CZY ŚWIAT ZMIERZA KU ZAGŁADZIE?

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
w runach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA
9 wrzesień, 1990

CZY ŚWIAT ZMIERZA KU ZAGŁADZIE

Witam Was Zacni Rodacy i Mile Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

"Szczęść Boże!" — pozdrowili księdza harcerze, którzy niedaleko wioski, na łonie natury, gdzieś w Polsce, rozbili swój letni obóz. Z grupy wystąpiła jedna z druhen i odważnie oświadczyła:
— Proszę tylko z nas się nie śmiać. . . Przyszliśmy do księdza po. . . brewiarze.
— Chyba na serio nie mówicie! Po co wam one? Przecież to księga modlitw
dla kapłanów i zakonników — stwierdził zdumiony kapłan.
— Ale my naprawdę chcielibyśmy pożyczyć te brewiarze.
Chcemy się z nich modlić na łonie przyrody i z przyroda. Zwyczaj ten wprowadziliśmy już w parafii, gdzie od czasu do czasu schodziliśmy się na wspólne odmawianie psalmów. Teraz, na obozie, pragnienimy ten zwyczaj kontynuować, zwłaszcza że mamy dużo wolnego czasu.
Modlitewniki jakoś się znalazły. Odtąd harcerze co wieczór zbierali się na swoje wieczorne pacierze. Niezwykłe to były spotkania! Na brzegu jeziora, tuż pod ściana ogromnych dębów i sosen, stare psalmy Hebrajczyków sprzed trzech tysięcy lat odmawiali nie poważni kapłani i zakonnicy, ale młodzi ludzie — dziewczęta i chłopcy. Do modlitwy tych młodzieńczych serc dołączyły się zgarbione wiekiem drzewa i lekko falujące jezioro. Swoimi cichymi melodiami oddawały dziękczynny hymn swojemu Panu, Stwórcy wszechrzeczy.
"Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat cały i jego mieszkańcy" — recytowały młode głosy.
Przyroda jest darem Stwórcy dla ludzi, naturalnym środowiskiem, a więc naszym doczesnym domem, mieszkaniem. Ostatnio ten dom jest bardzo zagrożony, podupada, niszczeje. O rozmiarach zniszczenia, o jego skutkach, o właściwym stosunku człowieka do przyrody i o wychowaniu w miłości i szacunku do niej powiem w dzisiejszej pogadance pod tytułem:

CZY ŚWIAT ZMIERZA KU ZAGŁADZIE?

Pierwsza połowa naszego stulecia zapisała się hańbą niemieckich i sowieckich obozów koncentracyjnych oraz przywróceniem barbarzyńskich tortur. Drugą połowę
wypełniają akty terrorystyczne, zamachy bombowe i porwania niewinnych ludzi. Najokrutniejszy jednak jest człowiek naszych czasów stal się dla przyrody, flory i fauny, powietrza i wody. Tamie obozy koncentracyjne zdają bie blednąc w obliczu obecnego zagrożenia. Człowiek, niszcząc środowisko naturalne, podcina korzenie własnego życia.

Straszne dziedzictwo

Kryzys ekologiczny najbardziej dotknął Europę, szczególnie środkowa i wschodnią, te za niedawna "żelazna kurtyna". Rozmiary kryzysu były tam osłonięte głęboka tajemnicą przez ówczesne rządy komunistyczne. Zaledwie kilku uczonych i urzędników na przestrzeni 40 lat odważyło się protestować i bić na alarm. Ludzie wdychali skażone powietrze, pili brudna wodę, ze zgrozą patrzyli na radioaktywne chmury i umieranie drzew, nie mogli jednak o tym głośno mówić, a tym bardziej protestować, bo by ich uznano za niebezpiecznych dysydentów i wrogów systemu.
Dopiero dziś, gdy dokonuje się rewolucja demokratyczna, w pełni odsłania się katastrofalny rozmiar spustoszenia i zagłady. Lecąc samolotem w jasny dzień nad Polską, Czechosłowacja i Niemcami wschodnimi, można zobaczyć doliny otulone dymem, który unosi się z fabrycznych kominów i zniekształca krajobraz. Rocznie tony pyłu opadają na miasta i wioski, brudzą nie tylko świeżo wyprana bieliznę, ale i niszczą dzieła sztuki, domy i parki. W historycznym centrum Krakowa zabytki architektury, rzeźby i malowidła uległy większemu zniszczeniu przez 40 lat rządów komunistycznych niż w minionych sześciu stuleciach.

Ongiś perła w koronie. . .

