GRÓB DZIECKA OBOK SERCA MATKI - pogadanka o. Justyna z 7.02.1937 r.

Witam Was zacni Rodacy i miłe Rodaczki słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Przed dwoma latami, za radą lekarza, odbyłem podróż do Południowej Ameryki. Pomiędzy innymi miastami portowemi, nasz okręt zatrzymał się w Kingston. Jest to miasto stołeczne wyspy Jamajki, która jest własnością Wielkiej Brytanii. W Kingston zwiedziłem ogrody botaniczne, nad którymi opiekę roztoczył sam rząd. Co za cud natury! Ogromne obszary, pokryte drzewami, kwiatami krzewami i roślinami sprowadzonemi z najdalszego zakątka świata! Chodząc po szerokich alejach, w cieniu olbrzymich i majestatycznych palm królewskich, rozglądałem się ciekawie po okolicy. Niedaleko zauważyłem dwóch małych czarnuszków. Starszy miał w ręku kij, którego koniec był zaopatrzony w mały, ale bardzo ostry nóż. Czarnuch wywijał kijem nad klombem kwiatów, które padały na ziemie pod cieciami noża. Młodszy czarnuszek też miał w ręku nóż i nim wycinał korzenie kwiatków. Jeden ścinał główki, makówki kwiatów, drugi wykopywał nawet korzonki. Kiedy czarnuszki zobaczyli naszego przewodnika, który był w uniformie, zaczęli uciekać. Zapytałem się przewodnika o powód, dlaczego murzyni niszczyli tak śliczne kwiatki, ścinając i nawet wykopując je. Tak słodko pachnące i pociągające oko przechodniów swoją wysmukłością i pięknością. Przewodnik oznajmił mi, że robią to tylko z przewrotności i złośliwości. Nie mają innych powodów!

Od tego zdarzenia na dalekiej wyspie, w ogrodach botanicznych, przechodzę do smutniejszych wypadków, zdarzających się wśród nas, do wypadków, które upodlają istoty rozumne i ściągają je poniżej poziomu zwierząt bezrozumnych i dzikich. Mam na myśli te kwiatki ludzkie w łonach macierzyńskich ukryte, które nigdy nie ujrzą światła, bo przewrotność i złość ludzka potajemnie i umiejętnie wyrwie spod serca macierzyńskiego za pomocą trującej pigułki i wytnie je z korzonkami za pomocą srebrnego nożyka, trzymanego przez ręce fachowego znachora lub znachorki bez serca, bez sumienia, bez uczucia! Rozumiem aż za doskonale, że dzisiejsza mowa wystawi mnie na ostrza krytyki wszechstronnej. Jedni się zgorszą, drudzy się pogniewają, szczególnie pewna klasa postępowych kobiet i nowoczesnych dziewcząt oburzy się na mnie, rzucą we mnie grzmotami i piorunami. O to mało, bardzo mało dbam. Nie idzie mi o względy ludzkie, nie dbam o uznanie i pochwały wasze, ponieważ tu rozchodzi się o życie i o dusze ludzkie. Wolno wam mnie ukamienować, ubiczować i ukrzyżować, jeśli przez to wstrzymam mordercze ręce jednej matki lub jednego ojca, będę całkowicie zadowolony.

