NIE BĘDZIESZ BRAŁ IMIENIA PANA BOGA TWEGO NADAREMNO

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA
29 lipiec, 1990

NIE BĘDZIESZ BRAŁ IMIENIA PANA BOGA TWEGO NADAREMNO

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jeden z największych gwiazdorów amerykańskiego fudbolu, Jim Thorpe, w późniejszych latach swej sportowej kariery pełnił funkcje sędziego na meczach. W tej roli lubiany był przez wszystkich, zarówno przez graczy jak i trenerów (coach'ów), mimo że nieraz stosował własne reguły gry. Nie miano mu jednak za złe, bo był bezstronny i sprawiedliwy.
Jednocześnie Jim Thorpe był człowiekiem na wskroś religijnym i nie znosił na boisku przekleństw, wulgarnych słów, przede wszystkim zaś nadużywania Bożego imienia. Nie mógł zwłaszcza ścierpieć zachowania się jednego gracza, który mimo parokrotnych upomnień, klął jak szewc, mieszając w swój ordynarny jeżyk imię Jezus. W pewnym momencie sędziemu było już tego za wiele, wiec kazał bluźniercy zejść z boiska i zawiesił go na dalszy ciąg gry. Ukarany gracz, pełen oburzenia, zwrócił się do sędziego i gniewnie zapytał:
— Jaki to przepis regulaminu gry złamałem?!
Koledzy z drużyny wraz z coach'em na czele wzięli go w obronę. Thorpe wstrzymując spojrzenia pełne oburzenia rzucił winowajcy:
— Drugie przykazanie Boże! Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego
nadaremno! Ot co złamałeś!
Gracze chcąc nie chcąc ustąpili.
Czego od nas wymaga II przykazanie Boskie? Rozpracuje ten temat w dzisiej¬szej pogadance pt.

NIE BĘDZIESZ BRAŁ IMIENIA PANA BOGA TWEGO NADAREMNO

"Z obfitości serca usta mówią"

Język stanowi cechę wyróżniającą nas od zwierząt. Tylko my możemy przekazać mową swoje przeżycia: ból, radość, nadzieje, zachwyt, pragnienie, protest. Słowa są zwierciadłem naszych myśli i uczuć i dlatego powinny być zawsze zgodne z
naszymi myślami i uczuciami. Usta nie da się oddzielić od serca i umysłu, bo człowiek jest jednością. Słowa powinny zawsze budować, wywoływać radość, wesele lub zamyślenie, powagę powinny uśmierzać ból, pobudzać do czynu, dawać orientację w życiu.
Nigdy natomiast, przenigdy słowa nie powinny ranić, wprowadzać w błąd, oszukiwać, a tym bardziej nie powinno się ich używać do przekleństw, złorzeczeń i bluźnierstw. Dla człowieka kochającego Boga,wewnętrznie harmonijnie uformowanego, prowadzącego głębokie życie wewnętrzne, wszystko jest święte: Bóg, bliźni, świat i wszystkie stworzenia. Jest wiec nie do wyobrażenia, aby taki człowiek przeklinał, złorzeczył i bluźnił.
Otwórz usta, powiedz parę zdań, a powiem ci kim jesteś. Tak człowieka można poznać po słowach. "Z obfitości serca usta mówią" — powiedział Chrystus. A także: "Z owoców poznaje się drzewo" — jeśli jest dobre, dobre owoce rodzi, a jeśli złe, złe owoce rodzi (por. Mt 12, 33). Słowa człowieka dobrego i szlachetnego są zawsze czyste, piękne i dobre. On nie zna plugawej, ordynarnej mowy. "Nie dawajcie psom tego, co święte".
Lata temu grupa zagranicznych dziennikarzy została zaproszona na Kreml, na poufną rozmowę z Nikitą Chruszczowem. Dopóki przedmiotem ich rozmów była polityka, przywódca bloku komunistycznego odpowiadał rzeczowo, spokojnie i z humorem. Gdy jednak któryś z dziennikarzy zapytał go, czy jest człowiekiem wierzącym, gdyż często czyni aluzję do Boga, duszy ludzkiej i Biblii, twarz Chruszczowa nagle się zmieniła. Poczerwieniał, zaperzył się, z oczu miotał złowrogie błyski i krzyknął, że Bóg mu jest potrzebny tylko do szydzenia z religii, a imię Jego do przekleństw. Dziennikarze wyszli z Kremla przekonani, że Bóg jest dla Chruszczowa Istotą bardzo realną i większym wrogiem niż prezydent Stanów Zjednoczonych. Mogłoby się wydać, że imienia Bożego nadużywają tylko nieokrzesani, wulgarni, prostaccy niedowiarkowie. Zdarza się jednak, że wśród ludzi wykształconych, znanych pisarzy, ludzi na stanowiskach państwowych znajdą się ludzie, którzy z piekielna iście nienawiścią odnoszą się do Boga. Są to w rzeczywistości ludzie mali, którzy mierzą Boga według własnej miary, gotowi w Niego wierzyć, gdyby można Go było użyć, Nim manipulować, gbyby mogli sobie Go podporządkować i zniewolić.
Do takich niedowiarków nie przemawiam. Przed nimi przestrzegał Pan Jezus, mówiąc: "Nie dawajcie psom tego, co święte i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami" (Mt 7, 6). Zresztą, oni nie słuchają naszych religi¬jnych audycji. Zwracam się natomiast do nas wszystkich, bo może się niejednemu zdarza, że nadużywa imię Boga z głupoty, bezmyślnie, z nawyku, a jeśli Bogu bluźni, złorzeczy, to może dlatego, że jest złamany życiem, rozgoryczony, obwiniający Boga za swoje niepowodzenia, choroby i nieszczęścia. Złorzeczeniem Bogu nie ulżymy swojej doli, nie zrzucimy ciężaru z serca. Grzechy przeciwko II przykazaniu Bożemu
Drugie przykazanie Boskie nakazuje nam cześć, szacunek i miłość dla imienia Bożego. W praktyce codziennej II przykazanie oznacza, że nie wolno imienia Bożego ani świętych słów nadużywać do przekleństw celem wyładowania złości. Oczyśćmy swój słownik z pozornie niewinnych przekleństw, zaklęć.

