CZY ŚWIAT LITUJE SIĘ NAD NIMI? - pogadanka o. Justyna z 24.04.38 roku

Witam Was zacni Rodacy i miłe Rodaczki słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dnia 26-go marca, bieżącego roku, prasa angielska na szpaltach dzienników umieściła znamienny rysunek. Przedstawia on generała Franco stojącego nad Barceloną. Barcelona pod ciężkimi butami generała w ruinach i w ogniu! Franco w garściach trzyma dwa samoloty wojenne, uzbrojone w bomby, gotów je po raz drugi rzucić nad miasto nieszczęśliwe. Przed zdziwionym generałem ukazuje się ręka Ojca św. Piusa XI, wstrzymująca i zakazująca dalszych najazdów powietrznych! Obrazek jest zaopatrzony w edytoriał pt. "I cała ludzkość mówi: Amen!" Przytaczam, urywkowo, z artykułu: "Kiedy Papież Pius XI wysłał do generała Franco "nową i pilną notę," prosząc go, aby zaniechał bombardowania bezbronnej ludności cywilnej, był to głos trzystu pięćdziesięciu milionów katolików całego świata. Inne miliony powtórzyły: Amen! Najodważniejszy głos pokoju dziś na świecie, i prawdopodobnie najważniejszy, to głos Piusa XI, nazwanego Papieżem Pokoju! Musimy pamiętać, że Papież mieszka literalnie na progach wulkanu — w Italii Mussoliniego. Kiedy nagli generała do zaniechania bombardowania cywilów hiszpańskich, gani przez to surowo sprzymierzeńca Mussoliniego. Nikt jednak nie dziwi się odwadze tego słabego Papieża. Świat już poprzednio miał dowody jego męstwa, kiedy w okresie ostatnich świąt Bożego Narodzenia, w odezwie do całego świata, potępił działalność Hitlera! Tak samo postąpił Pius XI, kiedy wskazał na brutalność Stalina, gdzie Kościół był tak strasznie prześladowany i na proch zmiażdżony! Mimo swego podeszłego wieku i ciężkiego niedomagania fizycznego, Ojciec św. Pius XI stał się przewodnikiem całego świata. Szuka on ludzkiej dobroci i ludzkiego miłosierdzia w tym świecie cywilizowanym, chociaż ten świat cywilizowany musi przyznać, że wojny muszą być! I nawet dziś, kiedy krwawe wojny toczą się na dwóch kontynentach, znajduje się prawdziwy oddźwięk, kiedy Papież zażąda zakończenia brutalności! Gdzieś musi być zapoczątkowanie w powszechnem pragnieniu, aby położyć koniec wojnom! Papież Pius dał początek i wskazał drogę! Idźmy za Jego wskazówkami! Rozpoczynajmy przez ograniczenie nowoczesnych wojen do tych tylko, którzy są w mundurach! Okazujmy litość dla starców, dla kobiet i dla dzieci!" Mimo że cały artykuł jest ważny, bardzo ważny, ponieważ nie tylko wykazuje niezmordowaną działalność Ojca św., ale wskazuje na Niego jako na krzyżowca, w sprawach sprawiedliwości, miłosierdzia i litości! Na mnie jednak szczególnie głębokie wrażenie zrobiło to ostatnie zdanie, albo raczej hasło, "Okazujmy litość starcom, kobietom i dzieciom!" Stąd mowa:

CZY ŚWIAT LITUJE SIĘ NAD NIMI?