GRÓB DZIECKA OBOK SERCA MATKI

Czy słuchaczom i słuchaczkom nie wydaje się dziwne, że dzisiejszemu przemówieniu nadałem taki tytuł? Uczyniłem to a rozmysłem i po głębokim zastanowieniu się! Cóż za sprzeczność; ale sprzeczność tylko pozorna, że tuż obok serca matki, organu który powinien być środowiskiem, albo raczej źródłem miłości macierzyńskiej, że tu właśnie, istota poczęta, nieśmiertelną duszą obdarzona, niewinna i bezbronna, bywa bezlitośnie i niemiłosiernie uśmiercona i znajduje grób, grób, z którego potem płynie jedna bezustanna i niczym nieprzerwana żałosna skarga do tronu Stwórcy: "Boże, Tyś nas niemiłosiernie stworzył, nielitościwi i niesumienni ludzie to życie zniszczyli i żyć nam me pozwolili!" Drodzy zacni słuchacze, dziś otwarcie i publicznie i bez żadnych ogródek, stawam w obronie dzieci w łonie macierzyńskiem, i na zasadach Bożych i naturalnych, wołam w imieniu Stwórcy samego, wołam, proszę i błagam: "Nie zabijajcie, bo zabijać nie wolno!"
Pogańskie matrony starożytnego, zbutwiałego i zepsutego Rzymu rachowały swój wiek nie podług lat, lecz według ilości rozwodów. Tego nas uczy historia. Dziś żony nie liczą wieku według lat, lecz według planowanych i dokonanych poronień. Nowoczesne kobiety śmiało posunęły się o wiele dalej. W pewnych tak zwanych kołach postępowych i towarzyskich nawet panny zuchwale i cynicznie i otwarcie rachują swych kochanków, według liczby zbrodni dokonanych na nieurodzonych istotach. Tu nie może znaleźć żadnego usprawiedliwienia żaden mężczyzna i żadna kobieta! Żadne prawo ludzkie, nawet państwowe, nie może prawnie, pod żadnym pretekstem, uniewinniać i usprawiedliwiać dzieciobójstwa w łonach macierzyńskich! Zamiast jednak dysputować i moralizować biorę do ręki książkę życia, słuchajcie jeno, mimo że serce moje bije bojaźliwie i dusza drga zatrwożona, słuchajcie co czytam w tej księdze życia:
"Od kilku miesięcy młodzi małżonkowie prowadzili życie podniecone i wzruszone. Miało się stać w tej rodzinie coś nowego, oczekiwanego, radosnego! Bóg miał ich obdarzyć potomstwem. Młoda żona szyła, haftowała i obszywała wyprawę dla maleństwa. Mąż kupił śliczną kolebkę i wózik. Rodzice nie mogli doczekać się chwili, kiedy Opatrzność pozwoli im powitać tę żywą laleczkę. Młoda matka płakała z radości, kiedy przy niej położono zawiniątko z noworodkiem. Z oczu ojcowskich płynęły łzy radości i uwielbienia, miłości i szacunku; bo miał przed sobą żonę ukochaną, a przy niej spoczywał synek pierworodny. Dziesięć miesięcy później młoda żona stata się matką córeczki. Już mniej było wrażenia, mniej czasu poświęcono, aby przygotować wyprawę drugiemu przybyszowi. Młode małżeństwo jednak było zadowolone i cieszyło się. Tak mąż, jak żona, kochali dzieci - nie dziw, że regularnie co rok był nowy piorok: Helena, Wilhelm, Barbara i Tadeusz. Pensja męża już prawie nie wystarczała, aby nabyć wymagane mleko i sok pomarańczowy, przepisane przez doktora dla licznej latorośli. No, kiedy więc żona znalazła się w stanie błogosławionym po raz siódmy, licząc zaledwie trzydzieści jeden lat, powiedziała sobie krótko lecz stanowczo: "To wystarczy. Nie mogę pozwolić sobie na więcej dzieci!" Sąsiadka wysłuchała całego opowiadania. Okazała się bardzo sympatyczną i chętną do pomocy. Pod sekretem oznajmiła młodej matce nazwę pewnych pigułek, które można zakupić w pobliskiej aplece. Chętnie - zapłaciła całego dolara za cudowne pigułki. Mimo, że trzymała się przepisu, pigułki okazały się bezskuteczne. Druga sąsiadka doradziła, aby młoda matka udała się do jednej z dobrze znanych akuszerek, która za piętnaście dolarów dokona dzieciobójstwa. Operacja prosta, nie ważniejsza od wyrwania zęba. Mąż wraz z żoną zadecydowali spróbować. Operacja, trwająca pół godziny, odbyła się w kuchni, w mieszkaniu akuszerki. Po upływie dwudziestu czterech godzin, rozpaczliwa niedoszła matka pacjentki dostała febry, gorączki połogowej, i nieco gorszej. Mąż płacząc i rozpaczając, zawołał doktora; ten zawezwał ambulans, chorą odstawiono do szpitala. Mimo wysiłków specjalistów i licznych transfuzji krwi, matka umarła w przeciągu tygodnia i zostawiła sześcioro dzieci na łasce losu." — Tyle co do zdarzenia codziennego.

