LUDZKIE KRETY! - pogadanka o. Justyna z 18.04.37 r.

Witam Was zacni Rodacy i miłe Rodaczki słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Przy końcu miesiąca marca 1937, staruszek osiemdziesięcioletni, Papież Pius XI, wysłał w świat nową encyklikę. Jest ona prawdziwym dokumentem nieocenionej wartości! Ojciec Św. zwraca wszystkim uwagę na dwie bolączki, ogromne bolączki czasów naszych. Pierwsza, to komunizm, który sam w sobie jest wrogiem Boga i wszystkiego co jest Boże. Jest więc czymś złym, sam w sobie. Nikt wiec, żaden człowiek cywilizowany, nie może i nie powinien się łączyć z tym duchem pod żadnymi warunkami! Również zaznacza Ojciec Św., że klasa robocza ma prawo do sprawiedliwego wynagrodzenia za swoją prace, a nie tylko do pewnej jałmużny! Ma prawo do zapłaty, z której może wyżywić i odpowiednio utrzymać tak siebie jak swoją rodzinę! W streszczeniu zaś, już w swej mowie radiowej z dnia 24-go grudnia 1936, ten sam Papież zwracał się do wszystkich ludzi dobrej woli, aby uważali na zło zalewające cały świat, i aby przeciwdziałali bezbożnej propagandzie. Ile plag zaraźliwych spadło na ludzkość obecnych czasów, świat nie chce zrozumieć! Prawdziwe powietrze morowe zaraża ludzkość i społeczeństwo! Nie dziw więc, że już kruszą się podwaliny społeczeństw, rodzin i pojedynczych osób. Bezbożnicy ciągle są w ruchu. Rozsiewają propagandę nienawiści, zachęcają do rozlewu krwi. Nie zważają na nikogo i na nic. Trzymają się wiernie zasady kiedyś rzuconej przez bezlitosnego Lenina, który miał się wyrazić tak: "Jakież znaczenie ma to, że dziewięćdziesiąt procent narodu rosyjskiego zaginie, jeśli pozostałe dziesięć procent zostanie nawrócone na komunistyczną wiarę!" Stąd wynikają te liczne morderstwa i zbrodnie bez liku, na które świat cywilizowany patrzy ze zdziwieniem i z oburzeniem. Kraj sierpa i młota to kraj niewolników, w porównaniu z którym nie tylko maleją, ale znikają barbarzyństwa praktykowane nad niewolnikami wieków minionych; dzisiejsze państwo sowieckie to gniazdo katów nieludzkich i rozbójników bezsumiennych, w oczach których robotnik to tylko maszyna państwowa, bez prawa, do najmniejszego uznania lub względu i bez znaczenia; pod nahajką zorganizowanego despotyzmu i teroryzmu, obywatel sowiecki, to tylko ludzki zwierz, pilnowany, szpiegowany, śledzony i prześladowany, we dnie i w nocy, bezustannie i wszędzie! Apostołowie, w dodatku płatni, piorunują przeciw faszystom i faszyzmowi, sami zaś, może i nieświadomie torują drogę do dyktatury; dyktatury jednego tyrana, którego osobista wola zamienia się w prawo narodowe. Czy Stalin nie dał namacalne dowody tego? Ostatnie rzezie masowe, wykonane planowo i przeprowadzone systematycznie, to prawdziwy fach rzeczywistego dyktatorstwa. Tu w Stanach Zjednoczonych, agenci mówią i piszą o jednolitym froncie ludowym? Po co? Na co? Aby was chłopów kiedyś tysiącami stawić pod mur, i przeciw wam skierować karabiny maszynowe i zmieść was z powierzchni ziemi. Mimo to wy wsłuchujecie się w ich rady, czytacie ich pisma i za własny pieniądz kosztem waszych rodzin, podajecie im do ręki broń, którą kiedyś skierują w wasze głowy i wasze serca. Niech wstęp ten będzie stopniem do mowy dzisiejszej, pt.:

LUDZKIE KRETY!

