BOGACI PRZED BOGIEM

Radiowe przemówienie wygłoszone przei O. Konteliana Dende, OFMConv.
w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA
2 wrzesień, 1990

BOGACI PRZED BOGIEM

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W Teksasie żył pewien multimilioner, który zaplanował swój własny pogrzeb. Zarządził, żeby po śmierci ubrać go w jedwabny garnitur za 850 dolarów, na nogi założyć buty ze skóry aligatora za 350 dolarów, na główę zaś" kapelusz marki Stet-son za 150 dolarów, a miedzy zęby zatknąć hawajskie cygaro za 5 dolarów. Testament mówił, że w tym pogrzebowym stroju rodzina ma go posadzić za kierownica nowego Cadillac'a różowej barwy.
Jak to nieubłagany czas zwykł mówić każdemu, śmierć wreszcie przyszła i do multimilionera. Pogrzeb odbył się według rozporządzenia, według ostatniej woli zmarłego. Kiedy obrzęd skończył się, a wszyscy krewni i znajomi opuściłl cmentarz, załoga zabrała się do spuszczenia samochodu z nieboszczykiem do grobu. Jeden z robotników pochylił się, aby jeszcze raz popatrzeć na zmarłego dziwaka, na jego jedwabny strój, kapelusz Stelsona, buty ze skóry aligatora i cygaro wbite w zęby. Głęboko westchnąwszy rzekł do kolegów: "To ci jest życie".
Zakrawa to na żart. Oto człowiek, który postanowił zabrać część swych luksusowych posiadłości do grobu. Prawdziwy żart jednak odnosi się do tych, którzy myślą, że bogactwo daje szczęście i że na nim polega prawdziwe życie. Niech ta historyjka z prawdziwego zdarzenia posłuży za wstęp do dzisiejszej pogadanki, która tytułuję:

BOGACI PRZED BOGIEM

Ostrzeżenie przed chciwością

Dziwactwa trzymały się mu multimilionera do samego końca, ale otrzymał on jeszcze te laskę od Boga, że przed śmiercią nawrócił się uporządkował sprawy swej duszy.
Chrystus w swojej przypowieści mówi o człowieku, który widocznie tak był zatwardziały w swoich nałogach, a zwłaszcza w swoim przywiązaniu do dóbr tego swiata, że nie otrzymał tej laski. Pan Bóg zabrał go z tego świata pośrodku nocy. Podczas snu. Nie wiedział nawet, że umiera. A był bardzo zamożny. Ziemia
rodziła mu tak obfite plony, że nie miał gdzie ich pomieścić. Powiedział wiec do siebie: "Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduje większe i tam zgromadź? całe zboże i moje dobra". Rzekł też do siebie: "Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, i pij i używaj". Pewnego dnia otrzymał ostrzeżenie od Boga w formie niejasnego przeczucia. Może nawet usłyszał w głębi duszy słowa podobne do tych: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?".

Pan Jezus wyciąga z tej przypowieści lekcję i mówi: "Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem" (ŁK 12, 13-21). "A nie jest bogaty przed Bogiem".

Co znaczy być bogatym przed Bogiem ?

Co znaczy być bogatym przed Bogiem? Znaczy to wieść życie pełne, prawdziwe życie. A takie życie jest szczęśliwe. Ono nie polega na gromadzeniu dóbr. Wartość człowieka nie zależy od tego, co posiada, tylko od tego, kim jest. A kim jest, okazuje wtedy, gdy to, co posiada, rozdziela, rozdaje tak, aby i jemu, i innym starczyło. Pełnia życia polega nie na tym, co my dla siebie robimy, lecz co czynimy dla drugich. Kiedy koncentrujemy swoją uwagę, myśli i działanie tylko na sobie, możemy umrzeć nie zakosztowawszy prawdziwego, pełnego, szczęśliwego życia. Dopiero gdy wyjdziemy z siebie, poza krąg naszych samolubnych zachcianek, kiedy zatroszczymy się o potrzeby drugich, odkrywamy zagadkę życia, poznajemy jego właściwy sens. Dbałość wyłącznie o samego siebie sprowadza duchową śmierć. Fizycznie i psychicznie człowiek żyje, ale duchowo jest martwy. Wielu ludzi o podobnych jak on poglądach z pewnością mu zazdrości, lecz w oczach Boga jest to chodzący trup. Jego duch skarłowaciał, zamknął się w samolubnych pożądaniach, przestał się rozwijać, rosnąć. Duch ludzki rośnie tylko wtedy, gdy przekracza swoje ciało, swoje zmysły, swoje osobiste potrzeby i okazuje troskę wobec drugich.

