WSZYSCY JESTEŚMY WEZWANI DO NIEBA

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Kornelina Dende, OFMConv.

w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

12 listopad, 1989

WSZYSCY JESTEŚMY WEZWANI DO NIEBA

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim — Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W roku 1900 zmarł we Włoszech bardzo gorliwy ksiądz Leonard Muraldo. Współpracował on ze świętym Janem Bosko i był dyrektorem jednego z oratoriów salezjańskich w Turynie.
Przez wiele sobót ksiądz Leonard opuszczał Turyn, aby udać się na niedzielę do pracy duszpasterskiej w miejscowości Rivoli. Przez długi czas dziwiło go, że skoro tylko wysiadł z pociągu w Rivoli, otaczała go gromada małych dziewczynek i chłopców. Odprowadzali go do kościoła wśród wesołej rozmowy. Ksiądz Leonard nie mógł jednak zrozumieć, dlaczego od czasu do czasu jakieś dziecko zostawało w tyle i uważnie mu się przyglądało.
Przyczyna zaś tego była taka. To matki mówiły swym dzieciom: idźcie porozmawiać z księdzem Leonardem i przypatrzcie mu się dobrze, bo gdy dorośniecie, to będziecie sobie przypominały, że widziałyście świętego.
Dzieci, oczywiście, nic nie mówiły księdzu o tym, co słyszały od matek. Ponieważ jednak na obrazach w kościele i na małych obrazkach widywały świętych z aureolą, to jest ze świetlistym kolorowym kołem wokół głowy, stad myślały też, że ksiądz Leonard też powinien mieć taką aureolę. Na nic jednak nie zdało się patrzenie ani z tyłu, ani z boku: aureoli wokół głowy księdza nie dostrzegły.
Ksiądz Leonard w dalszych latach założył zgromadzenie zakonne pod wezwaniem świętego Józefa. W roku 1970, jak przewidywały mamy, papież Paweł VI ogłosił go świętym. Wówczas na obrazach przedstawiono go ze świetlistym kołem wokół głowy.
Przykład ten nasuwa nam dużo ważnych myśli. Poruszę je w dzisiejszej pogadance pod tytułem:

WSZYSCY JESTEŚMY WEZWANI DO NIEBA

Kain — Mojżesz

Pan Bóg wzywa nas do nieba, to znaczy do świętości, bo w Jego towarzystwie mogą przebywać tylko Aniołowie i święci. Wezwanie do świętości usłyszał naród wybrany, który miał przygotować przyjście Mesjasza, Boga-Człowieka. "Świętymi
bądźcie, bo Ja jestem świętym!" — powiedział Bóg w Starym Testamencie. Święty Piotr Apostoł powtórzył te słowa poganom nawróconym na chrześcijaństwo w Azji Mniejszej (Kpł 11, 44; l P l, 16). Jezus Chrystus ujął to wezwanie w innym brzmieniu ale w tym samym sensie: "Bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski" (Mt 5, 48)!
W czym mamy być doskonali? W miłości, bo — jak mówi święty Jan — "Bóg jest miłością" (l J 4, 16). I zaraz podaje miarę miłości jaką powinniśmy mieć względem Boga i bliźnich: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. — To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy" (Mt 22, 37). Chrystus określa jeszcze jaka powinna być nasza miłość do bliźnich: "Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny" (Łk 6, 36). Żąda więc od nas miłości miłosiernej, której On sam jest dla nas wzorem: "Po tym wszyscy poz¬nają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali . . . tak, jak Ja was umiłowałem" (por. J 13, 34 n.). Umiłował nas zaś "do końca", to znaczy do oddania swojego życia dla naszego zbawienia (J 13, 1).
Święty to człowiek, w którym Pan Bóg ma upodobanie, a to upodobanie sprawia że jesteśmy do Niego podobni w miłości. Miłość przejawia się w naszych słowach i czynach i odbija się nawet w oczach i twarzy człowieka, toteż Pan Bóg w spotkaniu z Kainem, oświadczył: — Dlaczego jesteś gniewliwy, a twarz twoja posępna aż ciem¬na od złości? Przecież gdybyś postępował dobrze i miłował swego brata Abla, miałbyś twarz pogodną, radosną. Jeśli Mnie nie posłuchasz, strzeż się! Grzech bowiem czyha, by cię zaatakować i zniszczyć. Ja dałem ci moc, że możesz go opanować i pokonać (por. Rdz 4, 6 n.).
Tu możemy zrozumieć dlaczego artyści malują świętych z aureolą. Tak Mojżesz, rozmiłowany w Bogu ponad wszystko, gdy wracał z góry Synaj po rozmowie z Nim, miał rozpromienioną twarz przedziwnym blaskiem. My również wyczuwamy umysłem i sercem promieniowanie dobroci z twarzy i oczu ludzi przepełnionych Bogiem. Stąd aureola stała się symbolem, przy pomocy którego przedstawiamy świętość uznaną uroczyście przez Kościół.