Kto nie wie co to jest kret? Jest to mały ssący zwierz. Z natury przystosowany budową do życia w ziemi; żywi się owadami i robaczkami; przednie nóżki ma w formie łopaty. Nimi odgrzebuje ziemię i buduje prawdziwe tunele podziemne, w których żyje i ustawia gniazdka. Ziemia wyrzucona na powierzchnie ziemi tworzy kopce, nazwane kretowiskami! To jest krótki opis zwierzątka kreta. Są też i krety w ludzkich skórach i w ludzkich ciałach. Działają potajemnie, w ukryciu. Nie zdradzają się, ani swych zamiarów. Owszem pokrywają je płaszczem opieki nad biednymi i cierpiącymi; pozornie bronią praw uciśnionych i sponiewieranych, a w międzyczasie rzucają w serca ludzkie ziarna nienawiści i zemsty. Stąd mamy dwa niepotrzebne wrogie obozy, albo ściślej, dwie odrębne klasy, gotowe do chwycenia się za gardła i duszenia się do ostateczności. Najdobitniej powiedział jeden z dzisiaj stawnych liderów, powtarzam dzisiaj sławnych liderów, ponieważ jego nazwisko przejdzie do historii jako działacza bez litości i miłosierdzia; bez serca i sumienia. Oto jego słowa: "I am out to get you"! Co znaczą te słowa? Tak mówi każdy brutal opryszek, bandyta, morderca, złodziej i rakieter.
Niestety, i nie do uwierzenia, to zdanie padło z ust prowodyra, którego mało co w rzeczywistości obchodzi los i dola biednych i cierpiących. On jest apostołem wywrotu, siewcą nienawiści, powodem rozlewu krwi i innych skutków nieszczęśliwych, które całe lata nie tylko nie wymażą, ale nawet nie zatrą. Te zasadę komunistyczną "to get the other fellow", a to znaczy każdego i każdą którzy się z nimi nie zgadzają, głoszą płatni agitatorzy na szpaltach pism, z katedr szkolnych, nawet z pulpitów zborów sekciarskich! Zawsze, powtarzam, robią to, pod maską dbałości, pod płaszczykiem oświaty, pod zasłona prawdy naukowej! Tą krecią robotę jedni zwią opieką nad robotnikiem; tworzeniem międzynarodowego frontu ludowego; drudzy nazywają ją teorią równości i braterstwa; wreszcie nawet tacy, którzy śmią zasłaniać się zasadami Chrystusa i nauką chrześcijaństwa! Jednak ci sami, prawie tym samym tchem twierdzą, że nie Chrystus, ale Judasz był zbawicielem świata i Judaszowi stawiają publiczne pomniki i ci sami naukę Chrystusową nazywają "opium dla ludu"! Ci sami biją, męczą i mordują gromady wyznawców Chrystusa! Tyle i tyle czytamy o "dyktaturze proletariatu", która w rzeczywistości jest dyktaturą jednego tyrana satrapy nad robotnikami! Zostawiam religię na stronie. Grzebie w sprawach robotniczych. Państwo sowieckie jest jednym kolosalnym bankrutem! Sam Trocki pisał w "Prawdzie", które pismo jest urzędowym organem partii komunistycznej: "znacjonalizowany przemysł pracuje ze stratą; że koszty produkcji przewyższają wartość wyprodukowanych towarów. Jeśli chodzi o lekki i ciężki przemysł, oraz przemysł transportowy, musimy stwierdzić, że jesteśmy dziś biedniejszymi niż byliśmy przed rokiem. Przemysł nasz istnieje kosztem budżetu państwowego, a znowuż budżet państwowy utrzymuje się kosztem gospodarki włościańskiej." Na chorągwi sowieckiej, zamiast młota i sierpa powinien widnieć napis, czerwonemi literami: Zbankrutowane państwo — zbankrutowany naród — zbankrutowany handel! — W tym napisie mieści się cała i prawdziwa historia rządów szumnego proletariatu sowieckiego! Czerpie z najświeższych wiadomości ze Związku Sowieckich Republik Rosyjskich. Jedne tyczą się gorączkowych zbrojeń dyktatora Stalina. Drugie odnosza się do coraz to większej biedy wśród robotników. I tak w roku 1934, sowiety wydały na zbrojenia państwowe 6.230.000.000 rubli; w roku 1935, koszta zbrojenia podskoczyły do 10.250.000.000 rubli; w roku 1936 podrosły do 18.500.000.000. Na rok bieżący zaś na cele zbrojenne wyznaczono przeszło 20 bilionów rubli. Nigdy, za czasów dawniejszych, mało wartych carów rosyjskich, budżet wojskowy nie stał na takim wysokim poziomie, jak dziś! Dyktator wytężył swe starania i skierował swe zabiegi co do zbrojeń, a zamknął szczelnie swe oczy na głód całego narodu! Według wiadomości podanych przez Ilustrowany Kurier Codzienny, robotnik sowiecki przeciera oczy i rozpoczyna się rozglądać. On przeczuwa, że jest coś źle, nie może jednak jeszcze dokładnie zrozumieć, bo rząd bezustannie wmawia w niego, że chociaż źle, to poza sowietami jeszcze gorzej! Chciejmy zrozumieć że rosyjski "rubel" ma jedną wartość za granicą, drugą, nieomal bezwartościową! Wysoko wyspecjalizowany robotnik w sowietach, może zarobić od trzysta
do czterysta rubli. Aby mnie nie posądzano o nieprawdę, powtarzam dosłownie za Kurierem: "Chleb pszenny w Sowietach kosztuje sześć rubli kilogram, w Polsce 60 groszy. Kasza w Sowietach cztery ruble, w Polsce 60 groszy. Mięso wieprzowe w Sowietach osiem do dziesięciu rubli kilo, w Polsce dwa złote. Kiełbasa w Sowietach 16—27 rubli, w Polsce od 2.20 do 3.50 złotych. Szynka w Sowietach od 17—25 rubli, w Polsce 3.50 złotych. Ceny zaś obuwia i ubrania są wprost zastraszające! Buty gotowe 120—180 rubli; na obstalunek 400—500 rubli. Ubrania z materiału bawełnianego od 450 do 1500 rubli! Najlepszy fachowy robotnik w Sowietach, nie może ani się wyżywić, ani się ubrać, lub obuć jako tako.