Codziennie powtarzam, w trzysta sześćdziesięciu dniach każdego roku, co dwadzieścia cztery godziny, dwadzieścia dwie kobiety tu w Ameryce umierają z powodu poronienia, czyli z powodu niedosztego płodu. Nie - z powodów naturalnych lub nieprzewidzianych, lecz z powodów osobistych, spowodowanych przez nielegalne i sztuczne środki, mniej więcej naukowe i zgadzające się z obecną cywilizacją! Pisarze, uczeni, lekarze i postępowe, a przesiąknięte zasadami neopoganizmu kobiety, zajęte są odczytami, w których tłumaczą mężatkom i panienkom w towarzystwach, klubach i stowarzyszeniach, że śmiertelność matek przy połogach, tu w Stanach Zjednoczonych, jest stosunkokowo najwyższa na świecie, że około siedem matek z każdego tysiąca umiera przy porodach. Prawda i bolesna to prawda, ale ci apostołowie i adwokaci pogańskiej propagandy nie wyjawią słuchaczkom, że jedna czwarta część z tych nieszczęśliwych matek umiera z powodu zakażenia, krwawienia lub uszkodzenia organicznego, spowodowanego przez sztuczne poronienia, szczególnie w pierwszych trzech miesiącach ciąży. Poronienie jest zabronione prawem Bożem: "Nie zabijaj!". Jest zabronione prawem naturalnym: "Nie wolno z rozmysłem zabijać życia niewinnego!" — Zabronione jest prawem federalnym i stanowym. Nad głowami doktorów, akuszerek, aptekarzy i pacjentek wiszą kary więzienne i pieniężne za spowodowanie sztucznych poronień. Przed Bogiem i wobec prawa, kto bierze udział w podobnych niecnych czynach w jakikolwiek sposób jest kryminalistą i mordercą. Statystyki szpitalne wskazują nam ohydną i brutalną prawdę, przed którą ludzkość ucieka i wysłuchać nie chce. Zawstydzeni brutalnością nie tylko prostaków, ale uczonych siepaczy, katów i morderców, nie tylko niewiniątek, istot, którym złośliwa przebiegłość życie wykrada, ale i kobiet nowoczesnych, modernych i modernistycznych, które wolą do serca tulić psa, aniżeli własną dziecinę, odgrywamy role strusiów i chowamy głowy w piasku. Władze lekarskie przyznają, że tu w Stanach Zjednoczonych:

1. Rokrocznie dokonanych jest siedemset tysięcy nielegalnych operacji, a więc rokrocznie dokonanych jest siedemset tysięcy poronień. Siedemset tysiącom istot jest wypisywany wyrok śmierci. Po ulicach naszych miast i miasteczek przesuwa się siedemset tysięcy morderczyń-kobiet, których dzieci znajdują grób pod sercami kobiet, które wolą zostać zabójczyniami, aniżeli matkami! Co te nieszczęśliwe, niedoszłe matki powiedzą kiedyś Najwyższemu Sędziemu, kiedy ich pomordowane dzieci otworzą swe usteczka i rzucą to krótkie, ale straszne oskarżenie: "Ta mnie zamordowała"

2. Władze dalej przyznają, że na każde pięć ciąży przypada jedno sztuczne poronienie.

3. Pomiędzy 8 a 10 tysięcy matek umiera rocznie z nielegalnych operacji, czyli co godzinę jedna!

4. Na trzy połogi przypada jedna nielegalna operacja! To są fakty stwierdzone przez doktorów, to nie czcze i puste słowa! No, mimo to, i wobec tego, nam głoszą bzdury o ciemnych wiekach, a pieją hymny pochwalne na cześć oświeconych, postępowych i ucywilizowanych mózgów ludzkich dwudziestego wieku!

Ani brak odpowiedniej opieki, ani brak zdolności doktorów, ale niechęć kobiet, aby mieć dziecko, to jest główny i najważniejszy czynnik śmiertelności wśród matek! Statystyka podana przez Children's Bureau of the U. S. Department of Labor wykazuje, że 90 procent matek umierających skutkiem poronień sztucznych to — mężatki, które już na świat wprowadziły od
czterech do sześciu dzieci. Weźmy jednak inny wypadek. Dziewczyna po zamażpójściu chciała nadal zatrzygmać posadę sekretarki. Nie chciała wziąć na siebie odpowiedzialności macierzyństwa, aż mąż miał dostać podwyżkę pensji, aby dziecko mogło mieć co najlepsze. Kiedy dowiedziała się, że jest w stanie błogosławionym, poradziła się swoich zamężnych towarzyszek. Dostarczono jej adresu znanego i "fashionable" chirurga. Zgodził się na przeprowadzenie operacji kosztem stu pięćdziesięciu dolarów. Naiwna mężatka wyciągnęła z banku uszporowany grosz i oddała doktorowi. Operacja pozornie udała się. Pacjentkę odstawiono do domu. Po dwóch dniach chciała powrócić do roboty. Niestety febra powróciła z powodu zakażenia. Rozchorowała się na śmierć. Oddano ją do szpitala. Przeleżała dwa miesiące. Powróciła kaleką niezdolną, aby być matką!

