Katecheza (7) - a/ Obraz Polski wojennej w audycjach Radiowej Godziny Różańcowej

a/ Obraz Polski wojennej w audycjach Radiowej Godziny Różańcowej

Nim przejdziemy do obrazu okupowanej Polski, jaki powstał w świadomości słuchaczy Godziny Różańcowej, warto przypomnieć stanowisko O. Justyna wobec sytuacji Polski i Polaków po 1 września 1939 roku.
Polska była dla O. Justyna wszystkim, mimo że urodził się i wychował w Stanach Zjednoczonych. W swoich audycjach znajdował i poświęcał miejsce każdemu: żołnierzom, ludności cywilnej, inteligencji, ludziom prostym, duchowieństwu katolickiemu, żydowskiemu i protestanckiemu, kobietom, starcom i dzieciom45/. Nie dyskryminował żadnych wyznań ani stronnictw politycznych. Ważny był dla niego cierpiący i umęczony Kraj. Często porównywał Polskę do biblijnego Hioba. Zwłaszcza, gdy szydzono z niej nie tylko w Europie, ale i w Ameryce mówiąc, że „Bóg opuścił polski naród”. Odpowiadał wtedy z oburzeniem, ale i głęboką wiarą: „Bóg nie opuścił Polski. Nie opuści jej Najświętsza Dziewica z Jasnej Góry”46/.
Słowa te towarzyszyły słuchaczom audycji O. Justyna przez cały okres wojny. Prorocy zwątpienia nigdy nie odnieśli sukcesu nad niezłomną nadzieją i optymizmem, które wpajał w dusze zrozpaczonych Rodaków w Ameryce. Skutecznie dezawuował wszystkie kłamstwa o rychłym upadku Polski i zaniku wiary wśród Polaków47/. Nie jest to zjawisko nowe. Dziś także nie brak, na Wschodzie i na Zachodzie, opinii o załamaniu się nadziei Polaków, o słabnięciu autorytetu Kościoła w Polsce, itp. Odpowiedź O. Justyna była jednoznaczna. W jednej z audycji mówił: „Po obu stronach granicy ta sama nienawiść do katolicyzmu, który zespala naród w imię jednej wielkiej Prawdy. Męczennicy XX stulecia, którzy noszą imię Polaków, rozmawiają teraz z Bogiem w bolesnej ciszy domów. Odmawiają odwieczną modlitwę, kładąc w słowa granitową wiarę, nadzieję i miłość. Ojcze nasz, któryś jest w niebiesiech”48/.
Słowa te brzmią jak głos proroka. Polacy w kraju znali ten problem bardzo dobrze. Chodziło jednak o to, by uchronić emigrantów polskich przed kłamliwą propagandą i zawierzeniem jej. W tym aspekcie O. Justyn spełnił niezastąpioną rolę, prezentując rzeczywiste fakty i odsłaniając prawdę, która legła u podłoża politycznej i społecznej tragedii Polski. Jeśli historia będzie kiedykolwiek prostować swoje sądy i opinie, to nie do ominięcia będzie w nich głos O. Justyna Figasa.
Na wojenną sytuację Polski patrzył O. Justyn trzeźwo i jasno. Jego audycje z tego okresu zawierały rzeczywiste fakty i autentyczne przeżycia narodu polskiego bez taniego sentymentalizmu i łzawego współczucia. Dramat Polski i Polaków, mimo wszystko, był źródłem katechezy nadziei w morzu rozpaczy i zwątpienia.
Wiadomości do swoich audycji czerpał O. Justyn z dwóch źródeł. Jedno stanowiły listy z Polski, a drugie dyplomatyczna teczka Ministerstwa Wojny RP, przesyłana do Nowego Jorku dla Katolickiej Agencji Prasowej.
O pierwszym źródle, to jest listach z Polski, mówił O. Justyn w audycji z 27 listopada 1939 roku49/. Rozumiał, że informacje zawarte w listach nie mogły być pełne, ze względu na ostrą cenzurę i niemiecką, i radziecką. Dlatego zasadniczym źródłem informacji pozostawała, wspomniana już, teczka dyplomatyczna. Z Nowego Jorku docierała ona do Buffalo dzięki O. Kornelianowi Dende OFMCon., obecnemu dyrektorowi Godziny Różańcowej, a wówczas redaktorowi Katolickiej Agencji Prasowej oraz jego współpracownikom – O. Marianowi Wójcikowi i księciu Janowi Druckiemu-Lubeckiemu. Informacje napływające do Nowego Jorku z Londynu były w miarę pełne i regularne. Dlatego też programy Radiowej Godziny Różańcowej z czasów wojny oparte były na solidnych podstawach informacyjnych. O. Justyn doskonale rozumiał, że jako teolog musi kierować się realizmem i roztropnością w podawaniu, ocenie i interpretacji otrzymywanych wiadomości. Jak zatem wyglądał obraz Polski i Polonii amerykańskiej w programach Radiowej Godziny Różańcowej?