Czytając w swych gazetach, że Polak zarabia mniej więcej tyle co Rosjanin, i że rubel i złotówka są równe, (co jest wierutnym kłamstwem) Rosjanin przychodzi do przekonania, że nie inaczej jest w Polsce, a zatem i w innych krajach. Cierpi biedę, lecz się pociesza, że jest to bieda wspólna, jedna dla wszystkich. Nikt mu nie powie, że Rosja dawniej miała dość taniego chleba, dla siebie i na wywóz! Że miała tanie mięso, a ubranie i obuwie były tańsze niż gdzie indziej. Jeśli mogło tak być kiedyś, nie ma racji, aby nie mogło być i teraz. Ta sama ziemia i ci sami ludzie. Tylko dziś porządek jest gorszy, a że w państwie proletariackim rządzi przecież w teorii robotnik, niech spróbuje rządzić naprawdę i być może dojdzie do ludzkich cen przy normalnym zarobku! Jest jedna przeszkoda, przeciw robotnikom i chłopom, skierowane są lufy karabinowe i paszcze armatnie!

Niedawno temu z Moskwy powrócił pewien obywatel amerykański, który pracował w pończoszarni sowieckiej, która zatrudnia przeszło pięć tysięcy pracowników, większość to pracowniczki! Również i on robi ciekawe porównanie, z którego jasno poznać może każdy kto chce, że robotnik amerykański jest prawdziwym panem w porównaniu z robotnikiem sowieckim.

Przed kilku miesiącami powracałem pociągiem z Chicago do Buffalo. Jak zwyczajnie, przyczepiło się do mnie kilku pasażerów. Jeden z nich, młody mechanik z Cleveland, spędził trzy lata w rządowej fabryce samochodów w Leningradzie. Mówił nam o biedzie, nędzy i opłakanym położeniu klasy roboczej w Sowietach. Chłop musi pracować po szesnaście i osiemnaście godzin dziennie; dostaje jednak zapłatę za osiem godzin. Jeśli mruknie i okaże niezadowolenie, to albo nie dostaje kartki, która mu daje prawo do zakupna chleba i kaszy w składach rządowych, albo bywa w tej chwili oskarżany o kontrarewolucję i bywa wysyłany do lasów syberyjskich. Twierdzi, że lud rosyjski gotów jest powstać, ale obawia się dowierzyć komukolwiek, ponieważ system szpiegowski jest tak ogólnie uprawiany, że członkowie jednej i tej samej rodziny, nie dowierzają sobie. Naród rosyjski cierpi, bo do cierpienia jest przyzwyczajony od czasów carskich, lecz się kiedyś zbudzi. Wtenczas zaś Rosja zaleje się potopem krwi, jakiego świat dotychczas nie widział! Dziś w Sowietach każdy uczciwy i spokojny robotnik jest miany za zbrodniarza, a każdy pochlebca-szpieg, uważany jest za stuprocentowego zwolennika nauki bolszewickiej. Chciałbym, aby amerykańscy robotnicy widzieli robotników sowieckich, poznali warunki ich pracy, chcę, żeby dziękowali Bogu, że tu w Ameryce, mamy inny system, odmienny od bolszewickiego. Jak więc można wytłumaczyć tym naszym rodakom, którzy mimo tylu ostrzeżeń, jeszcze wierzą pewnym kretom w postaci płatnych opiekunów, adwokatów, na oko Mojżeszów nowoczesnych, a w rzeczywistości tajnych agentów moskiewskich, gotowych za miesięczną pejde zatracić robotnika i jego rodzinę!

