GŁÓD CHLEBA

Radiowe przemówienie wygłoszone przez o. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ o. JUSTYNA
14-ty grudzień 1975

GŁÓD CHLEBA

Witam Was, Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na placu Świętego Piotra w Rzymie, w Niedzielę, dnia 28 września obecnego roku odbyła się kanonizacja błogosławionego Jana Macias. Urodził się w Rivera del Fresno w 1585 w Hiszpanii. Do trzydziestego siódmego roku życia był biednym rolnikiem, pasterzem i handlarzem trzody. Potem wyemigrował do Limy w Peru, w Południowej Ameryce, i przez dwadzieścia dwa lata, jako prosty brat furtian dominikańskiego klasztoru świętej Marii Magdaleny, służył biednym Indianom, murzynom i imigrantom hiszpańskim, Sam by! biedny i żył dla biednych. Nie wyemigrował do Ameryki w poszukiwaniu bogactw jak wielu innych, ale podobnie jak jego przyjaciel, święty Martin de Porres, czy święta Róża z Limy, szukal królestwa Bożego i jego sprawiedliwości.
Zwłaszcza od czasu złożenia ślubów zakonnych Jan Macias niczego dla siebie nie pragnął tylko Boga. Prowadził życie pokuty i modlitwy i z wyrzeczeniem własnym rozdawał żywność licznym rzeszom ubogich, przez co zasłużył sobie na przydomek "ojca biednych, sierot i potrzebujących". Biednym był nie z własnej winy, nie z lenistwa. Zawsze rzetelnie pracował na chleb. Ufa Bogu, który karmi ptaki, przyodziewa lilie polne i udziela ludziom, swym dzieciom, wszystkiego, czego potrzebują do zycia. Mial na pamięci słowa Chrystusa: "Starajcie się. naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6, 33). Wzrósł w krajobrazie wiejskim i żył zawsze blisko Boga. Rodzinne pola, kwiaty, ptaki, woda i gwiazdy wprawiały go w zachwyt: "O Panie, jakich łask i darów udzieliłeś mi na tych polach"! - powtarzał z zachwytem.

Dzisiaj uprzemysłowienie, technika, odkrycia wieku atomu, elektroniki i lotów kosmicznych, przyśpieszyły wzrost dobrobytu w wiciu państwach, ale mimo to, pozostają ciągle ogromne połacie ziemi, na których ludziom grozi głód.
Za przykładem świętego Jana Macias we wszystkich głodnych, niesprawiedliwie upośledzonych, winniśmy widzieć obraz Boga. Nierówność społeczną miedzy ludźmi, istniejącą niesprawiedliwość, straszliwą przepaść między nielicznymi bogatymi i rzeszą głodnych, wielu chciałoby usunąć przez gwałt, walkę i rewolucje krwawe. Ale nie tedy prowadzi droga do bardziej ludzkiego i bardziej sprawiedliwego życia. Nie przez łamanie prawa mifości, przez nowe krzywdy, mordy i zbrodnie, przez odstępstwo od Boga, ale przez stosowanie prawa Ewangelii. Ewangelia przemienia serca ludzkie i przynagla ludzi do wyrównania przepaści między bogatymi i głodnymi.
Święty Jan Macias zdawał sobie sprawę, że nie samym chlebem człowiek żyje, więc swym przykładem prowadził ludzi do Chrystusa, który jest Chlebem żywym, który z nieba zstąpił. Chrystus zbliżył się do wszystkich. Będąc bogaty, dla nas stał się ubogim, aby nas swym ubóstwem ubogacić (2 Kor 8, 9). Przyjął postać sługi, głosił prawdziwe wyzwolenie ubogim i uciśnionym (Łk 4, 18).
W dzisiejszym świecie, który zapomina o Panu Bogu i wyłącznie szuka korzyści doczesnych, materialnych, i w samolubny sposób ugania za użyciem, Kościół przypomniał nam postać świętego Jana Macias, aby uwrażliwić nas na sprawę głodu.
W dzisiejszej pogadance pragnę mówić o naszych ziemskich obowiązkach i obowiąkach wypływających z wiary i miłości i solidarności ze wszytskimi cierpiącymi głód. Pogadance daję tytuł:

GŁÓD CHLEBA

Cud rozmnożenia ryżu

Za życia, święty Jan Macias, jako furtian przy bramie klasztoru świętej Marii Magdaleny w Limie, rozdawał chleb biednym. Pan Bóg sprawił, że tę misję karmienia głodnych spełnia również obecnie z nieba. Do kanonizacji uznano cud rozmnożenia ryżu przez jego orędownictwo.
Cud rozmnożenia ryżu wydarzył się w Niedzielę 23 stycznia, 1949 roku, w parafii Olivenza, w Hiszpanii, w pobliżu granicy portugalskiej. Ksiądz proboszcz Luis Zambrano odprawił Mszę świętą o godzinie w pół do pierwszej, po południu, następnie zamknął kościół i odwiedził schronisko dla ubogich dziewcząt i chłopców. Ksiądz w każdą Niedzielę starał się również o posiłek dla około 80 biednych. Bogatsze rodziny kolejno przynosiły żywność dla biednych na Niedzielę. Posiłki dla nich przygotowywała kucharka księdza.
Na tę Niedzielę kucharka nie otrzymała spodziewanej żywności i dlatego nie mogła przygotować posiłku ani dla biednych z miasteczka ani dla dzieci ze schroniska. Wystarczyło zaledwie dla najmniejszych dziewczynek. Wziąwszy trzy garnuszki ryżu, czyli niecały kilogram, co mogło wystarczyć tylko dla tych dziewczynek, wsypała ryż do garnka i z bólem westchnęła: "Błogosławiony!" - mając na myśli błogosławionego Jana Macias - "Nie ma posiłku dla biednych!" Ryż gotowała z mięsem. Garnek miał pojemność około dziesięć litrów. Po kwadransie kucharka spostrzegła, że ryż rośnie ponad miarę. Zawołała matkę księdza. Ta radziała wziąć drugi garnek, ośmiolitrowy. Ale i ten wkrótce się zapełnił. Zawołano proboszcza i kierowniczkę schroniska. Pożyczono trzecie naczynie dziesięciolitrowe. Ugotowany ryż rozdano następnie wszystkim wychowankom z zakładu i biednym z miasteczka. Posiłki rozdawano bez przerwy do godziny za kwadrans piąta, a więc przez cztery godziny. Rozdano około 150 porcji chłopcom, dziewczętom i biednym, wiele kto chciał, przeważnie jedną warząchew lub więcej. Na wieść o cudzie w Olivenza zawrzało. Wszyscy śpieszyli na plebanię, by się naocznie przekonać. Telefonicznie powiadomiano swoich krewnych i znajomych.
Później specjalna komisja kościelna przebadała dokładnie całe wydarzenie, odebrała zeznania pod przysięgą od księdza Proboszcza, jego matki, kucharki i kierowniczki schroniska. Eksperci z Hiszpanii i z Włoch ziarenka ryżu zarówno surowe jak i ugotowane z tego cudownego posiłku. Kongregacja od spraw kanonizacji to cudowne rozmnożenie ryżu przypisała wstawiennictwu błogosławionego Jana Macias, który za swego pracowitego życia "często na kolanach usługiwał biednym, chorym i potrzebującym, bo codziennie jako furtian rozdzielał w Limie posiłki dla dwustu osób".


