WCIELENIE CHRZEŚCIJAŃSKICH ZASAD KONSTYTUCJI 3-go MAJA W ŻYCIE NARODU - #2

Radiowe przemówienie wygłoszone prwz O. Korneliana Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

7-my lipiec 1991

WCIELENIE CHRZEŚCIJAŃSKICH ZASAD KONSTYTUCJI 3-go MAJA W ŻYCIE NARODU - #2

Witam Was Zacni Rodacy i Mile Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Prymas Polski, Kardynał Józef Glemp zapowiedział Dwusetlecie Konstytucji Trzeciego Maja w ten sposób: "Kościół katolicki wkrótce po ogłoszeniu Konstytucji zaczął łączyć dzień Trzeciego Maja i treściami religijnymi. Najpierw przesunięto na Trzeciego Maja uroczystość świętego Stanisława, biskupa i męczennika; następnie Trzeci Maja stał się świętem Maryi, Królowej Polski. Gdy dzień Trzeciego Maja nie mógł być obchodzony jako święto narodowe, był obchodzony jako święto religijne w liturgii Kościoła. Tkwiło ono głęboko w świadomości wiernych, nawet w mrocznych latach okupacji i później w okresie Polski Ludowej. Mimo dnia pracy w świątyniach gromadzili się wierni, a pod wary Jasnej Góry ściągały rzesze pielgrzymów, by modlić się razem z Episkopaiem. Również obecnie na Jasnej Górze Matka Boża będzie czczona jako Patronka mądrej Konstytucji".
Po raz drugi oddaje mikrofon profesorowi socjologii na katedrze Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktorowi habilitowanemu Franciszkowi Adamskiemu, który przemówi do Was na ten sam temat:

WCIELANIE ZASAD KONSTYTUCJI 3-go MAJA W ŻYCIE NARODU (Cz. II)

Moralność — najslabsza strona polskiej religijności

Przed tygodniem podjęliśmy wąiek wierności Narodu polskiego jednej z zasad Konstytucji przyznającej szczególne miejsce chrześcijaństwu, ściślej religii rzymsko-katolickiej w życiu naszego Narodu. Ale poprzestanie jedynie na ukazaniu faktu przynależności niemal całego narodu do Kościoła katolickiego oznaczałoby ukazanie tylko częściowej prawdy o tym Narodzie. Nasuwa się przecież nieodparcie pytanie o konsekwencyjny element polskiej religijności. Jest to zarazem pytanie o kulturę moralna Polaków, a także czynniki ją kształtujące.
Powiedzmy wiec zaraz na początku, że moralność sianowi najsłabszy element polskiej religijności. Z czego to wynika? Wydaje mi się, że w grę tu wchodzą trzy czynniki; l) czynnik tkwiący w naturze ludzkiej upadłej, zawsze skłonnej do złego. Słynne sformułowanie Ovidiusza: "Video meliora proboque, deteriora sequor", to znaczy, "uznaję to, co dobre, rozumiem to i chce to czynić, a mimo wszystko postępuje źle". To sformułowanie spotykane także u świętego Pawła i Augustyna oddaje swego rodzaju tragizm życiowy człowieka poprzez wieki, także i Polaka. 2) Drugi to czynnik związany z historią Kościoła i duszpasterstwa polskiego. 3) Wreszcie trzeci czynnik przejawiający się w najnowszej historii Polski.

Wychowanie religijne w przeszłości

Powiedzmy tu otwarcie, że w wychowaniu religijnym w przeszłości większy nacisk kładziono na rytualne zachowanie, łatwe do skontrolowania przez instytucje religijną — takze w dziedzinie moralności, aniżeli na realizacje ideałów ewangelicznych. Inaczej mówiąc, ważniejsze były przykazania kościelne aniżeli przykazania Boże i nakazy Ewangelii. Życie religijne szerokich mas ludzi wierzących i praktykujących kształtowało się jakby niezależnie od życia moralnego. Poza sferą rytualną, religia wywierała niezbyt wielki wpływ na życie wierzących. Prawie wszyscy byli katolikami, ale rodzi się pytanie ilu było prawdziwymi chrześcijanami? To pytanie - zarzut ma swój sens nie tylko w odniesieniu do współczesności, i to nie tylko polskiej, ale i w odniesieniu do przeszłości. Nacisk kładziono na bezwzględne obowiązywanie norm moralnych — szczególnie w sferze życia seksualnego, mało troszcząc się o życie wewnętrzne. Poprzez wieki obowiązywała w zasadzie negatywna wykładnia norm moralności, zresztą jakże często jest ona stosowana także w dzisiejszym wychowaniu religijno-moralnym.