Niedawno temu odbył się ogólny zjazd sowiecki. Jak donoszą pisma europejskie "prasę w Sowietach ogarnęło szaleństwo propagandy." Prasa nazwała Stalina "twórcą i ostoją szczęścia ludzkości". Pisano że "nie ma raju nad raj sowiecki i proroka nad Stalina". — Co nam jednak mówią fakta, to inna historia: "Ponura nędza najszerszych mas sowieckich jest dostatecznie znana, aby się nad nią tutaj rozwodzić", tak raz jeszcze pisze Ilustrowany Kurier Codzienny! "Nędza ta jednak ma swoje normalne skutki. Wyczerpane organizmy, nie znające od lat tłuszczów i normalnej strawy, wydają na świat dzieci niedorozwinięte. Egzystencja nędzna w norach zatłoczonych, wypełnianych wyziewami ciał ludzkich, wilgoci itp., ujemnie wpływa na organizmy dzieci, i nie pomaga ich rozwojowi. Ciężko pracujący rodzice, szukający wszelkich środków, które by powiększyły ich nędzne zarobki, nie mają zupełnie czasu na zajęcie się dzieckiem. Dziecko żyje suchym chlebem i — ulicą. Niedorozwój umysłowy wśród dzieci jest zastraszający. Zaczęto więc zakładać szkoły o specjalnych programach, aby jednak z tych nieszczęśliwych istot wychować ludzi. Początkowo rzucono się do tego z całym zapałem. Starano się ten fakt wyzyskać propagandowo w kierunku wytknięcia zachodowi jego rzekomego braku troski o dzieci. Umieszczono tedy fotografie pięknych, świetnie odkarmionych, wesołych i dobrze ubranych dzieci i zaopatrzono to wszystko tytułem: "to są fakty, a nie obietnice!" Nauka jest jednak nauką i tu chyba kłamstwo ma najkrótsze nogi. Rzeczywistość sowiecka była taka, że ilość szkół dla dzieci nierozwinietych, głupkowatych, skarłowatych i to z niedokarmienia, nędzy i biedy, musiała koniecznie szybko rosnąc. Prawdę jednak trzeba było ukryć co prędzej i co głębiej. Naturalnie w chwili i szkoły zamknięto i nad dzieckiem, którego nieszczęście jest wynikiem "zdobyczy sowieckiej", i gdzie rodzą się bez mała sami idioci, przeszło się do porządku dziennego. Nauczycieli tych szkół, oskarżono o "kontrorewolucyjne dążenia" i w lwiej części wsadzono do więzienia. Dekretem państwowym doszczętnie zniesiono szkoły niedorozwoju dziecięcego i dziesiątki tysięcy niedorozwiniętych dzieci, wsadzono do szkół normalnych. Zaczęto dzieci uczyć za pomocą "kina", czyli teatrów obrazków migawkowych.

Dziennik "Prawda" z 11 grudnia 1936 roku, z ogromnem oburzeniem stwierdza, że dzieci szkolne są bez najmniejszej opieki i dosłownie: "straszliwe bójki, chuligaństwo i zbrodnie są zjawiskiem codziennym. Bójki z przelewem krwi kwitną dalej, pijaństwo, kradzieże i uprawianie nierządu powtarza się ciągle. Ta sama gazeta. "Prawda" wylicza szereg nazwisk dziewcząt i chłopców w wieku od lat 11 do 14, uczniów szkół moskiewskich przyłapanych na grze w karty, piciu wódki, uprawianiu nazewnictwa i czynów niemoralnych. I to w teatrach w czasie wyświetlania obrazów. Jeśli tym małym widzom w kinie coś się nie podoba, demolują wszystko, niszczą ekran kamieniami, rzucanymi z procy itd.! I tak jest wszędzie. Prasa sowiecka zaczyna roić się od wiadomości na temat zupełnego zdziczenia wśród dzieci. "Nikt" pisze dalej ta sama sowiecka gazeta, "nikt z rodziców nie wie nic o pozaszkolnej pracy wychowawczej. Dzieci zaś bardzo niechętnie i raczej pod przymusem idą do oddziałów pionierskich. Ze szkoły i z domu uciekają na miejsca zbiórek w lesie, na cmentarzu, w dołach pod miastem itp. Jednym z większych wydarzeń w Sormowie, w roku bieżącym, była pięciodniowa bójka, w której brało nieprzerwany udział do tysiąca dzieci. Oczywiście prasa sowiecka, podając te fakty, szuka tłumaczenia i ima się przestarzałego chwytu, "że to widać wśród dzieci działa jakaś zbrodnicza ręka, która je popycha do chuligaństwa, zbrodni i nierządu."