Polonia amerykańska wiedziała, że Niemcy nie wpuszczają do Polski zagranicznych korespondentów wojennych. Jeśli wyrażali zgodę, to tylko na zwiedzania Poznania i to pod ścisłą ich kontrolą50/. Wiadomo było, że na obszarze całej Polski Niemcy dokonywali konsekwentnej eksterminacji narodu polskiego. Jednak mimo tej straszliwej gehenny, życie religijne w Polsce pod okupacją niemiecką nie zamarło. Istniały kościoły, a historyczne hasło ze sztandarów narodowych – „Bóg – Honor – Ojczynza”51/ było rzeczywistym wyrazem życia narodu, jego witalności i woli przetrwania. O tym wszystkim O. Justyn informował swoich słuchaczy. Umacniało to w Polonii amerykańskiej nadzieję, że Polska trwa nadal i że przetrwa.
Szczególnie dużo miejsca poświęcał O. Justyn w swoich programach młodzieży i dzieciom. Informował o deportacjach dzieci polskich w głąb Niemiec. O ich ogromnej śmiertelności podczas transportu, zwłaszcza na zapalenie opon mózgowych. Informował o obozach dla dzieci i straszliwych warunkach w nich panujących52/. Jego uwadze nie uszło żadne cierpienie młodzieży, o ile tylko miał na ten temat informacje. Szczególnie cierpiał z powodu planowej i systematycznej demoralizacji młodzieży, jej niezawinionych cierpień i różnorodnych zagrożeń. Latem 1941 roku mówił w swojej audycji o eksperymentalnym obozie dla „uszlachetniania rasy nordyckiej” w Helenowie koło Łodzi. W Rzeszy niemieckiej obozy takie istniały od dawna. Nosiły inną nazwę i były zorganizowane na innych zasadach. Nieodmiennie jednak cieszyły się poparciem władz nazistowskich. W 1939 roku takich obozów było w Niemczech 10.
W 1942 roku w obozie w Helenowie przebywało 500 młodych Polek i Polaków, przeznaczonych do „uszlachetnienia rasy”. Dzienny program zajęć obejmował: sport, rozrywki, wycieczki, lekcje języka niemieckiego, fizyki, przyrody i matematyki – wszystkiego po dwie godziny. Młodzież otrzymywała znakomite wyżywienie. Ściśle przestrzeganym punktem regulaminu były stosunki płciowe. Nad jego realizacją czuwali specjalni blokowi. Wiek młodzieży obejmował 15-18 rok życia. Osobników chorych wyłączano z obozu. Zdrowych natomiast, o niebieskich oczach i blond włosach, pozostawiano dla kontynuowania eksperymentu.
W miejscowości Bojnowo istniał specjalny obóz dla sióstr zakonnych. Młode i zdrowe siostry, po specjalnych badaniach, pozbawiano habitu i wywożono w nieznanym kierunku. Natomiast siostry starsze i schorowane pozostawiano bez opieki, co było przyczyną masowych zgonów53/.
Bardzo często informował O. Justyn o cierpieniach ludności cywilnej, nazywając ziemię polską miejscem bohaterów i męczenników54/. Mówił o wywożeniu Polaków do Rzeszy55/, o straszliwych cierpieniach ludności tak pod okupacją niemiecką, jak i na wschodnich kresach56/. Podkreślał bohaterstwo narodu polskiego57/ Wykorzystując napływające informacje, mówił o pacyfikacjach całych wsi, o zakopywaniu ludzi żywcem, o paleniu zbiorów i zaorywaniu miejsc po zniszczonych wsiach i osadach tak, by wymazać pamięć o jakimkolwiek ich istnieniu.
Mówił o niespotykanej dotąd udręce ludzi prześladowanych58/. Podawał przykłady, kiedy ludzie, zawiadomieni przez okupanta o ich deportacji, musieli w ciągu 20 minut być gotowi do drogi. Mogli zabrać ze sobą tylko ciepłą odzież, jeden koc na osobę, trochę żywności, przybory do jedzenia i dokumenty tożsamości wraz z metryką urodzenia, 100 zł na osobę i jedną walizkę najpotrzebniejszej odzieży. Wywożeni nie mogli zabierać ze sobą ani wartościowych przedmiotów, ani mebli, ani inwentarza. Mówiąc o masowych wysiedleniach Polaków, O. Justyn podkreślał jednocześnie solidarność Rodaków w nieszczęściu. W samym tylko Krakowie przyjęto jednorazowo 17 tysięcy osób pozbawionych mienia i dachu nad głową. Społeczeństwo amerykańskie nie miało pojęcia, czym były w praktyce takie wysiedlenia. Dlatego O. Justyn mówił o nieludzkich warunkach transportu, podróży w bydlęcych wagonach, żniwie śmierci, zwłaszcza wśród dzieci i osób chorych. Ale nawet w takich warunkach, z zamkniętych wagonów dobywał się śpiew hymnu narodowego lub Roty.