Niektórzy historycy moralności chrześcijańskiej i religijnego wychowania ujawniają fakt dawnego przeświadczenia wielu duchownych o ograniczonych potrzebach i ograniczonych możliwościach ludzi świeckich w życiu wewnętrznym. To oczywiście był rezultat płytkiej, niekonsekwentnej, niedojrzałej i często prymitywnej religijności ludzi świeckich. Ale też nie wypracowano odpowiednich dróg głębszej i bogatszej formacji religijnej, dostosowanej do sytuacji i potrzeb ludzi świeckich. Obserwowana niedoskonałość została jakby przyjęta, zaakceptowana i w drodze taryfy ulgowej uznana za normę. Z czasem ta norma stała się modelem, do którego sprowadzały się ambicje duszpasterskiego oddziaływania. To może kiedyś starczyło — pisze Kardynał Konig w jego znanej książce "Chrystus i świat" — ale dla dzisiejszego człowieka jest to stanowczo za mało. Dzisiejszy chrześcijanin musi przeżyć "smak spotkania z Bogiem'', a jeśli mu się to nie uda, to coraz szerzej będzie się rozchodził z chrześci¬jaństwem — rozumianym oczywiście w sensie etycznym.

Religijność i moralność poddane nowej próbie

Z tymi uwagami dotyczącymi historii wychowania chrześcijańskiego w skali Kościoła powszechnego, przejdźmy do polskiego okresu powojennego, który się dodatkowo "nałożył" na wystarczająco zdeprawowany okupacją stan moralności Polaków. Odradzająca się po okresie zaborów moralność i świadomość religijna społeczeństwa polskiego okresu II Rzeczypospolitej, zostaje mianowicie poddana nowej próbie czasu wojny i przedłużającego go czasu ustanowienia nowego porządku społeczno-moralnego, jaki zaczął obowiązywać po 1945 roku. Ustanawianiu tego "ładu" towarzyszyły różnorakie mechanizmy deprawacji, której społeczeństwo potrafiło się tylko w części przeciwstawić.
Wchodzi tu mianowicie w grę: kształtowanie "nowego ładu' w życiu społeczno-gospo-darczym i prawnym, prowadzącego do bezwładności i niemocy społeczeństwa, a w konsekwencji do kryzysu moralnego przejawiającego się głównie w korupcji we wszelkich przejawach: braku poszanowania prawdy i zobowiązania nie tylko w życiu publicznym, zaniku etyki pracy, alkoholizmu, unicestwianiu życia nienarodzonych czy rozpadu instytucji małżeństwa.
Elementy składowe współczesnego kryzysu moralnego polskiego Narodu stanowią przede wszystkim: kryzys prawdy, upadek moralności pracy, upadek moralności społecznej oraz brak szacunku dla własnego zdrowia i życia nienarodzonego.

Zakłamanie

Kryzys prawdy oznaczający zarazem zakłamanie w życiu społecznym, przejawiał się w dziedzinie ideologicznej z jej indoktrynacją młodego pokolenia, w zafałszowaniu języka społeczno-politycznego, języka moralności. Język używany w środkach masowego przekazu, ; w wystąpieniach publicznych, nabrał cech, jak to znamiennie określano w ocenach krytycznych, "drętwej mowy", "nowo-mowy". Język ten zwalniał tych, którzy się nim posługiwali od odpowiedzialności za prawdę. Ów kryzys przejawiał się także w oficjalnym systemie wartości, który został zawieszony w próżni, oderwany od tradycji kulturowo-religijnych i stad bardzo płynny. Pragmatyzm myślenia etycznego, polegający na podporządkowaniu etyki polityce sprawiał, że wszystkie wartości moralne stały się całkowicie względne. Na szeroką skalę społeczną ujawnił się w tych warunkach brak odpowiedzialności za treści, który także wynikał z monopolu informacji i cenzury i tak zwanego "prawa tajemnicy", jakie sobie struktury władzy przypisały. Nikt w tej sytuacji nie bał się polemiki i nikomu mc me groziło za podawanie fałszywych informacji, począwszy od sprawozdań urzędowych, poprzez dane statystyki państwowej, a skończywszy na środkach masowego przekazu. Stąd właśnie wyrastał totalny brak zaufania do mass-mediów oraz poderwanie zaufania do władzy każdego szczebla. Zakres kłamstwa był poszerzony przez tak zwane działanie pozorne, a więc między innymi nieustające konferencje, narady, "wybory" i przemyślnie konstruowane fałszywe statystyki służące tak zwanej propagandzie sukcesu. Nie bez znaczenia były tu też wszelkiego kalibru pochlebstwa, laurki i odznaczenia jakimi obdarzano najczęściej ludzi polityki czy kultury.

