Katecheza (8) - b/ Troska Ojca Justyna o polskich żołnierzy

b) Troska Ojca Justyna o polskich tułaczy

Jest rzeczą wprost niezwykłą, że 0. Justyn obejmował dusz pasterską troską radiowego katechety nie tylko Polaków w Kraju i Ameryce, ale również tych, których wojna rozproszyła po całym świecie. Dowiadywał się o nich z listów masowo napływających do Redakcji Godziny Różańcowej. Listy te informowały nie tylko o nadawcach, ale i o warunkach, w jakich żyją. Jeden z listów pisany przez młodego żołnierza Tomasza Borka, dotarł do O. Justyna a prośbą o przekazanie go rodzinie nadawcy. Trudno oprzeć się wzruszeniu, czytając ten list-testament syna do rodziców, w którym mówi on, że jeśli nie otrzymają następnych wiadomości, to znaczy, że nie żyje. List ten nigdy nie dotarł do adresatów, mimo ogromnych i nadzwyczajnych wysiłków O. Justyna. Dziś jest on świadectwem niezwykłej wiary i szlachetności, niezłomnego ducha młodego żołnierza polskiego. Jest wyrazem dojrzałej troski o wychowanie przyszłych pokoleń w duchu miłości Ojczyzny i mocy wiary.

Opierając się na danych Komisji do Spraw Pomocy Polsce, O. Justyn informował Polonię amerykańską o tragedii Rodaków z Kraju, na skutek przymusowych deportacji i emigracji z Polski po klęsce wrześniowej. Między 5 a 13 października 1939 roku, poza wspomnianą już Rumunią, przebywało na Węgrzech 25 tys. osób cywilnych i 35 tys. żołnierzy. Na Litwie 3,5 tyśs cywilów i 14 tys. żołnierzy. Ha Łotwie 400 osób cywilnych i 1600 wojskowych. Są to tylko dane fragmentaryczne. Wskazują jednak na bezmiar tragedii a zarazem obszar i zakres działań O. Justyna, pragnącego dotrzeć wszędzie tam, gdzie czuł się potrzebny.

Umiłowanie Prawdy i służba Prawdzie, to zasadnicze cechy postawy O. Justyna. Dawał temu wyraz w swoich programach, w których nie pomijał "taktycznym" czy "politycznym" milczeniem spraw
tragedii Polaków, Mówił otwarcie o setkach tysięcy Rodaków wywiezionych z obszarów wschodnich w głąb Związku Radzieckiego". Według danych amerykańskiej komisji kongresowej na terenach ZSRR znalazło się około 240 tys. polskich żołnierzy, w tym oficerów, z których większość, bo około 14 tysięcy,zginęła w Katyniu. W latach 1940-1941 około 990 tys. Polaków, w tym całe rodziny z małymi dziećmi, wywiezionych zostało na Syberię, za Ural do Kazachstanu i północnych rejonów Związku Radzieckiego. V tych samych latach, na wschodnich ziemiach polskich, przeprowadzono pobór do wojska,wcielając do armii radzieckiej około 210 tys. młodych Polaków. W okresie 1939-1940 aresztowano i wywieziono w głąb ZSRR, w tym do obozów pracy przymusowej, tzw. łagrów, około 250 tys. osób. Ludzie ci zostali skazani w procesach pokazowych na kary od 5 do 10 lat więzienia. Ogólna więc liczba ofiar represji na terenach wschodnich Polski wyniosła około 1.600.000 osób. Z liczby tej 260 tys. obywateli polskich było zarejestrowanych przez ambasadę polską w ZSRR. Prawie połowa z zarejestrowanych - 114.500 osób, w tym 77.200 żołnierzy i około 37.300 ludności cywilnej - wydostała się ze Związku Radzieckiego podczas ewakuacji wojska polskiego na Bliski Wschód. Czternaście tysięcy oficerów polskich z obozów jenieckich w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie poniosło śmierć męczeńską w Katyniu oraz innych nieznanych miejscach straceń. Jesienią i zimą 194O roku władze radzieckie zwolniły 46.000 żołnierzy polskich. Z ogólnej liczby 1.600.000 uwięzionych i deportowanych znany jest los zaledwie 432.000 osób. Pozostali zginęli w nieludzkich warunkach, a jeśli przeżyli, to ich los do tej pory okrywa tajemnica.

Jest to tragiczny bilans ofiar wojny na wschodnich terenach Polski. Wielu naocznych świadków tej tragedii żyje do dziś. O. Justyn znał te fakty, dlatego mówił o nich otwarcie. Jako duszpasterz wszystkich Polaków - ofiar wojny - nie mógł milczeć o ich tragedii także na Wschodzie. Nie podawał tych informacji, by siać nienawiść, ale by współczuć ofiarom, by ogarnąć ich miłością, pamięcią i modlitwą, nade wszystko jednak, by oddać sprawiedliwość ich cierpieniom słowami prawdy. Jak dotąd, poza Kościołem, poza działalnością O. Justyna i ośrodków emigracyjnych, nie dano pełnego świadectwa prawdzie tamtych czasów.
O. Justyn pamiętał także o losie kapłanów polskich, którzy wraz z narodem dzielili jego dramat w obozach, więzieniach, na zesłaniu. Według raportu biskupa Józefa Gawliny, który sporządził podczas swego pobytu w ZSRR, na wyspach Morza Białego przebywało 120 kapłanów. O. Justyn wyrażał poważne obawy o ich życie. Usiłował im pomóc, nade wszystko jednak otaczał ich bezustanną modlitwą i pamięcią.
Swoją duszpasterską troską 0. Justyn obejmował również tułaczy polskich we Francji. Ogrom nędzy, nieszczęść, tragedii i upokorzeń był udziałem tych wszystkich, którzy znaleźli się w obozach uchodźców w północnej Francji. Do obozów tych trafiali Polacy po nieprawdopodobnych przygodach. Najprzeróżniejszymi drogami ciągnęli, by znaleźć się w wojsku polskim formowanym na nowo. Przybywało ich tysiące. Zatrzymywani i aresztowani po drodze, torturowani i skazywani na karne obozy, uciekali, by ponownie zaciągnąć się do polskiej armii. Pomoc O. Justyna Polakom we Francji płynęła za pośrednictwem ks. kardynała Augusta Hlonda, prymasa Polski przebywającego wówczas Lourdes.