Miska ryżu dla biednych
"Miska ryżu dla biednych!" - to hasło Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, który odbędzie się w przyszłym roku w Filadelfii.
Dzień drugi sierpnia 1976 roku, czyli drugi dzień Kongresu, będzie "Dniem Rodziny" i dniem postu na korzyść głodujących ludzi w świecie i umierających z głodu. Tematem rozważań będzie w tym dniu paląca kwestia - głód chleba. Jednym z głównych zadań rodziny - to troska o chleb. Rodzina również jest najbardziej uwrażliwiona na głód w świecie, bo przecież głód niszczy rodziny, zabija bez litości ludzi. Czterdziesty pierwszy Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Filadelfii uczci Najświętszy Sakrament, Chleb Anielski naszych dusz i pobudzi nas wszystko do udzielania pomocy w nakarmieniu głodujących w świecie.
Katolickie rodziny w Stanach Zjednoczonych będą spożywać w każdą środę Wielkiego Postu specjalny posiłek ofiarny. Odmówią powszechną modlitwę za głodujących i złożą ofiarę na swym własnym stole jadalnym na rzecz głodujących w świecie.
Taką ofiarną zbiórkę na głodnych w świecie zapoczątkował już pewien ksiądz w mieście Allentown, Pa. Powiedział on: "Przy stole rodzice uczą dzieci jak jeść i jak się umartwiać, jak pościć, jak odczuć głód. Nie osiągnęlibyśmy niczego, gdybyśmy tylko pościli". Post nasz musi pomóc głodnym.
Ta zbiórka dla głodujących została nazwana "Operation Rice Bowl". Miska zrobiona z kartonu przypominać nam będzie drewnianą miskę z nędzną porcją ryżu i rybę, które są podstawowym posiłkiem głodujących w Bangladesh i w innych częściach świata dotkniętych głodem. Tę zbiórkę przeprowadzi 166 diecezji katolickich w naszym kraju. Poranne i wieczorne gazety w każdy wtorek przez Wielki Post podadzą postne menu każdego posiłku. Kartonową miskę "na ryż dla biednych" otrzymają rodziny na nabożeństwach w kościele. Ta symboliczna miska będzie stała na stole przez sześć tygodni Postu i w okresie Wielkanocy. W każdą Niedzielę lub w Sobotę Wielkiego Postu i Wielkanocy rodziny przyniosą swe ofiary do kościoła. Każdej diecezji katolickiej zostanie przydzielony przez Katolicką Organizację Pomocy (Catholic Relief Service) jakiś okręg Trzeciego Świata. Większa część ofiar, bo 70% będzie przesłana do biskupów krajów gospodarczo nierozwiniętych i cierpiaących głód, a 30% ofiar będzie użyte na biednych w naszym kraju.

W ten sposób czterdziesty pierwszy Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny zjednoczy duchowo katolików z całego świata i pobudzi innych chrześcijan do niesienia pomocy milionom cierpiącym głód. Fundusze zebrane będą przenaczone nie tylko na żywność, ale i na narzędzia rolnicze i na pomoc techniczną i naukową dla dotkniętych głodem. Przygotoujmy się duchowo do tej zbiorowej akcji.

Chrystus wobec głodnych

Przed rozpoczęciem publicznej działalności "Jezus przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy i odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: 'Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem'." Jezus z całą pewnością po tak surowym poście odczuł straszliwy, ludzki głód. Chciał jednak zaznać tego głodu, aby solidaryzować się ze wszystkimi ludźmi, sponiewieranymi w swej ludzkiej godności przez morderczy głód. Ale jako Syn Boży całkowicie panował nad tym straszliwym uczuciem głodu i odpowiedział szatanowi: "Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mt 4, 2-4).
W Swej ludzkiej naturze Chrystus odczuwał głód i pragnienie w trudach apostolskiego, wędrownego życia. Przy studni Jakuba w Sychem prosił Samarytankę o wodę. Na krzyżu wypowiedział słowo: "Pragnę". Spalał się w pragnieniu zbawienia wszystkich dusz ludzkich, ale odczuwał również nieznośne, palące pragnienie na skutek spiekoty, odniesionych ran i upływu krwi.
Chrystus był wrażliwy na głód otaczających go rzesz, gdy zawołał: "Żal mi tego tłumu . . . nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze" (Mt 15, 32). Ewangelie opisują podwójny cud rozmnożenia chleba.
Jakże pięknie Chrystus podkreślił, że każdy człowiek ma prawo do życia i do zaspokojenia głodu, gdy zamieścił w modlitwie prośbę o chleb codzienny. W duchu solidarności ze wszystkimi ludźmi polecił nam modlić się: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" (Mt 6, 11).
Jezus Chrystus podkreślił dostojeństwo chleba, gdy na Ostatniej Wieczerzy posłużył się właśnie chlebem przy ustanowieniu Najświętszego Sakramentu. Ten sakrament Eucharystii ustanowił w czasie posiłku i odtąd każdy posiłek ludzki ma coś z dostojeństwa Świętej Uczty. Pan Bóg nie chce żadnego dziecka skazywać na śmierć z głodu, ale zastawia ucztę dla wszystkich rodzin. Zasobów ziemi nie dał tylko najbogatszym, ale wszystkim. Wszyscy są Jego dziećmi stworzonymi na jego obraz. Wyposażył człowieka w wielką mądrość, a serce jego napełnił miłością i poczuciem solidarności ze wszystkimi ludźmi. Nie moglibyśmy żadną miarę przełknąć najwytworniejszego posiłku, gdybyśmy mieli obok siebie całe szeregi ludzi szkieletów, którzy konają z głodu.
Chrystus litując się nad głodnymi tłumami, rzekł do uczniów: "Dajcie im jeść" (Mt 14, 16)! Chrystus przyszedł z pomocą bezradnym apostołom, roz¬mnożył chleby, podał je uczniom, a ci roznosili je głodnym. Jest to nakaz dla nas wszystkich: Dajcie głodnym jeść!
Chrystus nie potwierdza samolubstwa uprzywilejowanych. Po raz pierwszy w historii narody zachodnie nie mogą już myśleć tylko o swoim wzroście, o swojej przestrzeni życiowej, o swojej kulturze, o swojej polityce, o swoim samolubstwie. Już wybił czas, by patrzeć dzisiaj na ziemię jako na planetę jednej rodziny ludzkiej. Rozgrywa się jedna historia rodziny ludzkiej, historia ludzi. Ludzie muszą sobie podać ręce do skutecznego działania. Tak długo nie możemy spokojnie spożywać chleba, póki nie znajdziemy rozwiązania i nie podzielimy się sprawiedliwie i po bratersku zasobami ziemi i chlebem z tymi naszymi braćmi, którzy umierają z głodu.