Upadek moralności pracy

Drugim elementem składowym kryzysu moralnego społeczeństwa był upadek moralności gospodarczej. Wynikał on głównie z zaniku związku między obowiązkami i uprawnieniami w dziedzinie gospodarczej; wymagania bez zobowiązań, niekompetentne decyzje w zarządzaniu, lekceważenie ludzi i ich pracy, marnotrawstwo czasu i surowca, brak stosownego związku między pracą a płacą, trudności w zaopatrzeniu wynikające stąd poczucie krzywdy, zniszczyły na ogromna skalę morale pracy.

Upadek moralności społecznej

Upadek moralności społecznej szedł w parze ze wspomnianym upadkiem moralności gospodarczej i kryzysem prawdy. Przejawił się w paraliżu inicjatywy społecznej i gospodarczej, bezsilności obywateli wobec wszechwładzy biurokracji, co nauczyło "przemawiać do ręki", "przemawiać do pleców", uczyniło łamówkarstwo "normalną" drogą załatwiania sprawy. W tych warunkach mogło swobodnie wyrastać podziemie gospodarcze i mogły się bezkarnie panoszyć kliki.
Do innych przejawów demoralizacji społecznej należy alkoholizm, abortus i rozpad małżeństwa. Nie podejmując na tym miejscu szczegółowej analizy tych zachowań patologicznych, zwróćmy jedynie uwagę na ich również "socjalistyczne" uwarunkowanie, a mianowicie: czynnik ekonomiczny, legislacyjny i propagandowo-wychowawczy. Łącznie z pozostałymi czynnikami tkwiącymi w niechlubnej tradycji Narodu, braku kultury odnośnego zachowania, postawie konsumpcyjnej, stanowią one wystarczająco dogodne podłoże dla utrzymania się przez cały okres powojennego 45-lecia rozkładających zdrową tkankę społeczną, a nieznanych na taką skalę w historii Narodu, faktów społecznych.

Szansę odrodzenia

Rodzi się więc na koniec podstawowe pytanie: czy Naród ma szansę wyjścia? Odpowiadając na to pytanie przede wszystkim musimy zdecydowanie zaakcentować, że ukazane tu patologiczne zachowania, dalece obniżające poziom kultury moralnej społeczeństwa polskiego, nie charakteryzują całości tegoż społeczeństwa, ani też wszystkich deklarujących na innym miejscu swą wiarę i spełniających liczne praktyki religijne. Jak to zawsze występowało w historii i w każdej ludzkiej społeczności, opisane zjawiska i zachowania odnoszą się tylko do części społeczeństwa. Trudno tu jest mówić o dokładnej skali czy zasięgu zachowań patologicznych. Nie ujmujemy ich przecież dokładnie nawet wówczas, gdy mówimy o ich "masowości". Bez względu na ów zasięg, niewątpliwie masowy, istnieje bowiem zdrowy trzon tegoż społeczeństwa, a stanowią go między innymi spośród wierzących i praktykujących ci, którzy deklarują głęboką wiarę i swe życie podporządkowują wynikającym z niej normom moralnym. Choćby tylko wspomnieć liczne elitarne grupy katolików świeckich, młodzieży akademickiej i szkolnej skupionej wokół ośrodków pogłębionej formacji religijnej, uczestników licznych form duszpasterstwa ludzi pracy, nauki, kultury, oświaty czy służby zdrowia, ludzi traktujących swe religijne zaangażowanie w sposób świadomy i odpowiedzialny. Mówimy tu tylko o ludziach wierzących, bowiem treść mojego wystąpienia koncentruje się na związku między religijnością a kultura moralną Polaków. Stanowią oni zapewne zdrowy zaczyn odnowy moralnej kultury całego społeczeństwa.

Dalej, za podatnością tegoż społeczeństwa na pozytywne zmiany w sferze kultury moralnej świadczą godne zaakcentowania na tym miejscu okoliczności czy fakty społeczne. Jednym z nich to wybór Polaka na Stolicę Apostolską i pierwsza pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny, które — jak się wówczas określało — "zmieniły" Polaków. W ich wyniku "Naród poczuł się sobą", uświadomił sobie swoją godność narodową i obywatelską, jakby odzyskał swój profil moralny.