Najłatwiej uświęcić się w Kościele

Człowiek może się uświęcić i zbawić również poza Kościołem, lecz z wielką trudnością. Chrystusowi bowiem podobało się złożyć wszystkie środki uświęcenia w Kościele, o czym mówił papież Jan XXIII podczas uroczystości otwarcia Soboru Watykańskiego Drugiego.
"Kościół ludziom dzisiejszym nie ofiaruje znikomych bogactw ani nie obiecuje szczęśliwości tylko ziemskiej, lecz daje im dary łaski Bożej, które podnosząc ludzi do godności synów Bożych, stanowią potężną obronę i pomoc do życia bardziej ludzkiego. Kościół otwiera źródło życiodajnej swej nauki, która ludziom oświeconym światłem Chrystusowym pozwala dokładnie zrozumieć, czym są, jak niezwykłą posiadają godność, jaki jest ich właściwy cel".
Święci stają się takimi nie z siebie samych, ale są zawsze świętymi w Chrystusie, są związani z Chrystusem i uświęceni Jego łaską. "Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie" — mówi święty Paweł Apostoł — "jeżeli bowiem ży¬jemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana" (Rz 14, 7 n.).

Miłość, która jest chwałą świętych idzie poza grób. Zrozumiemy to z modlitwy do Najświętszej Maryi Panny, jaką pozostawił po sobie święty Stanisław Kostka: "Jedno mam pragnienie, tak wielkie, że gdyby nie zostało ono spełnione, nie zaznałbym szczęścia w niebie. Moja droga Matko, zechciej mi powiedzieć, czy błogosławieni w niebie mogą dalej pracować nad zbawieniem dusz? Gdybym nie mógł tam pracować dla chwały Jezusa, wolałbym zostać na wygnaniu i w dalszym ciągu walczyć dla Niego ..." Modlitwa ta potwierdza potęgę wstawiennictwa świętych w niebie.

