WIELKANOCNE ZWYCIĘSTWO

Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
w ramach programu GODZINY RÓŻAŃCOWEJ O. JUSTYNA

15 kwiecień, 1990

WIELKANOCNE ZWYCIĘSTWO

Witam Was Zacni Rodacy i Miłe Rodaczki staropolskim Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

"Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani!" — wołał Pan Jezus krótko przed swą śmiercią. — "Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie pusty ... I przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twego nawiedzenia" (Mt 23, 37 n.; Łk 19, 42 nn.).
Słowa te wprawiają nas zawsze w głęboką zadumę. Odnoszą się bowiem nie tylko do narodu żydowskiego, ale do wszystkich narodów i do każdego z nas z osobna. Dotyczą naszego stosunku do Boga, którego niejednokrotnie traktujemy z obojętnością, grzeszymy niewiernością, a może nawet z otwartą wrogością. A mimo to Bóg nie przestaje nas kochać. Współczuje naszej duchowej ślepocie i zatwardziałości serca, przyczynie wielu naszych nieszczęść, których chciałby nam zaoszczędzić.
Święty Augustyn, kontemplując powyższe słowa Zbawiciela, podziwiał "bezsilność" Wszechmocy Bożej wobec woli wolnej człowieka. A przecież Wszechmoc ta stworzyła wszystko, co jest na ziemi i w niebie. Nie powiodło się Bogu zgromadzić dzieci narodu żydowskiego pod skrzydła ojcowskiej miłości. Obrał krzyż, żeby zgromadzić całą rodzinę ludzką. Chrystus cierpiał przez naszą niewierność, przez potworność naszych grzechów, które ranią Jego Boskie Serca. Przez krzyż Chrystus przeszedł ze śmierci do życia i zmartwychwstania i wysłużył nam zbawienie. Radosne zmartwychwstanie Chrystusa ogarnia całe dzieje i postępowanie ludzkie. Powiem o tym w dzisiejszej świątecznej pogadance zatytułowanej:

WIELKANOCNE ZWYCIĘSTWO

Przemija sława tego świata
W młodosci, gdyśmy się uczyli historii, wyobraźnię naszą rozpalały postacie wielkich i możnych tego świata. Dzięki nim rozwinęły się cywilizacje Bibilończyków, Egipcjan, Greków, Rzymian, Azteków, Inków ... Za ich panowania kwitłakultura, powstawały imperia przez wieki nie do pokonania. To wszystko jest prawdą, ale po głębszym zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że imperia te najczęściej opierały się na brutalnej przemocy, gdzie decydowało prawo silniejszego.
Dziś oglądamy tylko resztki ich potęgi i chwały — ruiny pałaców, piramidy, posągi nadtłuczone, obeliski, grobowce ze scenami wypraw wojennych faraonów na kolorowych płaskorzeźbach . . . Każdy z wielkich i możnych tego świata w końcu przegrywał z niemiłosiernym czasem, który zrzucał władcom korony z głów, wydzierał im berła z rąk, strącał z tronów i popychał do grobu. Tak przemija sława tego świata.

Cywilizacja miłości i prawdy

Ale Pan Bóg zaplanował dla rodziny ludzkiej cywilizacje miłości i prawdy.
Imperia oparte na przemocy i brutalnej sile, niezwyciężone na polach bitew, musiały ustąpić nowej i wiecznej cywilizacji jaką założył Syn Boży, Jezus Chrystus. Jest to cywilizacja miłości i prawdy Ewangelii. Nic dziwnego w tym, że bronią tej cywilizacji jest miłość, bo "Bóg jest miłością" (l J 4, 16). Syn Boży przychodząc na świat przyjął naturę ludzką, ale nie urodził się w pałacu króla Heroda, lecz w stajni, a Matka Jego Maryja położyła Go w żłobie, na sianku, bo nie znalazło się miejsce dla nich w gospodzie. Herod, dowiedziawszy się o spełnieniu się proroctwa i narodzeniu przyszłego Władcy świata, kazał pozabijać w mieście wszystkie dzieci męskiego rodzaju.
Nie lepszego przyjęcia w Jerozolimie doznali prorocy Pańscy, zwiastuni Królestwa miłości i jego Króla wiecznego. Święty Jan Złotousty mówił w imieniu Jezusa Chrystusa: "Jerozolimo! Ty zabiłaś Izajasza, ukamienowałaś Jeremiesza, wlokłaś po bruku Ezechiela, że aż mózg z niego wypłyną]. Jakże masz być zbawiona, jeśli nie dopuszczasz do siebie Lekarza? Ale mimo to, że zabijałaś proroków, nie zniechęciłaś Mnie w mojej życzliwości dla ciebie. Różnymi sposobami chcę cię przyciągnąć do Siebie, jak kokosz kurczęta ...".