Bezpłodność jest ogólnym skutkiem pozornie szczęśliwych i skutecznych operacyj nielegalnych. Od 9 do 18 procent takich kobiet traci zdolność zostania matkami. I tu jeszcze nie koniec. Dr. A. J. Rongy z Nowego Yorku twierdzi, że "za każdą operację kryminalną, kończącą się śmiertelnie, dziewięć innych powoduje fizyczne komplikacje prowadzące do kalectwa. Wardy ginekologiczne przepełnione są kobietami, które stały się fizycznemi rozbitkami skutkiem sztucznych poronień!" Rokrocznie ta armia kobiet-rozbitków powiększa się o okrągłe dziewięćdziesiąt tysięcy! Bolesne wrzody miednicy, zapalenie błony otrzewnej, przedziurawienie macicy, gangrena, krwotoki, to fizyczne zła kryminalnych operacji. Nawet władze szpitalne nie są w stanie wybadać i dowiedzieć się wszystkich skutków podobnych operacyji, ponieważ pacjentki nie chcą powiedzieć prawdy. Wiemy, że w Rosji, gdzie w pierwszych latach bolszewimu uprawniono przeprowadzenie sztucznych poronień, połowa pacjentek pozostała inwalidami. Tam dokonywano tych operacji w szpitalach. Tu, w Ameryce, bywają przeprowadzane przez niesumienne akuszerki i przez doktorów-kryminalistów!

Dr. F. J. Taussing stwierdza, że chociażby pacjentka na razie uniknęła niebezpieczeństwa, musi spłacić dług przy następnym połogu. Dodaje też przestrogę taką: "W praktyce, każdy neurolog i psychiatra, po sumiennym badaniu wypadków umysłowych, dojdzie do sedna rzeczy, kiedy przyjdzie do przerażających przejść pacjentki, która zezwoliła na kryminalną operację! Kobieta nie może tak zuchwale i obojętnie łamać praw Bożych i naturalnych, bez reakcji moralnej. Na drodze stoi sumienie. Ten stróż Boży i naturalny. Można się mocować z głodem sumienia przez jakiś czas: można je zalać, można je uciszyć i udusić, lecz na krótko tylko. Odezwie się jednak w końcu. I
bije, bije bez ustanku i bez miłosierdzia. Skutkiem tego jednostajnego niczym nie przerywanego bicia sumienia następuje rozstrój nerwów, a ewentualnie obłęd. Zapłata za mord dokonany pod sercem matki.

Jakie są te kobiety, które płacą za mordowanie własnych dzieci? Większość to mężatki, matki kilkorga dzieci- Zwyczajnie mieszczanki, ponieważ przeszło 66 procent pochodzi z miast. 50 procent liczy poniżej 30 lat; 50 procent powyżej 30 lat. Najwięcej ich umiera w wieku pomiędzy 35 a 39 lat! Są to kobiety, które twierdzą, że "nie mogą pozwolić sobie na dziecko, lub na więcej dzieci"! Jedne jako powód, podają ekonomiczne warunki; drugie, zamierzają utrzymać posady; trzecie, że dziecko to strata, a nie korzyść; czwarte, że dziecko przeszkadza im wyrobić sobie karierę; piąte, że dziecko przeszkadza im w życiu towarzyskiem, itp. Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne po długiej inwestygacji podaje inne powody. Od czasów wojny światowej, kobiety zajęły stanowiska i pewne prace, które nie pozwalają im na myślenie o dzieciach. Z powodu bezrobocia, małżeństwa, to jest zawieranie małżeństw jest opóźniane, i kobiety niesłusznie obawiają się połogu. Kobiety trzymają się nierozumnej mody i chcą każdym kosztem zachować wysmukłą postać. Sporo młodych małżonków też zasłania się opinią dziwaczną, że żadne dziecko nie ma prawa do życia, aż rodzice mogą mu dać wszystko co najlepsze i najwybredniejsze! — Kiedyś powrócę, aby zbić takie argumentowanie, dziś powiem tylko, że żaden z nich nie usprawiedliwia morderstwa dziecka w łonie i pod sercem matki!

