kontemplacja ikon rozmieszczonych pc świątyni i otoczonych mnóstwem palących się świec. Ikona jest poniekąd oknem przez które patrzy się w inny świat, niewyrażalny, umysłem nieogarniony, świa aniołów, świętych, Boga, Jezusa Chrystusa i Jego Niepokalanej Matki. Wśród ikon jest wizerunek Matki Bożej z Jasnej Góry w Częstochowie, dobrze znany wszystkim.
Do adoracji Krzyż jest złożony na podłodze pośród modlących się. Każdy może podejść, uklęknąć, dotknąć go czołem. Przy Krzyżu Chrystusa młodzi składają swoje problemy, intencje. Modlitwa przy Krzyżu trwa w ciszy albo w kojącym śpiewie kanonów.

Ku cywilizacji miłości

Młodzież z Taize pragnie odrzucić filozofię sukcesu opartą na przemocy, wyzysku, niesprawiedliwy przesyt w nadużywaniu dóbr tego świata, samowolę, bez żadnej odpowiedzialności przed Bogiemi ludźmi. Tam, w Taize, młodzież uczy
się, ze "nikt nie może położyć innego fundamentu, jak len, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus" (por. l Kor 3, 11). Świeccy humaniści zaprzeczający Boga, budują na piasku głosząc bluźnierczo "śmierć Boga"! Na naszych oczach zawalił się gmach komunizmu budowany na piasku. Nikt tego nie przewidział, że stanie się to na progu trzeciego tysiąclecia historii świata chrześcijańskiego. Ujawniła się oto Opatrzność Boża na światem i wzywa nas, by budować nie na piasku, nie niewolnicza, pracą, wymuszona terrorem nieludzkim, ale by budować na fundamencie wiary w Boga.
W Taize młodzi uczą się odkrywać porzucone wartości, wyszydzone przez świat, takie jak: miłość, prawda, sprawiedliwość, pokój, a wiec wartości ofiarowane nam przez Chrystusa i gwarantujące szczęście. Młodzi namawiali mnichów, żeby zorganizowali ruch pod jakąś nazwą, z którym mogliby się utożsamić. Zakonnicy odmówili. Zalecają im tylko wrócić do swoich domów rodzinnych, cywilizacji miłości. Niemniej młodzi czekają na swego duchowego przywódcę, na drugiego świętego Franciszka. Jeśli jest ich tylu, jeśli ich pragnienie i oczekiwanie jest takie wielkie, możemy być przekonani, że znajda człowieka posianego od Boga, Który zaświadczy o światłości.
Oto Papież Jan Paweł II organizuje Światowe Dni Młodzieży. Tego roku zwołał młodych do Częstochowy na Jasną Górę i ukazał im Maryję, Matkę Boża i Matkę nas wszystkich. Przypomniał im wzniosłe powołanie chrześcijańskie: "Otrzymaliście ducha przybrania za synów" (Rz 8. 15). Gdy otwierają się dla Chrystusa granice państw i opadają ateistyczne systemy, oparte na przemocy i zniewoleniu ludzi, młodzi winni wejść na "drogę wiary, nawrócenia i powrotu do istotnych wartości życia".