Po nakarmieniu rzesz Chrystus kazał uczniom zebrać ułomki chleba, "aby nic nie zginęło" (J 6, 12). Chciał nas przez to nauczyć oszczędności, jest to szczególna lekcja dla naszego rozrzutnego i marnotrawnego wieku. Dzisiejszy człowiek nie liczy się z prawem miłości, nie dzieli się z potrzebującym, uważa, że żyje po to, aby używać. Stąd nazywają nas społeczeństwem konsumpcyjnym. W pogoni za używaniem, ciągłym zaspakajaniem coraz to nowych, sztucznie wywołanych potrzeb, w tej pogoni za dobrami ziemskimi, zapominamy, że "nie samym chlebem człowiek żyje, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych". Mamy wieczne, Boże przeznaczenie. Gdy tyle ludzi żyje w skrajnej potrzebie nakazem chwili jest większa oszczędność, większa szlachetność. Przecież cała rodzina cierpi, gdy jeden z jej członków przeżywa zmartwienie.

Glód gorszy od choroby

Geniusz ludzki umiał uporać się z wielkimi chorobami i zarazami, które dziesiątkowały ludzkość. Obecnie uczeni pragną uporać się z chorobą raka. Groźniejszym rakiem w obecnej chwili jest głód dręczący 460 milionów ludzi, skazanych na śmierć. Wielu z was przeżywało głód w czasie wojny i podczas niesprawiedliwej tułaczki wojennej. Może nawet zagrażało wam widmo śmierci głodowej. Walka o chleb w nowych warunkach, w obecnym świecie, w nowym otoczeniu, nastawionym na zysk, również nie była łatwa. Gdy odczuwamy głód i pragnienie, przypominamy sobie, że jesteśmy ludźmi i zależymy od Boga. Po całodziennej ciężkiej pracy wszyscy odczuwamy głód. Ale głód w skrajnej, postaci stawia człowieka wobec widma śmierci głodowej, całkowitego osłabienia i zaniku ludzkich sił, jak w nieszczęsnych łagrach Syberii, w Rosji, w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, a obecnie w wielu krajach, na skutek klęsk żywiołowych, posuchy, powodzi, trzęsienia ziemi, przewrotów politycznych i ciągłych zaburzeń, zacofania gospodarczego.
Taki głód jest złem, którego Pan Bóg żadną miarą nie pragnie. Telewizja przekazuje nam wstrząsające obrazy ludzi ginących z głodu w Indii, Etiopii, w Pakistanie, w Centralnej Afryce . . . Głód niszczy i wybija rodziny i aż dziw, że postępowy wiek XX nie potrafił dotąd solidarnie zlikwidować i usunąć głodu w społeczności ludzkiej.
Czytamy w Encyklice Papieża Pawła VI "Populorum Progressio": "Dzisiaj nikt już więcej nie może nie wiedzieć o tym, że w całych kontynentach niezliczona ilość mężczyzn i kobiet jest dotknięta głodem, niezliczona liczba dzieci jest niedożywiona tak, że wiele z nich umiera w niemowlęctwie, wiele jest opóźnionych we wzroście fizycznym i umysłowym w wyniku czego całe okolice żyją w rozpaczy". Obecna zaś drożyzna stale wzrastająca w świecie dotyka ludzi najbiedniejszych. Brak właściwego odżywiania się odbija się na przyszłych pokoleniach i jest niebezpieczny dla zdrowia.