Uwłaczanie czci Boga jest bluźnierstwem. Rozsiewcą bluźnierstw jest bardzo często wojsko, a ostatnio amerykańskie filmy. Co kilka minut jakiś aktor wymawia bezmyślnie imię Jezus. Czy bluźnierca odważyłby się wymówić imię Boga, gdyby chociaż na chwilę uprzytomił sobie, kim jest Bóg, którego spotwarza? Imienia Bożego nie wolno nadużywać w przysięgach ani ślubnych, tzn. nie wolno wzywać Boga na światka swej prawdomówności albo szczerej woli dotrzymania przyrzeczenia.
Państwo i Kościół wymagają w pewnych okolicznościach przysięgi. Pan Jezus nie zabronił nam tego. On sam pod przysięgą złożył świadectwo prawdzie przed Wysoką Radą Żydowską. Na pytanie najwyższego kapłana: "Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?" — Jezus odpowiedział: "Tak, Ja Nim jestem. . .". Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: "Zbluźnił (. . .). Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?". Oni odpowiedzieli "Winien jest śmierci!" (Mt 26, 63-66).
Każdą sprawę, w którą się angażujemy, powinniśmy traktować z całą powagą, ale nie potrzeba składać przysięgi przy byle okazji. W kazaniu na Górze Jezus powiedział: "Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie (. . .). Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5, 33-34.37). Jezus żąda od nas zawsze prawdomówności i wierności, wówczas przysięga nie jest potrzebna.
Drugie przykazanie Boże nakazuje również unikać krzywoprzysięstwa, czyli składania świadomie fałszywej przysięgi. Nawet gdyby krzywoprzysięstwo mogło ocalić czyjeś życie albo nas wzbogacić, krzywoprzysięgać nie wolno. Państwo karze krzywoprzysięstwo nieraz kilkuletnim więzieniem i grzywną. Nie należy przysięgać bez potrzeby, a już absolutnie nie wolno przysięga zobowiązywać się do czynienia zła.
W życiu spotykamy się nieraz ze ślubowaniem. Jest to akt przyrzeczenia i zobowiązania się przed Bogiem do spełnienia jakiegoś dobrego czynu dla oddania Mu czci. W formie zatwierdzonej przez Kościół zakonnicy uroczyście składają śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa.
Jeśli ktoś złoży ślub prywatny, na przykład w chwili zagrożenia śmiercią obieca Bogu, że jeśli wyjdzie cało i zdrowo, przeznaczy na dobry cel większą sumę pieniędzy, odbędzie pielgrzymkę do cudownego miejsca - może się okazać, że w wypełnieniu ślubu napotyka na zasadniczą trudność. W przypadku niewypełnienia ślubu należy zasięgnąć rady u kompetentnej osoby i prosić Kościół o zwolnienie ze ślubu. Wynika z tego, że nie powinno się składać ślubów lekkomyślnie. Lekkomyślne śluby są zazwyczaj sprzeczne z obowiązkami stanu, małżeńskiego lub zakonnego. Niekiedy takie śluby są wprost nieważne i obciążają sumienie nie tym, że się ich nie spełniło, lecz tym, że się je lekkomyślnie złożyło.

Powinna nas cechować wobec Boga postawa, jaką odznaczał się bogobojny Hiob. Gdy stracił cały swój majątek, gdy śmierć skosiła mu synów i córy, a na koniec jego samego okrył trąd, żona rzekła do Hioba: "Jeszcze trwasz w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!". Na to Hiob: Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy? (. . .) Pan dał, Pan zabrał. Niech będzie imię Pańskie błogosławione" (Hi 2.9-10; 1,20). Lekarz zwykle po języku poznaje, że ktoś jest chory. Plugawy, bluźnierczy język zdradza, że kogoś draży choroba duchowa. Niech hasłem naszym będą słowa Psalmisty: "Niech będzie imię Pańskie błogosławione, odtąd i aż na wieki" (113,2). W narodzie polskim zakorzeniony jest piękny zwyczaj pozdrawiania się słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Odpowiadamy na to: "Na wieki wieków. Amen." Ojciec Święty Jan Paweł II chce zwyczaj ten zaszczepić na całym świecie. Niech chwała Boża będzie zawsze w naszym sercu i na ustach, nigdy natomiast przekleństwo, złorzeczenie i bluźnierstwo, bo jesteśmy dziećmi Boga, który jest Świętością i powołuje nas do świętości, przykazując modlić się: "Święć się
imię Twoje!".