Pielgrzymka na Koronację Obrazu Matki Bożej

Radiowe przemówienie wygłoszone przez
o. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu
GODZINY RÓŻAŃCOWEJ o. JUSTYNA

7-my grudnia 1975

Pielgrzymka na Koronację Obrazu Matki Bożej

Wiłam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pewnego razu Adam Mickiewicz przechadzał się w towarzystwie swych przyjaciół Łucjana Siemieńskiego i Henryka Służalskiego bulwarami Paryża. Nagle przystanął przed sklepem z wystawą obrazów. Po krótkiej zadumie, pomacawszy się po kieszeniach, wszedł do sklepu.
- "Tam do biedy!" - rzekł Służalski do Siemieńskiego - "pewnie coś kupi
niepotrzebnego, a kasa pusta".
I zgadł. Adam Mickiewicz wyszedł po chwili z ogromnym arkuszem zwiniętym w trąbę. Ruszyli dalej, a po spacerze odprowadzili poetę na Batig-nolles, gdzie wtenczas mieszkał. Gdy chcieli go pożegnać, nie puścił ich lecz rzekł:
- "Wejdźcie proszę i spocznijcie chwilę, coś wam pokażę".
Zostali. A on rozwinąwszy rulon papieru pokazał im przepyszną rycinę, wyobrażającą świętą Małgorzatę, kopię sławnego obrazu Rafaela z Luwru.
- "Nie mogłem sobie odmówić tego nabytku" - powiedział poeta. "To
mój najulubieńszy obraz z całej galerii Luwru. Na olejną kopię mię nie stać,
niechże przynajmniej mam dobrą rycinę".
Wpadłszy w zachwyt ciągnął dalej:
- "Patrzcie! Go za spokój, jaka świętość, jaka siła ducha tej chrześcijańskiej
dziewicy, pięknej jak starożytna bogini; nie darmo na jej widok zwija się w
kłębek smok piekielny i pęka . . . Malarz stanął tu na najwyższym szczycie
natchnienia. Nie potrzebujesz komentarza, bo w tobie rodzi się na pierwszy
rzut oka przekonanie, że od samego widoku świętej niewinności, potężnej wiarą,
piekielny potwór musi zginąć. Złe nie wytrzyma tego blasku. To nasze dzieje,
to nasza przyszłość. Stańmy się jak ta święta - nieskalani i prości, silni prawdą
ducha - a smok piekielny sam się rozpadnie . . . Straszny to i potężny nieprzyjaciel w walce na siłę cielesną; zwojuje królestwa i narody i nic mu się nie
ostoi, co walczy jego bronią, . . . tylko broń ducha, siła prawdy i wiary, ta go
pokona".
Poeta długo jeszcze mówił, oczy miał przymknięte, że zdawało się, iż nie był świadom obecności swych towarzyszy, a tylko głośno swe myśli wyrażał.
Wiemy jednak z wielkiej epopei narodowej pod tytułem "Pan Tadeusz", że Mickiewicz najbardziej cenił sobie wizerunek Najświętszej Maryi Panny i z Ostrej Bramy w Wilnie i z Jasnej Góry w Częstochowie. Matce Bożej poświęca pierwsze strofy swojego poematu pisząc:
"Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! . . ."
Nie tylko Mickiewicz, ale każdy wierzący Polak ma na swym sercu wyryty wizerunek Matki Boskiej czy to ten z Ostrej Bramy w Wilnie, czy z Jasnej Góry w Częstochowie, czy jakiś inny z setek wsławionych obrazów rozmieszczonych w świątyniach po całej Polsce. Wierzący Polak, nawet gdy opuszcza ojczyznę, nie rozstaje się nigdy z tym wizerunkiem. On mu towarzyszy w tułaczce po świecie, na zsyłce w Sybirze, w obozach koncentracyjnych ... Ze wszystkich drogich pamiątek obraz Matki Bożej jest mu najdroższy. A jeśli mu go konfiskują, rzeźbi w ukryciu nowy, jak na przykład ten w obozie jenieckim w Kozielsku, w Rosji sowieckiej, podczas ostatniej wojny, lub wydrapuje go paznokciem na ścianie więziennego lochu.
Obraz Matki Bożej Częstochowskiej umieścili w swych kościołach polscy osadnicy na kontynencie amerykańskim. O jednym takim wydarzeniu dziś wam opowiem w pogadance po tytułem:

PIELGRZYMKA NA KORONACJĘ OBRAZU MATKI BOŻEJ

Matka Boska Częstochowska w Wilnie

Okazję do opowieści dała mi uroczystość koronacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w miejscowości Wilno, w Kanadzie. Miejscowość ta leży około sto mil na zachód od stolicy tego kraju Ottawy. Uroczystość odbyła się 20 lipca tego roku (1975) z okazji stulecia powstania pierwszej polskiej parafii w Kanadzie, której fundatorami byli Kaszubi z okolic Kartusz, Kościerzyny i Chojnic na Pomorzu. Przybyli oni do Kanady wcześnie, jeszcze przed tak zwanym "Kulturkampfem", czyli przed ackją germanizacyjną zapoczątkowaną przez Bismarcka. Akcja ta godziła w pierwszym rzędzie w Kościół katolicki, a na terenach Polski miała również na celu wynarodowienie Polaków pod zaborem pruskim.
Pod wpływem szykan wielu Kaszubów opuściło ziemię pomorską w poszukiwaniu wolności religijnej i chleba za oceanem. Było to sto szesnaście lat temu, dokładnie drugiego września 1859 roku, bo wtedy miały miejsce pierwsze przydziały ziemi. Ta właśnie data rozpoczyna historię pierwszej osady polskiej w Kanadzie pod nazwą Wilno. W następnych latach przybywają dalsi polscy osadnicy. Odwiedzając w roku 1865 Hopefield, czyli Pole Nadziei, Ojciec Hieronim Kajsiewicz, zmartwychwstaniec, zastaje tu już 50 polskich rodzin. Do dziś dnia zachowują one nazwiska w swym kaszubskim brzmieniu: Vakabuski, Shulist, Bernacki, Majka, Ritz, Princ, Kulas . . .
W tym samym mniej więcej czasie zabór pruski opuszczają również Ślązacy i osiedlają się w Texas'ie, w Stanach Zjednoczonych. Zdumiewające jest, że obie te grupy imigrantów polskich, jedna z Kaszub, druga ze Śląska, osiedlając się na kontynencie Ameryki Północnej, oddają się pod opiekę Matki Boskiej Częstochowskiej. Osadnicy w Texas'ie zakładają w roku 1854 osiedle pod nazwą "Panna Maria", a swój pierwszy drewniany kościółek stawiają pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Kaszubi w miejscowości Wilno, w Kanadzie składają również swe losy w ręce Bożej Matki. Pierwszy ich kościół [stanie też pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Ciężkie to były czasy. Wspomnienia pierwszych osadników ukazują bezmiar trudności z jakimi musieli się borykać w pierwszym okresie. Podróżnik Arkady Fiedler pisze: "Nie mieli koni ani wozów. Na własnych barkach nieśli dobytek i małe dzieci. Pięć dni przedzierali się przez okropne manowce, zanim dobrnęli. Były tam kamienne wzgórza, gęste lasy i pełne ryb jeziora; krajobraz zadziwiająco podobny do kaszubskiej ojczyzny, tylko dziki i bezludny, i niestety, o równie lichej glebie jak w lasach tucholskich. Mimo to, zdjęci tęsknotą za rodzinną ziemią tu właśnie pozostali".

Aż do 1875 roku polscy koloniści musieli jeździć na Mszę świętą kilkanaście mil do Brundenell, do irlandzkiego kościoła. Pierwszym przewodnikiem duchowym na stałe osiadłym wśród polskich osadników był ksiądz W. Dembski, pochodzący z Wilna, z Polski, i na jego cześć osadę polską i parafię w zachodniej części prowincji Ontario nazwano Wilnem. Zbudowano plebanię i kaplicę poświęconą świętemu Stanisławowi Kostce, zakładając pierwszą parafię pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Po kilkunastu latach stanął już kościół - pierwszy polski kościół w Kanadzie, też pod wezwaniem Matki Boskiej.