Nigdy więcej głodu

Narzuca się logiczny wniosek: nigdy więcej głodu! Stąd do uczestników Światowej Konferencji Żywnościowej w Rzymie w ubiegłym roku (1974) Papież Paweł VI wypowiedział te słowa: "Nigdy więcej wojny, nigdy więcej wojny! Nigdy więcej głodu, nigdy więcej głodu!"
Jest to możliwe do zrealizowania. Przeżywamy przecież wielki postęp w produkcji narzędzi, nawozów, w przewozie żywności, w transporcie. "Musimy nauczyć się dzielić chlebem" - mówił Papież.
Groźba głodu i klęska złego odżywania się nie są nieuniknioną koniecznością. Opatrzność Boża czuwa nad całą rodziną ludzką. Przyroda nie zdradza człowieka. Wydaje fantastyczne plony, ale 50% uprawnej ziemi leży odłogiem. Całe lądy i morza nie są należycie wykorzystane. Najwidocznej niektórzy wpadają w nieuzasadnioną panikę i szerzą nieprzemyślaną hipotezę, że nie nadążymy wyprodukować tyle żywności, by należycie wyżywić wzrastającą liczbę ludzkości.
Opatrzność Boża czuwająca nad nami nigdy nie zawodzi. Zawodzi tylko człowiek. Przeżywamy kryzys cywilizacji i solidarności. Ludzie odrzucają Boga, źródło wszelkiego ładu, zbyt wielkie zaufanie położyli w technice, a zaniedbali duchowe wartości w życiu. Całą działalność swoją nastawili na coraz większy zysk i wyzysk. Przez samolubstwo nie chcą się dzielić wynikami badań z krajami mniej zaopatrzonymi i z ludźmi, którzy dotąd w prymitywny sposób uprawiają ziemię. Przy dzisiejszym postępie nauki, gdy człowiek odbjął władztwo nad światem, w dobie lotów kosmicznych i wykorzystania energii atomu, mamy również środki na to, by ziemia wydawała plony w obfitości dla wszystkich. Kryzys cywilizacji polega na tym, że jednostki ponad rozsądek bogate, mają do dyspozycji środki, by nikt głodem nie przymierał, ale jednostki te pozostają obojętne na widok śmierci głodowej tak wielu.
Świat potrzebuje odważnych reform. Dlatego katolicy mają być sumieniem dla świata i dawać dobry przykład miłości Chrystusowej.

Prawo do życia i zaspokojenia głodu

Wszyscy winni uznać święte prawo człowieka do życia i do zaspokojenia głodu.
To prawo przypomniał światu Synod Biskupów w ubiegłym roku (1974): "Prawo do życia jest podstawowe i nienaruszalne. Jest ono dzisiaj naruszane w sposób niezwykle groźny przez sterylizację jako środek antykoncepcyjny, sztuczne poronienia, eutanazję, powszechne stosowanie tortur, gwałty zadawane niewinnym, plagi wojen, ludobójstwa, masową kampanię przeciwko prawu do życia. Wyścig zbrojeń jest dla świata niezwykle kosztownym szaleństwem. Tworzy się również narzędzia, które mogą spowodować niszczenie życia na jeszcze większą skalę".
"Człowiek ma prawo do tego, by nie być głodnym. Jest ono ściśle związane z prawem do życia. Wielu milionom ludzi grozi dziś śmierć głodowa. Narody i ludy muszą dziś podjąć wspólnie i solidarne działanie na zbliżającej się Światowej Konferencji Żywnościowej Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wzywamy rządy do głębokiej przemiany ich stosunku do ofiar głodu. Prosimy je, by uznały nakazy sprawiedliwości i pojednania i szybko znalazły sposoby nakarmienia tych, którzy nie mają pożywienia".
Te prawa podstawowe opierają się na fakcie, że wszystkie dobra ziemi są przeznaczone nie dla uprzywilejowanych, ale do powszechnego użytku i dla utrzymania wszystkich mieszkańców ziemi.
Już w roku 1964 w okazji podróży do Indii na Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Bombaju, Papież Paweł VI zaapelował o zmniejszenie wydatków na zbrojenie, by z zaoszczędzonych sum pomóc biedniejszym częściom świata. Sprawiedliwość społeczna polega nie tylko na tym, by nie kraść, ale by umieć się dzielić z potrzebującymi.