Już dzisiaj spadają kary na ludzi w gruncie niewinnych. Ale w szkołach dzieje się nie lepiej. Specjalny organ komunistycznej oświaty, z dnia 12-go grudnia, opisuje niezmiernie trudną pracę nauczyciela w szkole. Coraz jakiś awanturnik wszczyna bójki, uniemożliwiając rozpoczęcie i odbywanie się lekcji, a gdzie indziej dzieją się rzeczy wręcz zastraszające. Powaga zaś nauczyciela tak podupadła, że aby na przykład zmusić ucznia do zdjęcia czapki w klasie, nauczyciel musi apelować do dyrektora szkoły. Nędza dzieci wzrosła wraz z zimą. Dzieci tedy radzą sobie, jak potrafią. Najczęściej dzieci starsze okradają z ubrania młodsze, aby w ten sposób czy to w drodze wymiany, czy też za pieniądze ze sprzedaży, uzyskać cieplejszą garderobę dla siebie. Wypadki takie są nader częste. Ostatnio, na przykład, zatrzymano dwunastoletnią dziewczynkę, uczennicę szkoły moskiewskiej, na gorącym uczynku obdzierania z odzienia innej czteroletniej. Okazało się przy tym, że okradanie młodszych dzieci stało się procederem tej dwunastoletniej. W miastach prowincjonalnych, jak Charków, Odessa i innych, dzieci włóczą się bandami, które są postrachem ludności. I dziś jesteśmy świadkami, jak po dwudziestu latach istnienia szkoły sowieckiej, nawet taki organ jak powyższy komunistycznej oświaty, rozkłada bezsilnie ręce i woła: Milicja! Prokurator! Sąd! Sowieckie wychowanie daje fatalne wyniki. Coraz częściej trzeba będzie stosować ten artykuł kodeksu karnego, który mówi o karze śmierci dla dwunastoletnich przestępców. A prasa sowiecka z dnia 5-go grudnia każdy niemal artykuł kończy wyzywającym apelem:
Świętuj obywatelu sowiecki i bądź dumny. Tak jest, świętuj obywatelu sowiecki i bądź dumny! Stalinowskie obietnice zrealizowały się w zastanawiające fakty. "Zgniły Zachód" istotnie na takie wyżyny kultury jeszcze nic dotarł!
Dziś w wychwalanej republice sowietów, która w rzeczywistości nie jest republiką, tylko państwem zaledwie dyszących niewolników, pod dyktaturą dzikiego tyrana, który według widzimisię, przeprowadza sądy i dziesiątkom oraz setkom pakuje kulę w łeb, zawsze jeszcze miastu i światu głosi się, że to nic innego jak tylko dyktatura proletariatu pracującego. Na papierze ta praca jest nie tylko obowiązkiem każdego i każdej, ale jest zarazem warunkiem praw obywatelskich, oraz wskazówką wartości politycznej! Mimo to wydajność czyli skutki pracy tak nisko upadły, czyli zmniejszyły się do takiego stopnia, że produkcja nie wystarcza, aby naród obronić przed śmiercią głodową!