Miniaturowym obrazem skażenia naszej planety jest górnośląski okręg przemysłowy. Jest on obecnie najbardziej zaniedbanym i ekologicznie zagrożonym zagłębiem świata. Plan tanina zardzewiałego żelastwa, rur, szybów kopalnianych, dymiących kominów i wielkich pieców. Labirynty hałd, starych wiaduktów i przejazdów kolejowych. Kamienne i betonowe koryta rzek, pełne trujących wyziewów i ohydnych ścieków. Połacie martwej, na zawsze zniszczonej ziemi. Popękane od podziemnych wstrząsów i zżarte chemikaliami brudne ściany domów. Ostra i odrażająca woń gazów. Pył nieustannie wciskający sig do mieszkań, szkół i sklepów. Rozpaczliwie walczące o przeżycie krzewy i drzewa.
Śląsk podobny do upiornego widma wywołuje grozę i przygnębienie, a przecież niegdyś zwano go perła w koronie Rzeczy pospolitej. Dziś ta korona straciła blask, a jutro może stać się bolesnym cierpieniem. Komuniści pozostawili po sobie straszne dziedzictwo.

Globalne zagrożenie

Kryzys ekologiczny zagraża dziś całej naszej planecie. W naszym kraju mieszkańcy Los Angeles duszą się od wszechobecnego smogu — brudnej i trującej opończy dymów pochodzących ze spalin samochodowych i substancji chemicznych wydobywających się z kominów. Zatnjcie znajdujemy wszędzie. Kwaśne deszcze niszczą lasy. Także nie kontrolowane wycinanie lasów pozbawia nas cennego tlenu do oddychania. W ciałach zwierząt, ptaków i ryb osadzają się ciężkie metale. Mało kto zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa fal elektromagnetycznych emitowanych przez linie wysokiego napięcia, nadajniki radiowe, telewizyjne, centra komputerowe i urządzenia radarowe Fale te są wszechobecne w naszym otoczeniu, przenikają nasze ciała.
W roku 1986 ludzkość ze zgrozą przeżywata wybuch reaktora nuklearnego w Czernobylu, a przecież podobne niebezpieczeństwo grozi od innych dwudziestu przestarzałych sowieckich reaktorów porozstawianych po prawie całym bloku wschodnim. W każdej chwili mogą one promieniować śmiercią.

Przyroda nie stawia barier w powierzu, na lądzie i w wodzie. Trujące gazy, substancje i szkodliwe promienie rozprzestrzeniają się poprzez naturalne drogi obiegu materii w przyrodzie. To wszystko ma bardzo szkodliwy wpływ na atmosferę i środowisko naturalne, niszczy stopniowo warstwę ozonową, kióra chroni nas przed promieniami ultrafioletowymi i podczerwonymi słońca. Zaburzenia w atmosferze powodują tak zwany efekt cieplarniany, zmieniają klimat.
Wielu ludzi — jak podkreśla znany publicysta Charles Derrick — nie dostrzega jeszcze tego zagrożenia oddając bałwochwalczą cześć "trójcy nieświetej" — nauce, technologii i wysokiej stopie życiowej.