Ognisko w przeddzień koronacji obrazu

Kaszubi osiedlili się nie tylko w Wilnie, lecz również w miejscowości Barry's Bay i w innych okolicznych miejscowościach. W Barry's Bay mieli oddanego duszpasterza, księdza Bronisława Jankowskiego, który pracował z nimi 36 lat. Sam sprowadził z Polski dodatkowe 250 rodzin i zbudował kościół świętej Jadwigi. Wr okolicy powstały inne kaszubskie osady: Renfrew, Round Lakę Centre, Paugh Lakę, Township. Sabina i Killaloe . . .
Otóż tego lata potomkowie tych pierwszych pionierów uczcili setną rocznicę osiedlenia się w tych stronach Kanady swych przodków i oddali hołd swej Patronce, Matce Bożej Częstochowskiej w Wilnie. Wilno bowiem przez kult Matki Boskiej promieniowało na okolicę. Ośrodkiem wspaniałych uroczystości była koronacja Jej obrazu i akt oddania się Matce Bożej wszystkich uczestników jubileuszu.
Uroczystość tę wspólnie z księdzem proboszczem doktorem Stanisławem Kondziołką zorganizowali Ojcowie Franciszkanie z Montrealu. W przeddzień uroczystości wieczorem na wielkim placu przed kościołem, z którego rozpościera się wspaniały widok na okoliczne wzgórza i doliny, rozpalono ognisko. Był to wstęp do uroczystości. Duszą ogniska były drużyny harcerskie męskie i żeńskie i zuchowe z pobliskich obozów letnich.
Pragnę Wam przypomnieć, że po ostatniej wojnie piękno kanadyjskich Kaszub zwabiło polskiego imigranta, Ojca Ignacego Grządziela, franciszkanina, byłego kapelana Drugiego Korpusu. Sam był harcerzem z krwi i kości. Założył więc nad jeziorem Wadsworth i Katolicki Ośrodek Młodzieżowy, a nawet urząd pocztowy z oficjalnym stemplem "Kaszuby". Ośrodek ten rzeczywiście z biegiem lat rozwinął się nadspodziewanie i dziś ściąga latem setki dzieci i młodzieży, zwłaszcza harcerzy. Przybywa tu na okres miesięcy letnich nie tylko młodzież. Wśród jezior i wzgórz i lasów znajdziecie wiele domów letnich polonijnych rodzin z Toronto, Montrealu i Ottawy. Nie brakuje więc w okresie lata dorosłych miłośników przyrody i ruchu harcerskiego. W wiosce Half Way, w pięknym osikowym lasku, polskie, pracowite ręce zbudowały uroczą kaplicę z drzewa brzozowego i osikowego, która służy jako dom modlitwy mieszkańcom okolicznych farm. W lecie, w miesiącach wakacyjnych Msze święte dla młodzieży i wczasowiczów kapłan odprawia pod gołym niebiem w lesie przed olbrzymich rozmiarów obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.
Na wspomniane wyżej ognisko w Wilnie przybyli liczni goście, a między innymi, miły gość z Rzymu, ksiądz biskup Władysław Rubin, delegat Prymasa Polski dla Duszpasterwstwa Polskiej Emigracji i Generalny Sekretarz Synodu Biskupów. On rozpalił ognisko i w swej wieczornej gawędzie opowiadał dzieciom, młodzieży i dorosłym o chwale Matki Najświętszej. Nawiązał do słów Jej hymnu "Magnificat", w którym Sama przepowiedziała, iż będzie odbierać cześć od wszystkich narodów. Wśród licznych narodów, również Polacy mieszkający w Polsce jak i poza jej granicami wszędzie rozgłaszają Jej chwałę. Żywo reagowały młodociane serca na wspomnienie starodawnych dziejów niewysłowionej czci Matki Bożej wśród wszystkich narodów świata. Łatwo każdy mógł odczytać w promiennych oczach polonijnej młodzieży, że i ona przejmie tę świetlaną, rycerską tradycję po swych przodkach i będzie rozgłaszać chwałę Maryi - Królowej Polski i całej Polonii.

