SUKCES - WIELKI BOŻEK ZACHODNIEGO ŚWIATA

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA
28 październik, 1990

SUKCES — BOŻEK ZACHODNIEGO ŚWIATA

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W krajach zachodniego świata, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, w umysły i serca dzieci i młodzieży wpaja się pogląd, że życie winno być sukcesem. Na uroczystość rozdania dyplomów szkolnych zaprasza się mówców, którzy w swej karierze życiowej osiągnęli wysoki sukces. Na człowieka, który nie zajmuje wysokiego stanowiska, który nie zdobył fortuny, nie wykazał się jakimś nadzwyczajnym sukcesem w dziedzinie nauki, sztuki, literatury, polityki, patrzy się zazwyczaj z góry lub wręcz się go ignoruje, nie zauważa, nie liczy się z nim. W oczach ludzi, którym się dobrze powodzi, szczęści, wszyscy inni, maluczcy — jakich nazywa Ewangelia - są niemal zerem, niczym, są godni wzgardy, są zawadą. Sława, sukces, honory, poklask, odznaczenia są marzeniem wielu młodych ludzi wchodzących w życie. Zająć jak najlepsze miejsce w społeczeństwie, być znanym, popularnym, przedmiotem podziwu, a nawet zazdrości — oto ideał propagowany przez świat zachodni.
Czy w tym jest coś złego? Czy sukces nie jest spełnieniem osoby ludzkiej? Czy człowiek sukcesu nie jest bardziej wartościowy od drugich? Nie zawsze. Często w ogóle, zwłaszcza gdy osiąga sukces krzywdą innych ludzi. Dziś coraz częściej i coraz namiętniej poddaje się krytyce pogański pogląd na sukces. Jego wadliwość jest najbardziej widoczna w świetle nauki chrześcijańskiej. Przystępuję do jego omówienia w dzisiejszej pogadance pt.

SUKCES - WIELKI BOŻEK ZACHODNIEGO ŚWIATA

Nie tylko jednostki

Nie tylko jednostki kłaniają się za wszelką cenę bożkowi sukcesu, ale i całe narody. Mieliśmy tego przykład w czasie dwóch wojen światowych, zwłaszcza w czasie ostatniej, kiedy niektóre narody zupełnie świadomie dążyły do sukcesu za pomocą planowanego ludobójstwa. Niemcy uważają się od dawna za naród wyjątkowy, ponad wszystkie, mający większe prawo do życia niż inne, a zatem większe prawo do życiowej przestrzeni i dóbr tego świata. Marzenia narodu niemieckiego o wielkości, o sukcesie wśród narodów wykorzystał Adolf Hitler i poprowadził go na drogę masowego niszczenia ludzi uważanych za słabszych, niezdatnych do życia, ideologicznie wrogich. Jako ludziom niższej rasy i niższej kategorii odebrano nazwiska, a zastąpiono je numerami, jak bydło, a z kolei gazowano i spalano w krematoriach tysiącami każdego dnia. Obozy koncentracyjne, w których uprawiano ten zbrodniczy proceder, nazwano z łacińska "anus mundi", by nie ranić swego ucha, to znaczy: odbytnia, gnojówka, kloaka. Tam spalano śmieci tego świata. Z hitlerowskich i stalinowskich zbrodni ludobójstwa najwyraźniej wynika, że cywilizacja zachodnia, chełpiąca się umiłowaniem i wywyższeniem człowieka, niesie w sobie jakiś bakcyl, który zaraża ludzi i zmienia ich w drapieżne, krwiożercze bestie.