O. Justyn, nie zważając na żadne względu, starał się swoim słuchaczom przekazywać żywą i czystą prawdę o obliczu okupacji, zarówno w centrum kraju, jak i na jego wschodnich kresach. Nawiasem mówiąc, to O. Justyn ujawnił, już po wojnie, fakt istnienia w Polsce obozów pracy przymusowej dla przeciwników ustroju. W 1953 roku w 50 takich obozach przebywało ponad 100 tys. osób. Największe obozy znajdowały się w Jaworznie, Mielęcinie, Włocławku, Potulicach, Szczecinie, Gdańsku i Łodzi59.
Bardzo mocno podkreślał O. Justyn w swoich audycjach wolę życia narodu polskiego. Akcentował szczególnie rolę kobiet polskich, które w marcu 1940 roku wystosowały apel do wszystkich kobiet świata60/. Apel ten był wstrząsającą panoramą cierpień polskich kobiet, matek, żon i sióstr. Opustoszałe polskie domy, deportacje młodzieży i mężczyzn do obozów koncentracyjnych lub na roboty przymusowe do Niemiec, masowe mordy, zbrodnicza polityka okupantów wobec dzieci nienarodzonych – rocznie w Generalnej Guberni lekarze niemieccy dokonywali 500 tys. zabiegów przerwania ciąży – to rzeczywisty obraz życia każdego dnia w okupowanej Polsce.
Wydobywając wszystkie te problemy, O. Justyn żądał od opinii amerykańskiej włączenia się w obronę „sprawy polskiej”. Apelował o pomoc materialną, moralną i duchową.
Działalność radiowa O. Justyna podczas II wojny światowej polegała również na weryfikowaniu informacji docierających do Stanów Zjednoczonych z najrozmaitszych źródeł europejskich. Szczególnie szeroko kolportowano w USA wiadomość, że we wschodniej Polsce zniesiono ograniczenia wojenne w czasie Bożego Narodzenia 1940 roku, by mogły się odbyć nabożeństwa kościelne, a zwłaszcza pasterka61/. Wiadomości te zdementowało Radio Watykańskie, a za nim sieć BBC. Ojciec Justyn przestrzegał słuchaczy przed wiadomościami celowo rozsiewanymi przez propagandę niemiecką, przed usypianiem opinii publicznej kłamliwymi informacjami. Ostro wystąpił także przeciw rozpowszechnianym wieściom, jakoby Watykan podjął się mediacji między Niemcami a Moskwą w trakcie toczących się już działań wojennych62/.
Kolejną informacją o „normalizacji” sytuacji wojennej w Polsce była wiadomość, w prasie i radio amerykańskim, o otwarciu w Warszawie w listopadzie 1940 roku kasyna gry. Informowano szeroko o „dobrodziejstwach” tej instytucji. Napływ gości rzekomo „był tak wielki, że już w godzinę po otwarciu kasyna zamykano go ponownie, gdyż nie było w stanie pomieścić wszystkich chętnych”. Kasyno było czynne od godziny szesnastej do północy, a jednorazowy dochód miał wynosić 16 tys. złotych, z czego 10 tys. władze okupacyjne przeznaczały na cele filantropijne dla ludności polskiej. Polski Czerwony Krzyż ani razu nie skorzystał z tej „zapomogi” okupanta. Wiadomość ta, jak wiele innych, miała na celu uspokojenie amerykańskiej opinii publicznej i ukazanie normalnej rzekomo sytuacji w okupowanej Polsce.
O. Justyn natychmiast ukazał w swej audycji prawdziwe oblicze tej instytucji. Z jednej strony służyła ona deprawacji Polaków, z drugiej ograbiała ich z posiadanych pieniędzy. Była wyrazem pogardy dla godności ludzkiej, a zarazem instrumentem brutalnej polityki wynaradawiania Polaków. „Nowa kultura” okupanta starała się oswoić społeczeństwo polskie i przekonać je o „normalnych” warunkach życia w nienormalnej przecież i nieludzkiej sytuacji. Usypianie świadomości Polaków i próba sterowania nią, oto prawdziwy cel „kulturalnych” instytucji tworzonych przez okupanta.