Bogaci, którzy kontrolują zasoby ludzkości nakazują biednym, by się me rodzili, "jak kiedyś faraonowie w Egipcie wobec Żydów, by porzucali głodne dzieci na śmierć, lub by je mordowali zanim ujrzą światło dzienne. W uczony sposób tłumaczą im, że bez skrupułów trzeba przerywać cudowne pasmo życia dzieci w łonach matek, bo one nie są jeszcze pełnymi ludźmi, nie mogą się bronić, nie mogą upominać się o swą krzywdę. Jest to najbardziej okrutna wojna'XX wieku i najbardziej krwawa, która deprawuje sumienia milionów ludzi.

Kiedys Józef z nakazu faraona budowal spichlerze i gromadzil zapasy żywnosci w latach urodzaju na czas glodu. Jesli rzeczywiscie żyjemy w dobie postępu nauki, "zielona rewolucja" powinna przemienić ziemię na kraj obfitosci chleba, a spichlerze dla swych domowych potrzeb i spichlerze przeznaczone na pomoc dla zagrożonych klęską glodu winny być zapelnione. Jes to piękne i trudne zadanie jakie stoi przed nami wszystkimi i przed FAO - Food and Agriculture Organization - Organizacją od spraw Żywnosci i Rolnictwa. Organizacja ta ma stalą siedzibę w Rzymie. Jest wspólnym wysilkiem 125 państw w walce z nędzą, niedożywieniem i glodem. Troszczy się w skali międzynarodowej o poprawę produkcji żywności i produktów rolnych. Rozdaje żywność w nagłych wypadkach w dotkniętych klęską okolicach. Prowadzi badania w dziedzinie rolnictwa . . .

W duchu miłości chrześcijańskiej jako katolicy mamy śpieszyć z pomocą głodnym i dawać światu dobry przykład. Pamiętajmy na zdanie Ojców. "Nakarm umierającego z głodu, bo jeżeli nie nakarmiłeś go, zabijasz go"!
Najbardziej cierpią drobni rolnicy, dzierżawcy gruntów, bezrolni pracownicy, którzy nie produkują wystarczającej ilości żywności dla siebie i rodziny i nie zarabiają tyle pieniędzy, by kupić żywność, której potrzebują. Nowym zjawiskiem jest stały głód w krajach rozwijających się ...
Nikt się z Was nie dziwi, że nie zawsze poruszam radosny temat. Nie zawsze też otrzymuję od Was radosne listy. Czasami są to listy pisane łzami. Przytoczę na koniec wyjątek z jednego listu pewnej matki, która pisze do mnie:
"Wczoraj dostałam zły wynik od lekarza, a mianowicie, że rak przeszedł na moje płuco, (bo jedno już mam wyjęte dwa i pół roku temu). Gdyby przerzut był w innym miejscu .... to by można było leczyć, ale na płucu to się nie da. A ponieważ ja uważam, że płuco jak i wątroba pójdą szybko, więc chciałam pozałatwiać różne sprawy, które jeszcze mogę. Prześlę ofiarę ... na potrzeby Godziny Różańcowej.
Chciałam się zapytać, gdzie jest lepiej posłać ofiarę, do Indii na trędowatych, czy na Madagaskar, czy do Polski . . . , nie mogę się zdecydować. Serce ciągnie mnie do swoich, ale u nich nie jest tak źle jak w Indiach, czy Afryce. Nie wiem co zrobić?!
Bardzo bym prosiła o modlitwy za moimi Dziećmi, a szczególnie za chłopcami. Córka ... do ślubu była do Spowiedzi i Komunii. Również cieszę się. że będzie musiała uczyć pierwszy rok w szkole religię ... Ja swoje cierpienia i modlitwy ofiaruję za Dzieci z nadzieją, że będą wysłuchane.
Bardzo dziękuję za śliczną Godzinę Różańcową. Bóg zapłać!"

Taki jest oto pożegnalny list. Polonia, która przeżyła wiele, jest wrażliwa i na potrzeby Starego Kraju i na potrzeby głodujących. Taka postawa życiowa i takie pożegnalne słowa są wzorowane na Boskim Zbawicielu, który stał się dla nas w Najświętszym Sakramencie Chlebem Żywym.
Postawa takich serc mnoży cudowny chleb, czy ryż, dla głodnych w świecie. Taką miłość i solidarność umocni w nas Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, który się odbędzie w przyszłym roku w Filadelfii.
Chleb Żywota, Komunia święta, zaspakaja głód rodziny ludzkiej.