We Francji odnalazł O. Justyn Kornela Makuszyńskiego,przebywającego u swego przyjaciela w Nicei. Znany pisarz także potrzebował pomocy, a jego losy stały się przedmiotem wspólnej troski słuchaczy Radiowej Godziny Różańcowej. Pamiętając o polskim twórcy, budził zarazem 0. Justyn troskę o losy całej polskiej kultury. Ustawicznie przypominał o tym słuchaczom, nawiązując do tysiącletniej tradycji kultury chrześcijańskiej w Polsce.
Głęboką troską i pamięcią otaczał O. Justyn Polaków w Rumunii. Ich losy poznał osobiście. Ich tragiczne warunki życia pogłębiało dodatkowo ciągłe zagrożenie ze strony agentów okupanta. Usiłowali oni likwidować przede wszystkim przedstawicieli inteligencji polskiej: księży katolickich, nauczycieli, lekarzy adwokatów, dziennikarzy i urzędników. Uderzenie w inteligencję miało pozbawić Polaków przywódczej warstwy narodu.
Apelując o pomoc dla Polaków w Rumunii, informował O. Justyn zarazem o straszliwych warunkach panujących w obozach uchodźców. Wilgotne i zatłoczone baraki, brak ubrań i żywności zimne oraz zupełny brak leków, to tylko niektóre z objawów beznadziejnej egzystencji.
Pomoc Polonii amerykańskiej dla Polaków w Rumunii kierował O. Justyn za pośrednictwem arcybiskupa Filippo Cortesi, byłego nuncjusza Apostolskiego w Polsce. Szczególną opieką starał się 0. Justyn otaczać dzieci polskie w Rumunii. Otrzymywał od nich wiele listów. Z zachowanej korespondencji wynika, że wiek dzieci wahał się w granicach 9-14 lat. Listy przepojone są tęsknotą za najbliższymi i Krajem. Szczególnie tragiczny los dotknął dzieci z Brześcia i Lwowa. Za pośrednictwem O. Justyna dziękowały swoim amerykańskim-rówieśnikom za pomoc, jaką otrzymywały podczas ciężkiej simy 1939 roku.

Ten rozdział najnowszej historii Polski nie jest znany. Stanowi chlubną kartę duszpasterstwa i działalności zarówno Kościoła polskiego jak i powszechnego. Wiele bezcennych materiałów i dokumentów znajdą historycy w archiwach Radiowej Godziny Różańcowej. Warto do nich sięgnąć przy opracowywaniu najnowszej historii Polski. Niestety cały ten obszar zagadnień trzeba z żalem pominąć, koncentrując się, zgodnie z tematem rozprawy, na kwestiach duszpasterskich Radiowej Godziny Różańcowej.

Po zajęciu części Rumunii przez Związek Radziecki, znajdujący się tam Polacy uciekli do Wielkiej Brytanii, Hiszpanii,Portugalii, Grecji, Turcji oraz Palestyny. W Palestynie, według informacji O. Justyna, przebywało ich około 500. Wielu Polaków znalazło się aż w Afryce Północnej - w Maroku i Algierze. W Algierze zorganizowali Dom Polski, szkołę powszechną i gimnazjum. Wszyscy oni znajdowali się w orbicie ciągłych zainteresowań 0. Justyna. Tą samą troską i serdecznością otaczał O. Justyn Polaków w Wielkiej Brytanii. Odwiedził ich osobiście w 1942 roku. Docierał także do Polaków na Węgrzech i w Hiszpanii. Nie zapominał o Rodakach w obozach koncentracyjnych. Z ogromnym nakładem sił i środków zajmował się O. Justyn sierotami polskimi przybyłymi do Stanów Zjednoczonych w latach 1940-1942, na mocy uchwały Senatu amerykańskiego z 13 lutego 1940 roku.

Badając te sprawy dzisiaj, z perspektywy czterdziestu już lat, z satysfakcją trzeba stwierdzić, iż Kościół w osobie O. Justyna i wielu mu podobnych kapłanów, spełnił ogromną rolę w niesieniu pomocy Polakom rozproszonym po całym świecie. Gdzie było to tylko możliwe, otaczał Rodaków opieką duszpasterską i spieszył z pomocą materialną, bądź pomoc tę organizował. Kapłan-duszpasterz był obecny wszędzie tam, gdzie istniało większe skupisko Polaków. Ogromna w tym zasługa ofiarnego i niestrudzonego 0. Justyna, duszpasterza i radiowego katechety. Jego audycje stworzyły wspólnotę ludzi wrażliwych na cierpienia i potrzeby bliźnich, a Radiowa Godzina Różańcowa urosła do rangi instytucji-ośrodka realizującego czynnie chrześcijańskie przykazanie miłości.