Katechizm sukcesu

Narody składają się z jednostek. Jeśli wiec niektóre narody bogate, o wysokiej technologii, militarnie silne uważają się za panów świata, za czynnik postępu, to znaczy, że wśród nich jest bardzo duży procent ludzi, którzy w swoim środowisku przybierają podobna postawę — dążą do jak największego sukcesu, lecz z krzywdą drugich.
Słowo "sukces" pokrywa się z amerykańskim hasłem "pursuit of happiness" — pogoń za szczęściem. Przejrzałem kilka książek na ten temat, napisanych w ostatnim dziesięcioleciu, a to, co przeczytałem, przeraziło mnie. Te książki są jakby katechizmami sukcesu. Z nich odnotowałem następujące rady, reguły dla tych, którzy pragną osiągnąć sukces w życiu: "Pragnienie sukcesu jest ambicją naturalną i zdrową". "Sukces zapewnia spełnienie osobowości". "Większość ludzi marzy o osiągnięciu sukcesu". W tych stwierdzeniach nie ma nic zdrożnego. Biblia też mówi, że jesteśmy stworzeni do wielkości i doskonałości. Rady stają się pogańskie, gdy autorzy książek odpowiadają na pytanie: Jak zdobyć, osiągnąć sukces?
"Szczęśliwy człowiek — mówi jeden autor — który urodził się okrutnym, bo jeśli nie, to będzie musiał dopiero uczyć się okrucieństwa" (J. Fisher). Następują rady:
"Bądź chciwy. Chciwość to wzniosła cnota".
"Bądź ambitny i agresywny, napastliwy, zaborczy, zawsze atakujący, zmuszający innych do obrony. Walcz o zajęcie pierwszego miejsca. Jeśli trzeba, pracuj nad tym ciężko. Stawiaj zawsze swoje własne dobro, swój interes na pierwszym miejscu, ponad interes i dobro drugich. Nie miej żadnej litości. Nikt jej nie będzie miał dla ciebie. Bądź dla siebie, a nie dla drugich. Inni mają o tyle prawo do istnienia, o ile ci są potrzebni".
"Okaż się najlepszy za wszelką cenę, nawet w drodze podstępu, knowań, kłamstwa, oszustwa, ale tak, byś nie dał się złapać. Nic nigdy nikomu o swoich sztuczkach nie mów. Cnota uczciwości nie zawsze jest dobrą polityką".
"Staraj się być przede wszystkim bogatym. Zamożność zapewni ci szacunek, poważanie, sławę, samozadowolenie, przewagę w polityce, wygodę, luksus, honory, podróże, przyjaciół i kobiety".
"W jaki sposób będziesz dążył do sukcesu to twoja prywatna sprawa. Wiedz tylko, że moralność nie ma nic wspólnego z sukcesem. Niekoniecznie trzeba być nieuczciwym, brutalnym, nieetycznym. Prawda jest jednak, że sukces osiągają zazwyczaj ludzie agresywni, drapieżni, bez skrupułów. Rzadko zdobywa się sukces bez walki. Walka ta podobna jest do zmagania się gladiatorów, z tą tylko różnicą, że pokonany gladiator nie może liczyć na łaskawość cezara, której znakiem jest podniesienie kciuka w górę. Walka o sukces odbywa się bez miłosierdzia (porównanie T.H. Huxley'a).

Bądź albo lwem, albo lisem

Bądź lwem, staw czoło przeciwnikom, a jeśli nie jesteś na tyle silny i odważny,
to okaż się przynajmniej lisem przebiegłym, chytrym i szybkim. Lew dyktuje swą
wolę, lis musi iść na kompromisy. Niekoniecznie musisz mieć talent, wszystko jednak, co masz do swej dyspozycji, obróć na swoją korzyść: pochodzenie, znajomości,
hobby, sport, języki, wiadomości zapamiętane w szkole. Staraj się mieć zawsze ostatnie, decydujące słowo. Nie pomiń żadnej broni w swym arsenale. Lordowi T. Rotshildowi, głowie rodziny angielskich bankierów, bardzo pomogła do sukcesu znajomość żargonu żydowskiego (yiddish). Ukrywają swoją nielojalność wobec szefa,
którego miejsce chcesz w przyszłości zająć. Ukrywaj swój egoizm, brutalność.
Trochę hipokryzji nie zaszkodzi. Korzystaj z cudzych błędów i potknięć. One wyniosą
cię ponad innych. Rozciągnij nad wszystkimi i nad wszystkim kontrolę. Miej tupet.
Kto nie dąży do sukcesu, prowadzi marny żywot. Usłyszysz, że bogactwo, honory
mogą być zgubą twej duszy. Nie wierz w to. Największą wartością twej dusty jest
pragnienie tego, czego pożądają twe oczy, ciało, twój dumny duch. Sukces to rodzaj
wyzwolenia, źródło atrakcji, podziwu i zazdrości innych. Bogactwo i sukces stanowią
amerykański styl życia" (The American Way of Life).

Skąd ten pogański pogląd na życie?