Koronacja Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej

W Niedzielę od rana na placu przed kościołem poczęły zbierać się tłumy czcicieli Matki Bożej. Napływali z okolicznych kaszubskich osad i z odległych stron.
O godzinie 11:30 przed południem rozpoczęły się główne uroczystości religijne. Najpierw wyruszyła barwna procesja z krzyżem na czele. Szły poczty sztandarowe, chorągwie kościelne, Bractwa kościelne, młodzież harcerska, młodzież i dzieci w strojach narodowych ... W procesji pobożne dłonie niosły na śnieżno białej poduszce złocone korony - dar Prymasa Polski. Wykonali je bracia artyści z Niepokalanowa, ukochanego klasztoru błogosławionego Maksymiliana Kolbe. Inne ręce niosły piękne dary dla biskupa ordynariusza diecezji Pembroke, Jego Ekscelencji Księdza Józefa R. Windle, bursztyny z Bałtyku i obraz błogosławionego Maksymiliana Kolbe. W procesji podawano sobie z rąk do rąk feretron z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Kolejno dźwigali go kapłani, następnie harcerze, Rycerze świętego Kolumba i przedstawiciele Parafii. Zaszczyt niesienia obrazu przypadł również sekretarzowi Godziny Różańcowej Ojcu Lucjanowi Królikowskiemu.

Obrzęd koronacji obrazu odbył się na monumentalnych schodach przed kościołem, by wszyscy mogli przeżywać tę uroczystą chwilę. Ksiądz Biskup J. Windle w asyście Biskupa Władysława Rubina i dawnego ordynariusza diecezji Pembroke, Biskupa W. J. Smith, złożył korony na skronie Dzieciątka Jezus i Matki Bożej . . . Koronacja jest obrzędem liturgicznym dokonywanym tylko za osobnem zezwoleniem Stolicy Apostolskiej. Przez akt koronacji składamy hołd Matce Bożej, którą przedstawia obraz. Po okolicznych wzgórzach majestatycznie płynęły słowa pieśni wśród uniesionych serc zebranych czcicieli Matki Bożej:

"Gwiazdo śliczna, wspaniała - Częstochowska Maryja.
Do Ciebie się uciekamy, - O Maryja, Maryja!
Słyszeliśmy wdzięczny głos, - Jak Maryja woła nas: -
Pójdźcie do mnie, moje dzieci. - Przyszedł czas, ach
przyszedł czas . . .