Czlowiek musi zmienić samego siebie

Człowiek traci panowanie nad dziełami własnych rak, nad sobą samym i nad swoim współżyciem z innymi. Zakażone środowisko naturalne wprywa ujemnie na jego myślenie, uczucia, system wartości, czyli na psychikę, moralność i życie religijne. Naukowiec Norbert Wiener stwierdza: "Tak radykalnie zmieniliśmy nasze otoczenie, że musimy teraz zmienić samych siebie, aby móc egzystować w tym nowym otoczeniu".Jak wyjdzie człowiek ze swego zagubienia, które sam sobie zgotował? Drogę ocalenia może mu wskazać jedynie Bóg. Zabiegi techniczne nie wystarcza. Sobór Watykański II mówi, że "Kościół zawsze ma obowiązek badać znaki czasu i wyjaśniać je w świetle Ewangelii" współczesnemu człowiekowi (KDK 4).
Pismo Święte naucza, że ziemia jest darem Boga dla ludzi, naszym domem, mieszkaniem. Stwórca len dom wyposażył we wszystkie rzeczy potrzebne do życia. Uczynił człowieka panem i gospodarzem naturalnego środowiska. Stwarzając go na swój obraz i podobieństwo, oczekuje, że będzie on tym domem zarządzał mądrze i z miłością. Nie dał człowiekowi absolutnej władzy nad ziemią. Ona nadal pozostaje własnością Boga, jak czytamy w Psalmie: "Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia" (Ps 23,1). "Utwierdziłeś ziemie — mówi Psalmita — i ona istnieje" (Ps 119.90). Ona stanowi fundamem naszego istnienia: "Sprawiasz, Panie, że trwa rośnie dla bydła i młode zboże na pożytek człowieka, aby otrzymał chleb z ziemi" (Ps 104,14). Słusznie wiec nazywamy ziemie matką. Słowo "matka" wskazuje na zależność, jaka istnieje miedzy dwoma istotami; rodząca i zrodzona. Nasze życie zależne jest od matki ziemi. Ona daje nam pokarm, napój i to wszystko, co warunkuje nasze istnienie. Tylko zdrowa matka rodzi zdrowe dzieci, jest w stanie wyżywić je i nimi się opiekować. Niestety, nasza matka-ziemia jest ciężko chora: oddycha skażonym powietrzem, pije zanieczyszczoną wodę, a na jej ciele coraz więcej głębokich ran — śladów niepohamowanej eksploatacji jej bogactw. Matka, która została brutalnie potraktowana przez swoje współczesne dzieci, wola o ratunek. Stosunek człowieka tło ziemi
W jeżyku biblijnym myśli Boga na temat stosunku człowieka-ziemia wyrażają się w następujących słowach: "Pan Bóg wziął zatem człowieka i umiścił go w ogrodzie Eden aby uprawiał go i doglądał" (Radź 2,15). Do pierwszych rodziców powiedział: "Wypełniajcie ziemię i czyńcie ja sobie poddaną" (Rdz 1,28). "Czynienie sobie poddaną", "uprawianie" ziemi powinno być zasadą przestrzeganą przez wszystkich przy zarządzaniu tym darem Bożym. "Stwórca chciał, aby człowiek obcował z przyrodą jako jej rozumny i szlachetny 'pan' i 'stróż', a niejako drapieżny wyzyskiwacz i niszczyciel" (Jan Paweł II). Jakże ta świętość jest ważna dziś, gdy ziemia - środowisko naszego życia wszystkich istot żywych - wskutek ludzkiej chciwości i zchłanności posiadania i władztwa, głupoty i bezmyślności jest niszczona i zatruwana!
Przy użytkowaniu daru Bożego, jakim jest ziemia, należy się bardzo troszczyć o przyszłe pokolenia, należy zapłacić daninę wstrzemięźliwości, aby nie zmiejszyć
lub - co gorsza - nie uczynić nieznośnym warunków życia przyszłych pokoleń,
naszych dzieci i wnuków.

Oczywiście, uratowanie życia na nasiej planecie przekracza możliwości jednostki, a nawet jednego przywódcy czy rządu. Niemniej końcowy efekt w skali całego globu składa się z sumy działań pojedynczych ludzi, grup, organizacji i państw. Nasze zaangażowanie może być najróżniejsze: od sadzenia drzew i opieki nad trawnikami, przez dyskusje, wykłady, imprezy teatralne i muzyczne, po osobistą refleksje i modlitwę o wrażliwość ludzkich sumień dla dobra wszystkich stworzeń. Pewien proboszcz w Polsce, znany ze swych orginalnych form pokutnych, zadawanych peniten-tom w konfesjonale, kazał im sadzić po jednym drzewku. Nie minęło wiele lat, jak pobocza polnych dróg rozkwitły jabłoniami i czereśniami, jak pojawiły się zagajniki dębów i sosen.
Nisłychanie ważna jest osobista refleksja każdego nad własną postawą do przyrody, do dóbr konsumpcyjnych, do konieczności oszczędnego korzystania z bogactw świata. Refleksja nad naszym odczuwaniem piękna i wartości przyrody oraz śladów Boga w świecie.
Szczególnie wrażliwa na dobro i piękno jest młodzież harcerska. Będąc świadoma, że człowiek jest częścią natury, łatwiej odczuwa obecność Boga w świecie. Ktoś powiedział, że świat to królewska szata Boga. Stąd harcerze, o których wspomniałem na wstępiem, z entuzjazmem przyjęli zaproszenie Psalmisty do uwielbienia Boga-Stwórcy. Zrozumieli, że człowiek w imieniu wszystkich bezrozumnych braci i sióstr, na wzór św. Franciszka z Asyżu, ma wielbić Stwórcę wszechrzeczy. W imieniu słońca i gwiazd, księżyca i ognia, śniegów i wód, gór i dolin, drzew i kwiatów, ptactwa i zwierząt. Jeśli będzie ożywiał nas ten duch harcerzy, nie trzeba
będzie się bać o przyszłość środowiska naturalnego, naszego doczesnego domu.