Niedawno temu na publicznym odczycie, prelegent który spędził kilka lat w sowietach, mówił tak: "W Rosji jak od różdżki czarodziejskiej przepadła w odmętach przewrotu ta ogromna masa bogactwa, która dawniej przy całym ucisku politycznym czyniła ją jednak krajem tak ponętnym dla przedsiębiorczych cudzoziemców i tak drogim sercu przeciętnego "zjadacza chleba". Niechże dla nas ma wartość groźby ten przykład tych, którzy chcieli zniszczyć kapitalizm i jego zło, a zniszczyli kapitał i jego dobra."
Drugi znów pisze: "Wewnętrznie Sowiety dziś są jedną wielką ruiną, nieskończonym spustoszonym obszarem. Gromadzony przez całe pokolenia dobrobyt został przekreślony. Dziesiątki milionów akrów ziemi są nieuprawne. Będąc w Moskwie opowiadano mi, że mieszkańcy pewnej wsi zburzyli historyczny pałac i zabrali się na podział łupu. Połamali meble na opał. Gdy już wszystko było podzielone według najściślejszych socjalistycznych zasad, pozostawało jeszcze olbrzymie lustro z balowej sali. Chłopi stanęli przed zadaniem nie do rozwiązania, nie wiedząc, co z tym fantem zrobić. Nie mogli go poruszyć z miejsca, nie mogli go podzielić, nie nadawało się na opał. W błysku natchnienia zadecydowali je rozbić i podzielić na możliwie równe części. Stare lustro, arcydzieło francuskiej fabryki z 18-go wieku zostało połamane na kawałki i dziś zapewne każdy kawałek zdobi toaletę chłopki z owej wioski. Historia z lustrem wydaje mi się doskonałym symbolem idiotycznego wandalizmu rewolucji rosyjskiej, jak również wytłumaczeniem powodów jej niepowodzenia. Bolszewicy nie tylko nie potrafili budować, lecz nawet ich niszczenie było bezcelowe. Na pewnym zebraniu, zapytałem obecnych, czy widzą choć jeden dokonany przez bolszewików czyn, który by przemawiał na ich korzyść i mógł posłużyć ku ich obronie. Wszyscy przyznali, że nic takiego odnaleźć nie mogą; że nie ma jednej dziedziny rosyjskiego życia, w której by dziś nie działo się znacznie gorzej, niż dawniej. Dzieło dokonane przez rząd bolszewicki, jest prawdziwem dziełem szatana, a skutki jego mogą się całkowicie ujawnić dopiero w przyszłości. Ale nawet w tym nie należy przeceniać zgubnych wpływów bolszewików. Bowiem przede wszystkim ta "komunistyczna młodzież", owe nieszczęsne dzieci, wychowane w szkole bolszewickiej, skalane ich propagandą, przeminą niebawem. Będąc nędznymi, zdegenerowanemi rozbitkami. Ich demoralizacja będzie tak straszna, że zabraknie im sił nawet na czynienie zła. Bez wątpienia musi przejść wiele czasu, zanim jad bolszewicki usunie się zupełnie z rosyjskiej duszy. Ponieważ każdy Rosjanin, który przeszedł przez piekło bolszewickie, jego dzieci i wnuki nie będą zapewne miały tak krótkiej pamięci"!

Papież Pius XI pisze: "Mimo przestraszających znaków, nawet przeciwnicy komunizmu pozwalają się kierować fałszywymi i fatalnymi ideami, tak co do środków przeciwdziałających i lekarstwa, jako też w niedocenianiu nieprzyjaciela! Ponieważ ktokolwiek dąży, aby zmniejszyć lub wyrwać ze serc ludzkich, szczególnie zaś z serc młodzieży, wiarę w Chrystusa i w Jego Boskie objawienie, ktokolwiek stara się przedstawić Kościół Chrystusa, stróża boskich obietnic i na rozkaz Chrystusa, nauczyciela ludzkości, jako nieprzyjaciela dobrobytu narodowego i postępu, ten nie tylko nie jest budowniczym pomyślnej przyszłości dla ludzi własnego kraju, ale przeciwnie burzy najskuteczniejsze i ostateczne środki w obronie przeciw przerażającemu złemu i nie wiedząc współpracuje z tymi, z którymi myśli że walczy!"

— Tak, niestety to jest oczywista prawda. Mimo, że nasi twierdzą, że stoją na twardym i stałym gruncie nauki Chrystusa, a w tym samym czasie, krety ludzkie minują grunt pod nimi. Nieświadomi czytają ich pisma, które nawoływają do międzynarodowych cnót braterstwa, jedności i wolności, a tym samym tchem, zieją słowami nienawiści i zemsty. Kretom ludzkim i ich wywrotowej nauce przeciwstawiamy Chrystusa i naukę Chrystusową; naukę jedności, pokoju i sprawiedliwości!