Najmniejsi bracia i siostry Chrystusa

Chrystus mówi, że Bóg z całą Boską swoją powaga, solennie tak oceni na Sądzie ostatecznym życie człowieka: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40). "Wszystko" — nie chodzi tylko o podanie kawałka chleba głodnemu albo o przyodzianie nagiego, źle ubranego lub zaspokojenie czyjegoś pragnienia. W naszym społeczeństwie są wielorakie potrzeby bliźnich. Ktoś jest stary, samotny. Ktoś inny jest niezaradny, niedołężny, potrzebuje porady, wy ręki. Są dzieci, które'gubią się w chaosie różnych ideologii, jakimi bombarduje go szkoła publiczna, telewizja. Jest młodzian, panienka, którzy nie mogą się otrząsnąć z nałogu pijaństwa, narkomanii, palenia papierosów. Potrzebują zachęty, zastrzyku wiary we własne siły, skierowania do Chrystusa i Jego nadprzyrodzonych pomocy. Czy młodzież żyjąca w niewoli nałogów zna słowa Chrystusa: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11,23)?

Kochać znaczy troszczyć się

Żyjemy pełnią naszego człowieczeństwa, gdy otaczamy troską wszystkich, najbardziej zaś najmniejszych braci i siostry Chrystusa. Maluczcy Chrystusa, jaki ich nazwano w starym języku polskim, to ci, którzy są bezradni, zagubieni, biedni, niedołężni, schorowani, szczuci, potępiani, wyrzucani na margines życia, nieproduktywni, prześladowani. Otoczyć ich troską to miłować, służyć im w jakiejkolwiek potrzebie. Mamy ich miłować radykalnie, całkowicie, niepołowicznie, skutecznie, nie tylko tych, którzy nas kochają, i czynią nam dobrze, lecz także naszych nieprzyjaciół, którzy nas prześladują, krzywdzą, oczerniają.
Służymy Chrystusowi o tyle, o ile służymy najmniejszym spośród nas, czyli kochamy Boga tylko tyle, ile kochamy najmniejszych braci i siostry.
To wcale nie znaczy, że naśladować Chrystusa w Jego miłości do ludzi jest latwo. Nikt w to nie wątpi, że jesteśmy słabi i zawodni, że wszyscy i każdy z nas bez wyjątku jest grzesznikiem. Nikt w to nie wątpi, przede wszystkim nie wątpi w to Bóg, który nas zna od wieczności. W tym przypadku Jemu nie zrobimy niespodzianki, On nie będzie zawiedziony, że od czasu do czasu upadniemy. On się tego spodziewa, ale żąda, byśmy się jak najszybciej z upadku podnieśli i naprawili zło, aby upadek był dla nas przestrogą na przyszłość.

Z Bogiem wszystko jest możliwe

Chrystus wzywa nas, byśmy moce do miłowania i czynienia dobrze wszystkim, zwłaszcza nieprzyjaciołom, czerpali z Niego. Św. Paweł Apostoł wylicza swoje słabości, a potem mówi: "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4,13). Nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony.
Zdobywamy te moce, kiedy się z Chrystusem jednoczymy przez modlitwę, przez sakramenty, zwłaszcza Eucharystię. Tak jak Żydom błądzącym po pustyni zsyłał z nieba mannę dla pokrzepienia ich sił fizycznych, tak w sakramencie Eucharystii daje nam siebie — Chleb z nieba, abyśmy nie ustali w drodze, nie załamali się z powodu obowiązków i rozlicznych potrzeb, jakie widzimy u drugich, aby starczyło nam sił i czasu ile potrzeba na usługi dla bliźnich. W szkole Chrystusa nauczmy się płakać z płaczącymi, weselić się z weselącymi, współczuć wobec chorób, cierpień, śmierci bliskich i drogich osób. W szkole Chrystusa staniemy się mniej wrażliwi na własne upokorzenia, złe traktowanie, a bardziej wrażliwi na zniewagi, zmartwienia, lęki, jakie drudzy cierpią i znoszą. Chrystus nauczy nas wstawiać się w położenie drugich, okazywać im troskę. Tylko wtedy osiągniemy pełnię naszego człowieczeństwa, gdy będziemy gorliwymi uczniami Chrystusa, i tylko wtedy będziemy bogaci, prawdziwie bogaci — przed Bogiem. Według św. Pawła Apostoła na nas wszystkich spłynęła wielka łaska: Pan nasz Jezus Chrystus, będąc bogatym, dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić (por. 2 Kor. 8,9). Chrystus wskazuje nam drogę do trwałych dóbr, których śmierć nie zabierze: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani rdza, ani mól nie niszczą, i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje" (Mt 6,19-21).