Chyba na całym tym świecie nie ma jednego człowieka serca tak kamiennego, który nie zgodziłby się, że w czasie wojny starce, kobiety i dzieci zasługują sobie na względy. Cóż bowiem pomaże stronom walczącym mścić się nad staruszkami, pastwić się nad kobietami i znęcać sig nad dziećmi! Przecież to istoty nie tylko niewinne, ale słabe, bezradne i bezsilne! Wszyscy bez wyjątku zgadzamy się na to! Ja jednak mam jedno natarczywe i wprost zuchwałe pytanie: Czemu tylko w czasie wojny mamy im okazywać litość i miłosierdzie? Czemu nie w czasie pokoju? Czemu nie w życiu codziennym, dziś, jutro, pojutrze i zawsze! Czy piąte przykazanie, wyryte palcem Bożym na płycie kamiennej i wyrzeźbione głęboko ręką Stwórcy w każdej duszy ludzkiej. "Nie zabijaj!", tyczy się tylko czasów wojennych? Jak dziwnie sprzeczny i zuchwale nielogiczny jest ten świat, który wrzeszczy, krzyczy i domaga się litości dla starców, kobiet i dzieci w czasie wojny, a w życiu codziennem uczy, że starcy są bezwartościowi, że zawadzają, że są bezużyteczni, że trzeba ich usunąć za pomocą proszku, pigułki lub płynu, aby miejsce zrobić młodszym, żywszym, energiczniejszym? I takie morderstwo, zimne, bezwzględne i chydne, ten świat okrutny śmie czelnie nazwać "zabójstwem z litości"! Uczeni zaś to zabójstwo wykąpali i obmyli poniekąd, i nazwali je "eutanazją" tj. "piękną śmiercią"! Niesumienni światowcy z poglądami materialistycznemi tę piękną śmierć, czyli zabójstwo z litości, radzą już nie tylko starcom, ale pozornie nieuleczalnie chorym, upośledzonym na umyśle, i nawet biednym bezrobotnym! Co za zgroza! Co za okrucieństwo! Żaden człowiek na świecie nie dał sobie sam życia, a więc nie jest ani jego właścicielem, ani panem! Jest tylko włodarzem i szafarzem! A więc człowiek, nie ma prawa tego życia się wyrzec ani odebrać; nie ma prawa siebie zabić i nie może tego prawa drugim udzielić! Wybitni doktorzy i znani uczeni, nie tylko z obozu katolickiego, ale nawet bezwyznaniowcy, przyznają, że śmierć dobra czyli piękna jest prostym morderstwem. Kościół katolicki zaś otwarcie ją potępił w słowach następujących: "Na mocy wierzeń katolickich, zabójstwo z litości niegodne jest krajów cywilizowanych i zasługuje na potępienie!"

Płakać się chce, kiedy pomyśli się jak dziś świat zapatruje się na starców! Idźcie do zakładów starców. Rozmówcie się z pierwszym lepszym staruszkiem lub staruszką. Usłyszycie pewne szczegóły, które wstrząsną duszami waszemi! W czasach naszych, ludzie nie maja więcej względu dla starca, jak mają na stary złamany sprzęt! Jeden i drugi bywają wyrzucane na stare śmietniska! Dziś rozlega się hasło narodowe, ba nawet światowe: Świat należy wyłącznie do młodych. Starzy w kąt! Co za szyderstwo, co za faryzeuszostwo, bronić starców w czasie wojny przed bombami i kulami i gazami trującymi, a w czasie pokoju skazywać ich na wygnanie, na tułaczkę, na bezrobocie i na śmierć głodową! Iluż to dzieci hardych i niewdzięcznych nie mają w domu najmniejszego kącika dla ojca lub matki w podeszłym wieku? Biedacy muszą tułać się i wałęsać po obcych progach! Niech dziś starszy idzie za robotą. Gdzie ją znajdzie, kto mu ją da? Wyśmieją się z niego. Każą mu albo z głodu umierać, albo szukać przytułku w zapomnieniu w zakładzie dobroczynnym! Co to za postęp, oświata i cywilizacja, która tak tratuje, miażdży i ciemięży staruszków, którzy stargali swe siły i stracili swe zdrowie w staraniach, aby świat byt lepszem miejscem dla nas?