Wzbijał się w niebo dym kadzidła przy poświęceniu koron. Z rozmodlonych serc wyrywały się westchnienia i gorące prośby a przede wszystkim akty miłości i zachwytu . . . Każdego urzec może piękno okolic Wilna, ale w tej uroczystej chwili wszyscy patrzyli w jeden tylko punkt, w pełne dobroci oblicze Matki Boskiej Częstochowskiej, ozdobione jaśniejącą koroną. Maryja rozpogodziła jakby swe smętne spojrzenie, objęła nim majestatyczną świątynię, czarowną okolicę, dekoracje świąteczne, sztandary i uroczyste stroje i rozpoznawała swe umiłowane dzieci, którym królowała tu od stu lat. Z miłością witała i pozdrawiała każdego z obecnych w dniu Swej uroczystej koronacji. Korzystała z tej uroczystej chwili, by wszystkich pociągnąć do umiłowania woli Bożej. Chciała pociągnąć do siebie również serca tych, co w tej uroczystości byli tylko obserwatorami i przyszli tu raczej z racji patriotycznych tradycyjnych, estetycznych i nie przygotowali się przez Spowiedź i szczerą odmianę serca . . . Echem pieśni odbitym od wzgórz Maryja kierowała do wszystkich matczyne wezwanie: "Pójdźcie do mnie, moje dzieci, - Przyszedł czas, ach przyszedł czas . . ."
Matko Przedziwna !
Tyle razy rozbrzmiewały w tym osobliwym miejscu wezwania litanii loretańskiej:
Matko Chrystusa!
Matko Łaski Bożej!
Matko Przedziwna.
Dziś w uroczystość koronacji wezwania te miały szczególne znaczenie. Były treścią mądrości chrześcijańskiej, która nakazuje nam z ufnością zwracać się do Matki Bożej we wszystkich potrzebach.
Kiedyś święty Proklus biskup z XV wieku pouczał, że należy zwracać się do Matki Bożej, bo "nic w świecie nie dorówna Bogarodzicy".
Podobnie wszyscy uczestnicy koronacji obrazu Matki Bożej w Wilnie, w tym przedziwnym sanktuarium odczuwali duchową wielkość Maryi i potrzebę głoszenia Jej chwały i zwracania się pod Jej obronę. Wśród zielonych wzgórz kanadyjskich Kaszub czuliśmy się jak w Częstochowie. Taką rolę spełniało Wilno. Jest pięknym sanktuarium Matki Bożej. W błogosławionym dniu koronacji rozbrzmiewała tu chwała Dziewicy Maryi jak na Jasnej Górze w Częstochowie w Polsce. Maryja swym wdzięcznym głosem zwołuje swe dzieci rozmodlone. Ona napełnia serca swych czcicieli szczęściem bez miary. W dzień swego triumfu, w dniu koronacji nie pragnęła światowego widowiska, ale jak Dobra Matka pragnęła duchowego dobra swych dzieci. Trwała tu ze swym ludem wiernym od samego początku. Przyszła spokojna i cicha jak do domu świętej Elżbiety. Jest Matką Boga i Matką naszą. Tak Ją powitała Elżbieta na progu swego domu: "A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie" (Łk l, 43)? Przyszła do nas, swoich dzieci, może słabych i steranych, zmęczonych życiem i może nawet zbrukanych grzechem. Udziela nam w ciszy posłuchań. Znajduje prawdziwą pociechę nawet dla najbardziej grzesznych dzieci. Wyprasza łaskę pojednania, pociesza i prowadzi do źródeł łaski. W Jej obecności wszyscy są szczęśliwi, umocnieni we wierze i miłości. Ona jest przecież Matka pięknej miłości, której tak bardzo potrzebujemy. Oby całe nasze życie ożywiała miłość wzorowana na miłości Matki Bożej.

Akt oddania się Matce Bożej

Spotkanie z Matką Boga byłoby bezowocne, gdyby Jej dzieci nie odpowiedziały miłością na miłość, gdyby nie usłyszały Jej wezwania: "Idźcie do Jezusa! I zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" (J 2, 5). Akt koronacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej był widomym znakiem ufności pokładanej w Niepokalanej Dziewicy. Kaszubi za wzorem swych ojców obrali sobie Matką Bożą na swą Królowę i Przewodniczkę życia, gdy zakładali pierwsze osady w Kanadzie. W uroczystych chwilach życia odnawiali swoją miłość do Niej i teraz w dniu koronacji Jej obrazu chętnie ją przypieczętowali aktem uroczystego ofiarowania. Po koronacji była koncelebrowana przez biskupów i kapłanów pontyfikalna Msza święta a homilię wygłosił Biskup Władysław Rubin i on przewodniczył uroczystemu aktowi oddania się Matce Bożej Polonii. Popłynęły słowa oddania się Maryi:
"Matko Boża, Niepokalana Maryjo. Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace, radości i cierpienia, wszystko, czym jestem i
co posiadam. Ochotnym sercem oddaję się Tobie w niewolę miłości. Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku pomocy Kościołowi Świętemu, którego jesteś Matką. Chcę odtąd wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie. Wiem, że własnymi siłami niczego nie dokonam. Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twego Syna i zawsze zwyciężasz. Spraw więc, Wspomożycielko wiernych, bo moja rodzina, parafia, i cała Ojczyzna była rzeczywistym Królestwem Twego Syna i Twoim. Amen".