Ten pogański pogląd na życie pochodzi z teorii Darwina o ewolucji, której główną tezą jest walka o byt. Nie Darwin urobił ten pogląd, ale jego bezbożni zwolennicy, którzy teorię swego mistrza rozciągnęli na ludzi. Ich zdaniem człowiek pochodzi od małpy, a wie powinien postępować jak zwierzę. Największe prawo do życia ma człowiek najbardziej do niego dostosowany, czyli ten, kto odnosi sukces. Zdaniem poety Tennyson'a natura ma zakrwawione zęby i pazury (Naturę, red in tooth and claw), a więc i człowiek powinien być agresywny, drapieżny, bezlitosny, silny i przebiegły. Miarą postępu ku doskonałości jest ustawiczny konflikt, walka. Pogląd ten usprawiedliwia wyzysk, eksploatację krajów zacofanych, ludzką krzywdę i wojny. Socjolog Herbert Spencer twierdzi, że wojna jest miarą zdatności określonego narodu do życia. Najbogatszy człowiek na świecie, John D. Rockefeller, powiedział, że biznes rozwinięty na wielką skalę potwierdza tezę, że tylko jednostki najbardziej zdatne mają prawo utrzymać się na poziomie życia.

Współpraca uszczęśliwia ludzkość, a nie sukces

Współzawodnictwo, dążenie do sukcesu jest dobre, jeśli nie opiera się na krzywdzie ludzkiej i jeśli człowiek, rywalizując w dobrem, dąży do pełnej doskonałości. Niebezpieczeństwo pogańskiego sukcesu dobrze dostrzegał Darwin. Podobno spostrzegł się, że zastosowane przez niego słowa "walka o byt" były "nieszczęśliwą pomyłką". Chcąc naprawić zło, nawoływał do współpracy między ludźmi i narodami. Jego apel poparło kilku uczonych, między innymi książę rosyjski Petr Kropotkin. Przez kilka lat przebywał on na łonie natury i z obserwacji zwierząt, owadów i ptaków doszedł do wniosku, że największą szansę przeżycia i wszechstronnego rozwoju mają one wtedy, kiedy współpracują ze sobą i wzajemnie sobie pomagają. Za przykład podał mrówki, pszczoły, gęsi i bociany organizujące się do przelotu do ciepłych krajów. Następstwami walki o sukces za każdą cenę przeraził się też czołowy darwinsta Thomas H. Huxley i przed śmiercią wzywał do opamiętania się i do współpracy w ramach moralności. Jego głos zamarł jednak bez echa.

Dążenie do sukcesu w stylu amerykańskim, a więc wzorowane rzekomo na świecie zwierzęcym, rodzi fanatyczny indywidualizm, spycha niewinnych ludzi na margines życia, wywołuje w nich poczucie frustracji, budzi złość, nienawiść, chęć odwetu, zazdrość; zamyka im drogę do wszechstronnego rozwoju i spełnia się. Amerykański styl życia, oparty na dążeniu do sukcesu, powoduje konflikty między jednostkami i narodami. Naszym hasłem powinna być solidarność ludzka, wzajemna pomoc i współpraca wypływająca z miłości chrześcijańskiej. Miłość Boga i bliźniego jest zatem jedyną receptą na dzisiejsze zagrożenia — na wojnę nuklearną, bakteriologiczną, chemiczną, zanieczyszczenie środowiska. Receptą także na plagi niszczące jednostki i narody — na manipulowanie ludźmi, wyzysk człowieka, aborcje, narkomanię, pijaństwo, rozwody, rozbicie rodzin i osierocenie dzieci.

Skłonność do zła tkwi w naszej duszy i w żądzach cielesnych od upadku w grzech pierworodny. Jeden człowiek chciał panować nad drugim, drugiego ujarzmić, zepchnąć na margines życia, a nawet zniszczyć. Św. Paweł Apostoł, zabierając w tej sprawie głos, upomina w Liście do Filipian:
"Miejcie te same dążenia i tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich" (Flp 2, 24).
Natomiast w Liście do Rzymian nawołuje do troski i opieki nad maluczkimi:
"My, którzy jesteśmy mocni w wierze, powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne — dla jego dobra, dla zbudowania. Przecież i Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego" (Rz 15, 1-3).
Kluczem do bolączek i nieszczęść trapiących ludzkość jest przykazanie miłości na wzór Chrystusa, który mówi: "Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem", "Miłuj bliźniego jak siebie samego!". To przykazanie wytycza kierunek rozwoju jednostek, narodów i całej dzisiejszej cywilizacji. Owocem praktykowania go będzie zgoda, harmonia, bezpieczeństwo, budowanie, zadowolenie, poczucie wolności, dobroć, sprawiedliwość i pokój.