Od czasów prohibicji, i to jest wyłączna zasługa prohibicji, społeczeństwo amerykańskie nauczyło się swawoli i bezkarności. Łamanie różnych praw zaszło w modę i praktykę. Ogół lekceważył wszelką władzę i wszystkie prawa, nawet władzę Boską i prawa naturalne, i na tej zasadzie dziś nic sobie nie robi z głosu Bożego, który wola: "Nie zabijaj!" — Statystyka stwierdza, że połowa kryminalnych operacji jest dokonywana przez chirurgów, którzy biorą od pięćdziesięciu do osiemset dolarów za każdą. - Jedna piąta jest przeprowadzona przez akuszerki, reszta przez same kobiety na własnej osobie! Sam Dr. Roongy pisze, że tym butlegerskim doktorom kobiety płacą miliony dolarów rocznego czynszu. Dosłownie: "the sums paid to them run into many millions a year"! Każdy cywilizowany kraj na świecie rozumie ohydę i zbrodniczość kryminalnych operacyj i nawet taka sowiecka Rosja od lipca ubiegłego roku, więzieniem karze przestępców! Każda religia chrześcijańska zakazuje morderstwa niewinnych istot ludzkich. W Stanach Zjednoczonych federalne prawo grozi pięcioletniem więzieniem za kryminalne operacje. W sześciu stanach prawo zakazuje jakiejkolwiek operacji mającej na celu sztuczne poronienie; w trzydziestu ośmiu stanach prawo zezwala na taką operacje, jeśli rozchodzi się o uratowanie życia matce; w trzech stanach i w dystrykcie Kolumbii podobne operacje są zezwolone, jeśli idzie nie tylko o życie, lecz i o zdrowie matki. W jednym stanie, mianowicie Mississippi, lekarz może operować według własnego rozumu i roztropności, ale tylko w celach naukowych! Lekarze stwierdzają, że kobieta poddająca się operacji kryminalnej naraża się na krytyczne doświadczenie. Może mieć fatalny koniec! I często ma! Może zakończyć się niepłodnością, bo z doświadczenia wiemy, że to sprawdza się w dziesięciu wypadkach na sto! Może zrujnować jej zdrowie, zerwać nerwy i wpłynąć na rozum. Mamy dowody tych skutków po szpitalach, sanatoriach i domach obłąkanych. Zresztą takie kobiety dostają się w szpony niesumiennych i nieskrupulatnych rakieterów i medycznych butlegerów, którzy ścigają swe ofiary i wykorzystują dzieciobójstwo. W każdym wypadku poronienie jest niebezpieczniejsze od zwyczajnego połogu. Niech każda kobieta zapyta się: Czy mogę zaryzykować i zostawić moje dzieci bez matki? Gdzie jest jedna rodzina, w której jedno dziecko więcej, będzie wiekszym i gorszym złem i nieszczęściem, aniżeli jedna matka mniej? Największe głowy lekarskie zastanawiały się nad tą kwestją, wyłącznie z punktu medycyny, i wydały swój wyrok: Żony, miejcie swoje dzieci!

Zanim zakończę, powtarzam, że w niedalekiej przyszłości powrócę do tego tematu. Rozchodzi się tu bowiem o prawo Boże i o prawo naturalne. Idzie o obronę istot bezradnych i słabiuteńkich, które nie mają ani sił ani mocy do samoobrony. Stwórca mówi im: "Żyjcie!" Ludzie bez sumienia krzyżują plany Boże i wołają: "Wy nie macie prawa do życia!" Jeśli dzisiejsza mowa wstrzyma rękę jednej dzieciobójczyni, i przez to samo uratuje może życie tej właśnie, która zamierzała dobić własne dziecko obok serca spoczywające, dzisiejsza mowa zrobi swoje! Jestem przekonany, że wstrząśnie sumieniem niejednego słuchacza, oraz niejednej słuchaczki i odstraszy ich od popełnienia zbrodni o pomstę do nieba wołającej. Życiu ludzkie jest twarde, trudne, często bezlitosne. Szczególnie w czasach obecnych, kiedy światłość zowią ciemnością, a ciemności mianują światłościami; kiedy zło uchodzi za cnotę, a cnota uważana jest za występek; kiedy zbrodnia jest wychwalana, a zbrodniarze uchodzą za bohaterów. Mimo bezbożnych zasad, pogańskiej nauki i spaczonego zapatrywania na to życie ludzkie, zawsze ono było, jest i pozostanie świętością w poczęciu, w narodzeniu, w dzieciństwie, w młodości, w dojizałości i w starości. We wszystkich tych okresach, od kiełkowania w łonie macierzyńskim do zgrzybiałej starości, życie ludzkie jest własnością Stwórcy, który woła: "Nie zabijaj!"