Czy świat może lepiej obchodzi się z kobietą w czasie pokoju, aniżeli ze starcami? Jak to ślicznie się słyszy obrona i ochrona kobiet w czasie wojennym, czemu, pytam się, nie zawsze i nie wszędzie? Historia uczy nas, że chrześcijaństwo wzięło kobietę za rękę, podniosło ją po prostu z rynsztoku świata i postawiło ją na ołtarzu, bo jak pisał ktoś: "Mężczyzna i kobieta są wedle myśli Bożej równymi sobie gwiazdami!" — Przez tysiące lat kobieta była lekceważona, poniżana, znienawidzona i deptana! Kościół, idąc śladami swego Boskiego Założyciela, podniósł jej godność osobistą. Dziś świat naśladując wariata filozofa Nietzschego jest zdania, że "mężczyzna w głębi duszy jest jedynie zły, kobieta zaś zepsuta do szczętu, podła!" Drugi znów mędrzec żydowsko-germański twierdzi, że "kobiety są dziecinne, głupie i krótkowzroczne, — słowem, kobiety pozostają całe życie "wielkimi dziećmi", rodzajem pośrednim między dzieckiem a mężczyzną, on zaś jedynie jest człowiekiem w pełnym znaczeniu tego słowa!" Chytrze i podstępnie światowcy rzucili kobietom wędkę jakiegoś olśnionego i romantycznego równouprawnienia! Ród kobiecy chętnie i radośnie ją połknął. Wyzuł się z cech niewieścich i przyswoił sobie maniery i cechy chłopskie! Kobiety straciły swą godność, szlachetność, skromność i wstydliwość! Utraciły pamięć swego powołania. Świat dziś w kobiecie widzi jedynie Ewę rajską, bo zniszczył Marię Chrystusowa. Od ostatnich szczególnie lat dwudziestu, świat głosił hasło: "Kobietom wszystko wolno!" — Tego uczyła moda w ubiorach i strojach; do tego zachęcały mowy, odczyty i konferencje w kołach kobiecych; ku temu wskazywały przedstawienia teatralne, obrazki ruchome i dżwiękowce; to zachwalały piosenki, muzyka i owe podrygi orango-tangoskie, nazwane artyzmem i tańcem; czy to wszystko dążyło do obrony kobiet? Tu jeszcze nie koniec! Kobietę świat ubrał w mundur żołnierski, do ręki wpakował jej karabin, najeżony w bagnet, i nauczył ja rozpruwać piersi ludzkie; świat posadził kobietę w submaszynie, na czołgach, w samolotach, do jej garści wsunął bomby i nauczył ja siać śmierć i zniszczenie! — Dziś ten sam świat oburza się, że w czasie wojny nie ma względu dla kobiety!

I tu jeszcze nie koniec! Jak świat dalej broni kobiety? Nauczył ją i przekonał, że wolno jej żyć w małżeństwie koleżańskiem, w małżeństwie na próbę i w małżeństwie dzikim! Świat się wcale nie krępuje. Nie ogranicza się do kobiet starszych i dojrzałych. Ręka zbrodniczego siewcy rzuca, pełnemi garśćmi ziarna trujące w serca mtodych i niepełnoletnich dziewcząt! Proszę wysłuchać następującego listu. Byście nigdy nie zgadli, że pisany jest przez dziewczątko, które chociaż przeżyło dopiero siedemnaście wiosen, przesiąknięte jest zapatrywaniami dojrzałego i doświadczonego bywalca! A więc posłuchajcie uważnie: "Dzisiejsza młodzież nie jest inna, jak kiedyś byli nasi rodzice! Jest lepsza, bo jest otwarta i szczera, a nie tak obłudna, jak dawniej. Nasz nauczyciel uczy nas, że nikt nie powinien tłumić popędów naturalnych, ale trzeba ulżyć im w kierunku do którego dążą. Inaczej ludzie nie są naturalni i nie żyją po ludzku, tylko jak papugi. Każdy człowiek ma być samodzielny. My dziewczęta możemy i umiemy sobie poradzić. Trzymając się mody, pomaga nam to do szczęścia. Używamy szminki, różu i pudru, aby wyglądać pięknie. Pijemy i palimy, bo to dziś jest przyjęte w najlepszem towarzystwie. Flirt i pocałunek to tylko chwilowe, bez żadnego znaczenia. Każda z nas wie na co może sobie pozwolić i jak daleko może iść!"

— Co wy słuchacze myślicie słuchając argumentów i wywodów nowoczesnego dziewczęcia? Macie dowód jak świat broni dziewcząt, spaczając ich poglądy, od samego zarania, na życie ludzkie! Ty zaś dziecko drogie posłuchaj: Czy ty myślisz, że wszystkie popędy naturalne są zacne i szlachetne! Pamiętasz co powiedział, albo jak użalał
się Apostoł, kiedy pisał: "Albowiem co czynię nie rozumiem: bo nie co dobrego chcę, to czynię, ale złe, którego nienawidzę, ono czynię! Lecz widzę inne prawo w członkach moich, sprzeciwiające się prawu umysłu mojego, i biorące mnie w niewolę, w zakonie grzechu, który jest w członkach moich. Nieszczęsny ja człowiek, kto mnie wybawi od ciała tej śmierci? Łaska Boża przez Jezusa Chrystusa Pana naszego. Ja tedy sam umysłem służę prawu Bożemu, lecz ciałem prawu grzechu!"