Sanktuaria Matki Bożej - twierdzami wiary

Nieraz Matka Boża obiera sobie sama specjalne miejsca, które stają się oazami ducha, ogniskami modlitwy, źródłami łask. Do takich należą Lourdes, Fatima, Częstochowa, Guadelupe. W tych świętych miejscach Matka Boża w szczególny sposób prowadzi swe dzieci do Stwórcy i najlepszego Ojca. Maryja jest naszą Patronką i Opiekunką. Ona zawsze umacnia nas we wierze. Dlatego Polska, dotknięta rozmaitymi nieszczęściami i klęskami obrała Maryję w roku 1656 za Królowę w podzięce za cudowną obronę Częstochowy. Wszystkie stany, cały lud Polski z królem na czele ogłosili Ją Królową narodu i Polski. Pod Jej opieką Polska mimo wielkich niebezpieczeństw pozostała wierna Bogu, krzyżowi i Ewangelii. Zawdzięcza to Matce Bożej. W Polsce znajdziecie liczne świątynie poświecone Matce Bożej, które są duchowymi twierdzami narodu. Niemal każdy dom polski jest małą, świątynią, gdzie Matka Najświętsza odbiera cześć. W Polsce jest ponad 60 sanktuariów maryjnych z koronowanymi obrazami lub figurami. Najsłynniejszym jest obraz Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze, którego koronacji dokonał Papież Klemens XI dnia 8 września 1717 roku.

Maryjna pobożność polskich osadników

Biskupi z diecezji Pembroke, którzy sprawowali pasterską opiekę nad parafią w Wilnie, z wielkim uznaniem wyrażali się o maryjnej pobożności polskich osadników. Tej pobożności przypisywali stałość we wierze i wierność Kościołowi katolickiemu polskiego ludu.
Miłość i cześć dla Najświętszej Dziewicy Maryi w parafii Wilno przejawiała się szczególnie w pobożnych praktykach, takich jak noszenie Szkaplerza Matki Boskiej przez wszystkich, odmawianie Różańca świętego, które było i jest powszechną modlitwą wiernych w Parafii. Kaszubi obchodzili zawsze uroczyście liturgiczne święta Matki Bożej i piękny kościół w Wilnie ożywia się w te dni, gdyż wierni przybywają nawet z dalszych okolic. Również nabożeństwa majowe, które w Polsce wprowadził warszawski arcybiskup Szczęsny Feliński po powstaniu styczniowym w 1863 roku, były lubiane i rozbudzały miłość do Matki Bożej.

Nowy kościół w Wilnie

Osadnicy przeżyli wiele pionierskich trudności. Nigdy nie mieli łatwego życia. Przeżyli też tragedię, gdy spłonął kościół pod wezwaniem świętego Stanisława. Po tej tragedii Kaszubi szybko zabrali się do dzieła i zadokumentowali swą miłość do Matki Bożej, bo wznieśli w roku 1936 nową, majestatyczną świątynię pod wezwaniem Matki Bożej, Królowej Polski. Do tego kościoła sprowadzono uroczyście obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, poświęcony na Jasnej Górze. Obraz ofiarował dla kościoła w Wilnie ówczesny prezydent Rzeczypospolitej Polskiej - Ignacy Mościcki.
Przed tym obrazem szczególnie gorąco modlono się podczas Drugiej Wojny Światowej. Odprawiano uroczyste nowenny przed świętem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marji Panny "o pokój w świecie, o powrót synów z wojny". Stu ochotników z parafii Wilno brało udział w wojnie. Modlono się też o wolność dla Polski.