Stopnie świętości

Święci osiągają na ziemi różne stopnie doskonałej miłości. U Boga jest zawsze szeroko zakrojona różnorodność stopni świętości, tak jak we wszechświecie są słońca różnej wielkości pod względem rozmiarów i siły ognia i promieniowania. Bóg ma w każdym świętym upodobanie, bo widzi w nich odbicie swojej miłości. Choć świętość różni się stopniem, ale u wszystkich świętych jest ona doskonała według miary danej im łaski. Można by ich przyrównać do naczyń różnych wielkości, z których każde jest napełnione wodą po brzegi. Wszyscy święci zachwycają niebo i ziemię swą pełnią.
Przypomnę wam wymowny obraz artysty włoskiego Piętro Lorenzetti. Znajduje się on w bazylice świętego Franciszka w Asyżu. Przedstawia on Matkę Bożą z Dzieciątkiem, a po Jej lewej i prawej ręce stoją święty Jan Ewangelista, umiłowany uczeń Pana Jezusa i święty Franciszek z Asyżu. Dzieciątko Jezus zapytuje Matkę, który z nich miał większą miłość w sercu do Boga i ludzi? Matka Najświętsza wskazuje dyskretnie palcem świętego Franciszka. Jest to oczywiście dowolność artysty, niemniej uzmysławia prawdę, że święci w niebie, tak jak i Aniołowie posiadają różny stopień miłości i świętości. Fakt ten ma też swoje odbicie na ziemi w uroczystości beatyfikacyjnej i kanonizacyjnej. Nie znaczy to, że Kościół ustala, który święty otrzyma większą chwałę w niebie. Rozróżnienie jest tylko prawne. Beatyfikacja ma zakres raczej lokalny, kanonizacja świadczy, że dany święty staje się wzorem dla katolików całego Kościoła powszechnego. Właśnie w niedzielę 12 listopada w Rzymie Kościół zaprezentował całemu światu do naśladowania naszego rodaka, Błogosławionego Alberta Chmielowskiego jak mamy oddawać duszę dla ratowania biednych, głodnych, cierpiących ludzi i widzieć w nich obraz cierpiącego Chrystusa.
Prawosławni pojmują świętych jak my, katolicy, jako wzory i jako orędowników, ale nie przyjmują oficjalnego zatwierdzenia ich świętości przez władzę Kościoła. Wystarcza im w tej sprawie spontaniczny "vox populi" głos ludu. W Kościele katolickim trybunały beatyfikacyjne ustanawia dziś Konferencja Biskupów, które przeprowadzają najpierw proces informacyjny — badają życie kandydata, z kolei zaś proces apostolski bada heroiczność cnót teologicznych i moralnych Sługi Bożego. Akta spraw bada Kongregacja do spraw Kanonizacji w Rzymie, a ostateczny głos zabiera Ojciec Święty.

Nieprzeliczona rzesza świętych

Świętych niekanonizowanych jest nieprzeliczona rzesza. Mogą to być: matka, ojciec, ciotka lub siostra, mało znana robotnica, profesor, uczony, chory przykuty latami do łoża boleści, wszyscy, którzy żyją w łasce uświęcającej. Na ziemi Kościół kanonizuje tych, którzy mogą stanowić dla nas wzór życia, i do których możemy
udawać się z prośba o wstawiennictwo. Innych "kanonizuje" sam Bóg, który patrzy w nasze serca. Lista kandydatów do wyniesienia na ołtarze jest też bardzo długa. Nie wszyscy zostaną kanonizowani. Kościół bowiem kanonizuje według potrzeby. Dziś potrzebne są nam wzory dla zakonnic, dla teologów, kapłanów, matek, dla cierpiących prześladowanie, dla torturowanych, dla nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek . . .
Świat czeka na nowe pokolenia świętych, by mogły go uleczyć z grzechów i uczynić lepszym, szczęśliwym. Wzór ich życia ma być dla nas bodźcem, bo wszyscy jesteśmy wezwani przez Boga do świętości. Postanówmy i my za wzorem świętego Augustyna: mogli uświęcić się ci, mogły tamte, dlaczego nie ty, Augustynie? Do świętości wezwani jesteśmy wszyscy, bo tylko doskonała miłość uczyni nas ludźmi w pełni dojrzałymi, wszechstronnie rozwiniętymi i zapewni nam wieczna szczęśliwość. Jest to trudne zadanie całego życia. Przyjmijcie więc zachętę papieża Jana XXJJJ: "Kościół za pośrednictwem swych synów rozszerza kręgi chrześcijań¬skiej miłości, która skuteczniej niż cokolwiek innego potrafi usunąć zarzewie niezgody, i nad którą nie ma lepszego sposobu do wprowadzenia zgody, sprawiedliwego pokoju i braterskiej jedności wśród wszystkich ludzi".