W tym morzu okupacyjnego zła, pogardy i nienawiści O. Justyn wyławiał każdy okruch dobroci, szlachetności i samozaparcia. Pokazywał, że dobro nie obumarło całkowicie w ludzkich sercach, mimo straszliwego ucisku i terroru okupanta. Oto w jesiennym programie z 1942 roku poinformował słuchaczy, za podziemnym pismem „Polska Walcząca”, że hafciarki warszawskie wykonały sztandar pułkowy dla spadochroniarzy polskich w Anglii63/. Czerwone nici uzyskano w kardynalskiego płaszcza prymasa Hlonda, przechowywanego w jednej z warszawskich rodzin. Na złote nici przeprowadzono składkę. W ten sposób powstał, jedyny w swoim rodzaju, dar polskich kobiet z okupowanego kraju dla żołnierzy walczących w dalekiej Anglii.
O. Justyn starał się możliwie szybko i wszechstronnie informować amerykańską opinię publiczną o rozmiarach tragedii w Polsce 64/. Korzystał przy tym z różnych dostępnych mu źródeł. Przed zakończeniem wojny otrzymał informację, że w latach 1939-1945 zginęło w Polsce 10 milionów ludzi, w tym 9 milionów ludności cywilnej i ponad milion żołnierzy sił lądowych, powietrznych i morskich. Po ogłoszeniu w 1948 roku rzeczywistych strat ludności w Polsce, wynoszących – 6.028.000 osób, natychmiast poprzednią informację sprostował65/. Uzupełnił ją natomiast innymi danymi. I tak Polska, w wyniku II wojny światowej, straciła 20% swego terytorium, 38% bogactw naturalnych. W bezpośrednich działaniach wojennych zginęło 644 tysiące żołnierzy. Natomiast 5.384.000 obywateli polskich, także pochodzenia żydowskiego, zginęło na skutek eksterminacyjnej polityki okupantów. Największą liczbę ofiar pochłonęły obozy śmierci oraz likwidacja gett – 3.577.000 osób. W więzieniach i obozach koncentracyjnych zginęło 1.286.000 osób. Tylko 863 tys. więźniów przeżyło obozy koncentracyjne i obozy pracy.

W 1948 roku było w Polsce 590 tys. inwalidów wojennych, a 1.140.000 osób cierpiało na gruźlicę. Straty materialne Polski wyniosły 52 mld. dolarów, w tym w przemyśle stalowym – 375 milionów dolarów, a w przemyśle tekstylnym – 187 milionów dolarów. Podczas okupacji Niemcy wywieźli z Polsce 44 miliony ton zboża, 75 mln sztuk bydła, niezliczoną ilość drewna opałowego i budowlanego. Wywieźli lub zniszczyli sprzęt z 690 szpitali, 60 sanatoriów i 791 aptek. W gruzy obrócili 30 kolegiów, 270 szkół wyższych, 4.880 szkół podstawowych, 300 tys. gmachów i kamienic, 675 tys. zabudowań gospodarskich. Dla porównania O. Justyn przytaczał ogólne dane strat wojennych 66/. I tak: na frontach zginęło łącznie 14, 5 mln. ludzi, wymordowano 5, 5 miliona, od bomb zginęły 3 miliony, w obozach zagłady 11 milionów. W wyniku wojny pozostało w różnych krajach 30 mln. inwalidów, 21 milionów bezdomnych i 15 milionów uchodźców. Zniszczeniu uległo 32 miliony budynków prywatnych i 18 milionów budynków publicznych. W porównaniu z ogólnymi stratami wojennymi, straty Polski w ludności i dobrach materialnych były ogromne. O. Justyn, przypominając o nich opinii publicznej Stanów Zjednoczonych, mobilizował w ten sposób Polonię amerykańską do niesienia pomocy wyniszczonej Polsce. Wypełniał ponadto lukę informacyjną w środkach masowego przekazu Ameryki i świata. Ta luka do chwili obecnej daje o sobie znać w postaci takich filmów, jak „Holokaust”, czy „Shoach”, ukazujących cierpienia tylko jednej grupy etnicznej, tj. Żydów, deformując zasadniczo obraz tragedii innych narodów, w tym Polaków.

Praca O. Justyna, dla Polski i Polaków, w Stanach Zjednoczonych podczas 6 lat wojny, była nade wszystko wspaniałą działalnością kapłana, duszpasterza i katechety radiowego w imię Prawdy i dla Prawdy, jakiej uczy chrześcijaństwo. Swoją działalnością O. Justyn pokazał nieograniczone wprost możliwości, jakie ma człowiek w wolnym i demokratycznym kraju. Bez wysiłków O. Justyna aktywność Polonii amerykańskiej na rzecz pomocy Polsce byłaby o wiele słabsza. Nade wszystko jednak nie miałaby owej głębi chrześcijańskiej perspektywy. Ten ludzki, a zarazem chrześcijański wymiar działalności radiowej O. Justyna nadawała całemu przedsięwzięciu jego praca katechetyczna.