Pewne popędy naturalne, to jak dziki koń. Trzeba je okiełzać, trzeba je ujarzmić, trzeba nad nimi górować, trzeba je zwyciężyć. Inaczej uciekną z nami i nas zgubią! W tym skupia się prawdziwe życie ludzkie, chrześcijańskie, szlachetne i Boskie! Właśnie takie jak ty nie żyjecie po ludzku; prowadzicie życie papuszkowe i niewolnicze, bo panuje nad wami królewna-moda, a wy jesteście jej niewolnicami! Szczególnie kiedy palicie, pijecie, pudrujecie się i różujecie! Twoje mniemane dobre towarzystwo nigdy nie grzeszyło obfitością i nadmiarem cnoty! Już Piłat i Herod, faryzeusze i uczeni w zakonie, zaliczali się do elity swych czasów! Co za obłuda, fałsz, twardość serca, samolubstwo i zgnilizna i inne podłe robactwo kryło się i jeszcze kryje się pod płaszczykiem dobrego towarzystwa! Jeśli szanujesz siebie, ani pomyślisz o flircie lub o pocałunkach! Żadne uczciwe dziewczę nie będzie sprzedawało publicznie swych najwznioślejszych uczuć tak bezmyślnie i tak tanio! Nie bądź też tak pewna, że wiesz na co możesz sobie pozwolić i jak daleko możesz się posunąć w tych rzeczach, bo pamiętaj, że kto wejdzie w wiry i prądy rzeki Niagary, czy przymruży oczy, czy je trzyma szeroko otwarte, siła i moc pędzących i rozhukanych wód zaniesie go nad brzeg wodospadu Niagary, rzuci w otwarte czeluście wąwozu, rozbije i zmiażdży! Nie potrzeba wierzyć moim twierdzeniom! Wystarczy czytać gazety, które podają szczegóły gwałtów, zabójstw i samobójstw, właśnie takich jak ty, które były "good sports", które "took a fling at life", które twierdziły, że "they could take care of themselves!" —

 Zresztą idź i przejdź się po korytarzach szpitali i domów Dobrego Pasterza! Spojrzyj na statystykę białego niewolnictwa. Czytaj i dowiesz się, że codziennie w Stanach Zjednoczonych przychodzi na świat 5,900 dzieci, z tych blisko 300 z nieślubnych matek! Matek nieszczęsnych, które ten świat, który niby dba o ochronę kobiet w wojnie, odrzuca od siebie, gardzi nimi, potępia je! Ten sam świat, który kobietę wyzyskuje, a potem odtrąca od siebie i odrzuca z pogarda! Kobiety Polki, przynajmniej wy, nie dawajcie się oszukać; podnieście oczy do waszego wzoru, do waszej Patronki i do waszej Opiekunki. W Niej wyczytacie szlachetność waszego życia i powołania. U stóp Jej szukajcie rady i ratunku!