Krzyż fundamentem nowej cywilizacji

Jezus Chrystus nie uznał niewierności narodu żydowskiego za przegraną. Miał do dyspozycji inną broń, której by możni i wielcy tego świata nigdy nie podjęli. Był nią Krzyż. Tej broni użył, żeby zgromadzić wszystkich pod skrzydła ojcowskiej miłości. Zaplanował: "Gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do Siebie" (J 12, 32). Krzyż ma wielką wymowę. Przekonuje o miłości Boga do nas. "On obarczył się naszym cierpieniem, . . . dźwigał nasze boleści, . . . dał się przebić za nasze grzechy, zdruzgotać za nasze winy . . W Jego ranach jest nasze zdrowie." Miłością więc przełamuje nasz upór, pokonuje niewierność, zaślepienie, uświadamia nam, że "wszyscyśmy pobłądzili jak owce i każdy z nas się obrócił ku własnej drodze." Tak przepowiedział prorok Izajasz siedem wieków przed Chrystusem (53, 4-6).
Miłość nie stosuje przemocy ni gwałtu. Konstytucją cywilizacji miłości jest Kazanie Chrystusa na górze Błogosławieństw: Błogosławieni ubodzy w duchu; Błogosławieni, którzy się smucą; Błogosławieni cisi; Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości; Błogosławieni miłosierni; Błogosławieni czystego serca; Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój; Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości" (Mt 5, 3-10).

Zapowiadając swą rychłą śmierć na krzyżu, Pan nasz Jezus Chrystus przypomniał swoim uczniom, że rządy w Jego Królestwie nie będą oparte na przemocy, ale na miłości. Mówił im: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają jm odczuć swą władzę. Nie tak będzie u nas. Lecz kto by między wami chciał stać sie wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (Mt 20, 25-28).
Apostołowie, zwiastuni cywilizacji miłości, wszyscy prócz jednego, ponieśli śmierć w jej obronie. Trudno zrozumieć ten jedyny w swoim rodzaju fenomen dziejowy, ponieważ wszystkie przewroty w historii dokonywały się przy pomocy zbrojnej walki. Zwyciężał ten, kto miał więcej pieniędzy, większą arrnięjwiększy arsenał broni, większą sieć szpiegowską.
Wybitny historyk angielski Arnold Toynbee twierdzi, że wszystkie cywilizacje upadły na skutek rozwiązłości obyczajów. Jakiekolwiek są przyczyny ich upadku, jedno nie ulega wątpliwości: pogański Rzym, oparty na przemocy i brutalnej sile, niezwyciężony na polu bitwy, musiał ustąpić miejsca na arenie dziejów chrześcijaństwu, które walczy miłością i prawdą.