Wydarzenia sierpnia 1980 i 1989 roku

Następnie wydarzenia sierpnia 1980 i 1989 roku dowiodły nie tylko dojrzałości społeczno-politycznej Narodu, ale i jego niepokoju na istniejący stan społeczno-moralny, jego determinacji, poczucia podmiotowości i solidarności w dobrem, opowiedzenia się za rozwiązaniami zgodnymi z moralnością chrześcijańska. Tak zwana "rewolucja bez przemocy" świadczy D dojrzałości narodowej, ale i o określonym obliczu moralnym jej uczestników; nie tylko przywódców, ale i szerokich mas aktywnie w nią zaangażowanych.
Trzeci moment to odzyskanie wolności i dokonujące się przemiany zdeprawowanych moralnie struktur politycznych i społecznych, niewątpliwie uwolnią Naród od deprawujących codziennych sytuacji, umożliwią mu normalne życie jakie jest udziałem współczesnych cywilizowanych społeczeństw. Państwo praworządne, prawo nie będące bezprawiem, wolny rynek i zdrowa konkurencja wyeliminują sprzyjające demoralizacji okoliczności, a wychowanie w prawdzie i do prawdy, uczyni bardziej realną odnowę moralną młodych pokoleń wchodzących w życie zawodowe, społeczne i polityczne naszego kraju.

Rola Kościoła w odrodzeniu Narodu

Przekonany jestem, że niezastąpioną w tym odrodzeniu moralnym rolę może odegrać i odegra religia i Kościół katolicki, bo — mimo pesymistycznych przewidywań — Polacy są nadal w swej masie ludźmi wierzącymi i praktykującymi. Ci, którzy odeszli w wyniku znalezienia innej alternatywy, stanowią zbiorowość do tej pory statystycznie nieujęta, zapewne jednak niezbyt liczną, a przez swój fakt odejścia przyczynili się do procentowego wzrostu wierzących z wyboru i pomniejszenia, jeśli nie zupełnego zniknięcia, liczby tzw. "katolików o postawie Nikodema", czy zwłaszcza katolików politycznie motywowanych. Prawe oddziaływania wychowawcze szkoły, należne miejsce religii wśród przedmiotów nauczanych w szkole, młodzieżowe organizacje religijne i wolne od nacisku indoktrynacji ideologicznej stowarzyszenia i związki młodzieżowe wprowadzą nowy, zdrowy nurt w dziedzinie wychowania. Głoszenie przez szkołę pełnej prawdy o człowieku, o społeczeństwie, państwie i jego funkcjonowaniu, przeciwstawianie się wszelkim formom indoktrynacji, eliminowanie wszelkich form fałszu w życiu społecznym da niewątpliwie podstawy do budowania autentycznie chrześcijańskiej kultury moralnej następnych pokoleń.
Na koniec chcę zaakcentować, że dokonujące się powoli zdrowe przeobrażenia gospodarcze, rodzące się autentyczne życie polityczne i poczucie społeczeństwa, że można żyć inaczej, że można żyć normalnie, nie okłamując siebie i drugich, że władzy można zaufać, że niezawisłość państwowa nie jest fikcją, że jesteśmy wreszcie u siebie, w naturalny sposób muszą przecież sprzyjać osobistemu odradzaniu się wewnętrznemu i społecznemu każdego świadomego swej ludzkiej i narodowej godności obywatela tego państwa.
Niebagatelną w tym rolę odegrałaby zapewne sytuacja zdolna wywołać zryw moralny, jako konsekwencję dokonanego zrywu społeczno-politycznego. Wydaje się, że zaczynają dochodzić — aczkolwiek nadal powolnie — do liczącego się głosu czynniki budzące Naród z uśpienia moralnego. Rzecz tylko w tym, aby ich siły nie hamować, a skuteczności oddziaływania nie przesuwać w czasie. Rzecz w tym, aby ich nie unicestwić w zaraniu, tak jak w zaraniu unicestwiono Konstytucję Trzeciego Maja.

Podziękowanie O. Kornetiana

Życzymy Panu Profesorowi owocnej służby dla Narodu polskiego w przekazie wartości religijno-moralnych i patriotyczno-narodowych. Szczęść Boże w twórczej pracy.
Niech każdy z nas zabiega, by przyczynić się do wcielenia w życie Narodu chrześcijańskich zasad Konstytucji Trzeciego Maja.