Raz jeszcze świat podnosi swój głos, a ludzie dopominają się o obronę dzieci, w czasach wojny! Raz jeszcze pochwalam! — Jakie jednak pojęcie maję ludzie o prawach dzieci w czasie pokoju? Jakie poglądy mają na dzieci? Jaki szacunek okazują dzieciom? — Kto dziś uważa dziecko za łaskę niebios i za dar Boży? Kto dziś pożąda dzieci? — Lepszy w oczach ludzi pies i kot, jak dziecko! Samochód jest ważniejszy; wolność i wygoda są więcej pożądane! Świat uczy, że "dziecko jest przykrym ciężarem życia"! Świat posunął się dalej, o wiele dalej: Założył bowiem kliniki czyli poradnie publiczne, gdzie poucza kobiety, jak za pomocą rozmaitych środków sztucznych mogą zapobiec, aby zostać matkami! Tak to świat kocha dzieci, tak dba o dzieci i tak ochrania dzieci! I na tym jeszcze nie koniec! Bezsumienni i okrutnicy nauczają mające być matki, jak we własnym łonie mordować własne bezsilne i bezbronne dzieci! Kobiety Polki, gdzie się zapodziało sumienie wasze? Czy wy się Boga nie boicie? Co wy uczynicie w godzinę śmierci waszej, kiedy przed oczyma waszemi stanie postać dziecka skruszonego w łonie waszem i pogrozi wam paluszkiem, mówiąc: "Spodziewaj się od Stwórcy takiego miłosierdzia i takiej litości, jakie żeś mnie okazała!" — A cóż powiesz, kiedy na sądzie ostatecznym ujrzysz ciałko twej zamordowanej dzieciny, która wskazując na cię paluszkiem, pożali się przed Sędzią, mówiąc: "Ta miała być moją matka, a stała się moją morderczynią!" — Nie wierz, że Bóg uwzględni twoje wymówki, że wysłucha twych tłumaczeń, że świat do tego cię zachęcał, że ludzie tego za występek nie mieli! To ci nic nie pomoże! Bóg wskaże na tablice przykazań. Tam przeczytasz: Nie Zabijaj!

Co dopiero przed świętami Bożego Narodzenia miałem list od takiej nieszczęśliwej Magdalenki, która przez kilka lat używała po tawernach i ogrodach piwnych w Detroit. Opisuje ona szczegółowo, za szczegółowo, co zdarza się kobietom, które ufając sobie i wierząc pewnym szakalom w ludzkim ciele, zezwalają na gwałtowne pozbycie się dziecka nienarodzonego. Jak jedne zostają kalekami na życie; jak drugie popadają w rozstrojenie nerwów, i jak sporo z nich idzie na drugi świat! Kończy swój list słowami: "Niech Ojciec Justyn wskaże im, że popełniają grzech, ponieważ każda z nich wie dobrze, że popełnia zabójstwo!" "They are perfectly aware of committing real murder. Pure and simple murder!" — Tak to Pius XI świadczy w encyklice "Nieskalanego małżeństwa": "Żąda się nawet tu i ówdzie, by władze publiczne wzięły w ręce swoje wykonanie tej śmiercionośnej operacji, co, jak wszystkim wiadomo, niestety, w niektórych miejscach często bardzo się dzieje!" - Św. Augustyn tak upomina małżonków, którzy usilnie wystrzegają się potomstwa, a gdy się zawiodą, zbrodniczo je niszczą: "Rozpustne to okrucieństwo, albo raczej okrutna ta rozpusta zapędza się nieraz tak daleko, że używa trucizn przeciw zapłodnieniu, a gdy te zawodzą, niweczy jakimiś środkami poczęty płód w łonie i spędza go. Wolą tacy ludzie, by potomstwo już ginęło, nim jeszcze żyć zaczęło, lub, gdy już żyło w żywocie, wolą je uśmiercić, niż mu pozwolić ujrzeć światło." — Pius XI dodaje: "Jeśli zatem władze państwowe owych maleństw nie tylko nie bronią, lecz ustawodawstwem swoim i zarządzeniami na zabiegi te się godzą i w ten sposób wydają na zabicie w ręce lekarzy i innych osób, niech pamiętają o tym, że Bóg jest sędzią i mścicielem krwi niewinnej, wołającej z ziemi do nieba!" Ja dodaję, i to tacy, mordercy i morderczynie dzieci, krzyczą o obronie dzieci w czasie wojny! Co za złośliwość, co za przewrotność ludzka! — Jeszcze dlaczego dzieci nie bronić od złych książek, przewrotnych pism? Dlaczego dzieci nie bronić przed szkodliwymi przedstawieniami, przed trującemi obrazkami ruchomymi, przed tłustymi śpiewkami radiowymi? Dlaczego i dlaczego nie! Brońmy i chrońmy starce, kobiety i dzieci zawsze, wszędzie i przed każdem złem i nieszczęściem! Tego wymaga od nas prawo Boże, naturalne i chrześcijańskie! Ludzie bronią dzieci! Posuwają się dalej, jak sam Ojciec św.