Wezwanie Chrystusa do zwycięstwa przez miłość i prawdę

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa przeżywamy nie tylko jako przeszłe wydarzenie, które Bóg sprawił po śmierci Jezusa na krzyżu, ale cieszymy się również obecnie Jezusem uwielbionym żyjącym wśród nas, który zapewnia nam zbawienie. Zmartwychwstały Chrystus, obecny wśród nas w czasie tegorocznej radosnej Wielkanocy, wzywa nas wierzących do zwycięstwa przez miłość i prawdę. I dzisiaj narody odnoszą prawdziwe zwycięstwo gdy przyłączają się do Królestwa Chrystusowego, którym jest Kościół katolicki.
Jakże często w naszej życiowej strategii zapominamy walczyć zwycięsko bronią miłości i prawdy. Tyle razy w historii, za przykładem świętego Piotra, chrześcijanie chcieli bronić Chrystusa przy pomocy miecza. Przypomnijmy sobie wyprawy krzyżowe. Tak trudno było wówczas zrozumieć rozkaz Chrystusa: "Schowaj miecz do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają od miecza giną" (Mt 26, 52).
Tymczasem chrześcijaństwo przegrywa w momencie, kiedy chwyta za miecz. Wówczas słabnie wiara w obecność Chrystusa zmartwychwstałego wśród nas i w zwycięską moc Jego miłosci i prawdy. Jego Królestwa miłości i prawdy nie zawojują miecze zaślepionych wrogów i prześladowców. Ostatni z rzymskich imperatorów, Julian Apostata, który chciał tego dokonać, umierał ze słowami na ustach: "Galilejczyku zwyciężyłeś!"
Na przestrzeni ostatnich czterdziestu pięciu lat Naród Polski w walce z terrorem i ateizmem komunizmu przyjął ewangeliczna strategię nie stosowania przemocy wobec wroga. Właściwie nie miał innego wyboru. Tak się bowiem ułożyły warunki, że nawet zwolennicy walki zbrojnej nie mogli chwycić za broń. Środki przemocy i terroru stosował tylko rząd komunistyczny przez armię, policje, służbę bezpieczeństwa, sądownictwo, radio, prasę, telewizję, szkoły, przywileje dla swych zwolenników . . .

Solidarność dobra i prawdy

Narodowi Polskiemu, na wskroś katolickiemu, Pan Bóg dał opatrznościowych przywódców duchowych — Prymasa Polski, Kardynała Stefana Wyszyriskiego, bohaterskiego Księdza Jerzego Popiełuszkę, obecnego Prymasa Józefa Glempa i Ojca Świętego Jana Pawła II. Za ich przewodem wyrzekł się zasady oka za oko, ząb za ząb. Przywódca Solidarności, Lech Wałęsa potwierdził skuteczność metody ewangelicznej w słowach: "Sukcesem jest to, że żyjemy i nie bijemy się. Inne sukcesy przyjdą później!"
Zwycięstwo zła, terroru, przemocy i chytrości, najbardziej błyskotliwe, w ostatecznym rozrachunku jest pozorne. Świat zawsze pozostanie miejscem zmagania się dobra ze złem. Ale chrześcijanin podświadomie wyczuwa, że miarą prawdziwego zwycięstwa jest zrealizowane dobro, a programowe czynienie zła to rzecz szatańska. Obecny wśród nas Zmartwychwstały Pan poucza nas, żeby się nie bać tego, kto zabija samo ciało, tylko tego, który i ciało i duszę może zatracić w piekle (por. Mt 10, 28). Lech Wałęsa w wolnościowym zrywie Solidarności powtarzał: "Nie boję się nikogo. Boję się tylko Pana Boga ..." Zaś o metodzie nie stosowania przemocy wobec wroga religii i Narodu mówił przed Kongresem amerykańskim w Waszyngtonie w ubiegłym roku: "Nie uderzyliśmy nikogo. Nie zniszczyliśmy niczego. Nie wybiliśmy nawet szyby. Byliśmy natomiast uparci, bardzo uparci, gotowi na cierpienia i ofiary."
Tę samą ewangeliczną metodę nie stosowania przemocy, a zwyciężania zła dobrem, nienawiści miłością i krzywdy sprawiedliwością i przebaczeniem przekazał Naród Polski wszystkim sąsiednim narodom chrześcijańskim, jak również skrawionej zbrodniami Rosji komunistycznej. Obecny wśród nas Zmartwychwstały Chrystus prowadzi wszystkie uciemiężone narody do prawdziwego wyzwolenia i upragnionej wolności, wolności religijnej, wolności publicznego Jego wychwalania. Świętujmy Radosną Wielkanoc i prośmy Zmartwychwstałego Pana, by wszystkie narody solidaryzujące się w przedziwnym zrywie wolności rozpoznały czas nawiedzenia Pańskiego i uwierzyły Boskiej Miłości. Chrystus przeszedł Drogę Krzyżową i poniósł śmierć na Kalwarii. Obecnie Zmartwychwstały Chrystus, w ogromnym blasku Wielkanocy ogarniającym cały świat, prowadzi swych naśladowców do zdrojów zbawienia, zwycięstwa i zmartwychwstania.