Sanktuarium jednoczy Polonię

Podczas ostatniej wojny Kaszubi kanadyjscy żywo odczuli tragiczny los swych rodaków w Polsce w walce przeciwko hordom hitlerowskim. Wielu z nich złożyło ogromną ofiarę z życia. W Piaśnicy Wielkiej, niedaleko Wejherowa, w pięknych lasach sosnowych spoczęło około 12 tysięcy Kaszubów w masowych grobach, po dwieście w każdym. A niedaleko Gdańska świadectwem walki z barbarzyńca hitlerowskim jest dawny obóz koncentracyjny w Sztutthofie, gdzie wśród 85 tysięcy pomordowanych niemało było Kaszubów. Toteż na pamiątkę tych i innych ofiar, w roku 1968, w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej w Wilnie złożono urnę z prochami pomordowanych Polaków w Oświęcimiu. Od tego czasu corocznie przybywają tu pielgrzymki członków Związku byłych Więźniów Politycznych Niemieckich Obozów. W roku 1974 ofiarowali oni dla kościoła obraz błogosławionego Maksymiliana Kolbe, wielkiego czciciela Niepokalanej Matki Boga.
Po obchodach religijnych odbyło się poświęcenie kamienia węgielnego pod Muzeum Polskich Pionierów w Kanadzie.

Znaczenie pielgrzymki

Kaszubów i pielgrzymów z Toronta, Montrealu, Ottawy, Hamiltonu i innych miejsc jednoczyła miłość do Matki Bożej. Pielgrzymka do sanktuariów Matki Bożej ma wielkie znaczenie dla naszego życia duchowego.
Pielgrzymka do Częstochowy na Jasną Górę w Polsce wywarła wielki wpływ na Władysława Reymonta, laureata nagrodzy Nobla. Odbył ją słynny pisarz pod koniec ubiegłego stulecia na propozycję redakcji "Tygodnika Ilustrowanego" z Warszawy. Reymont niechętnie przyjął propozycję, bo dzielił obojętność religijną swojego wieku. Pisał: "Dlaczego idę? - nie wiem. I nie chcę szukać motywów . . . Zimny jestem jak lód . . . Reymont prawie z miejsca ulega przemożnemu nastrojowi pielgrzymki. Pięknie opisał wrażenia w artykule pod tytułem "Pielgrzymka do Jasnej Góry". Reymont poznał żywiołową pobożność ludu polskiego. W7 artykule Reymont pisał: "Szli z siłą światłości dziwnej w oczach, z uśmiechem na cudnych twarzach, pełnych śladów utrudzenia . . ." Zapytywał siebie: "Co każe im rzucić dom, dzieci, gospodarstwo, zarobek, ... i iść mil kilkadziesiąt, o suchym chlebie, sypiać na drogach, znosić trudy niewypowiedziane życia koczowniczego?" Lud pozostający w niewoli kierował się ku Jasnej Górze, do Opiekunki, Pocieszycielki strapionych cierpiącej razem z nami. Pielgrzymka zapoczątkowała proces nawrócenia Reymonta. Pod koniec swego życia w liście do Pawła Cazin, tłumacza na francuski "Pana Tadeusza" i innych dzieł literatury polskiej, wyznawał otwarcie. Pisał. "Tak, mówię to otwarcie, jestem wierzącym i katolikiem . . ."
Cześć do Maryi uszlachetnia nasze dusze, stawia nas w obecności Bożej, przeobraża duchowo i niweczy w nas odruchy samolubstwa. Posługując się słowami Mickiewicza możemy ująć owoc pielgrzymki do Wilna. Spokój w oczach Bogarodzicy, Jej świętość i siła ducha zwija w kłębek piekielnego węża.
Ona miażdży mu głowę swą dziewiczą stopą. Od samego widoku Jej niepokalanej świętości piekielny potwór musi zginąć. Nie wytrzyma tego blasku świętości.
Gdy pielgrzymujemy do sanktuarium Bogarodzicy i zwracamy się szczerze do Maryi, Ona skutecznie chroni nas od ataków szatana i roztacza nad nami Swą matczyną opiekę i bezpiecznie prowadzi przez życie do Boga.